Bandyci wciągnęli do auta 17-latka i wywieźli do lasu. Znamy dramatyczne szczegóły porwania

Krzysztof Korsak, 95 722 57 72, kkorsak@gazetalubuska.pl
Na środku ulicy zatrzymało się duże, srebrne auto z rejestracją FSL. Wysiadło z niego siedmiu napakowanych bandziorów, którzy ewidentnie szukali zaczepki. Trzech chłopaków uciekło w pobliską bramę. Jednego zdołali złapać.
Na środku ulicy zatrzymało się duże, srebrne auto z rejestracją FSL. Wysiadło z niego siedmiu napakowanych bandziorów, którzy ewidentnie szukali zaczepki. Trzech chłopaków uciekło w pobliską bramę. Jednego zdołali złapać. fot. Krzysztof Korsak
Wciągnęli 17-latka do samochodu, wywieźli do lasu, założyli worek na głowę, zmaltretowali - tak dramatycznie wyglądało to porwanie. Chodziło o zemstę, narkotykowy dług...

O zdarzeniu pisaliśmy 22 lipca w tekście "Bandyci porwali z ulicy młodego chłopaka", po alarmującym mailu przysłanym w nocy przez Czytelnika. - Było po 22.00. Z auta wysiadło siedmiu napakowanych bandziorów i zaatakowało kilku chłopaków. W tym samym czasie, kilkaset metrów dalej osoby w innym aucie porwały 17-latka - opowiadał.

Zobacz: Sceny jak z gangsterskiego filmu w Drezdenku. Bandyci porwali z ulicy młodego chłopaka!

Policja już po kilku godzinach złapała dwóch porywaczy. To mieszkańcy Tuczna k. Strzelec. Pierwszy z nich ma 24 lata, drugi 19. Dotychczas nie byli karani. Obu aresztowano tymczasowo na trzy miesiące. Przebywają w zakładzie karnym w Gorzowie. Prokuratura rejonowa w Strzelcach postawiła im zarzut bezprawnego pozbawienia wolności, stosowania gróźb do wymuszenia informacji oraz pobicia. Za to pierwsze grozi najwyższa kara - do pięciu lat więzienia. I nawet na tyle mogą trafić do więzienia porywacze.

- W całej sprawie jest nawet kilkunastu podejrzanych. Część już jest namierzona, mamy ich namiary, policja stara się ich odnaleźć. Wobec nich także zastosujemy tymczasowe areszty - mówi zastępca strzeleckiego prokuratora Sebastian Tatul.

Zobacz też: Zielonogórzanin porwał kobietę i napadł na kantor

W tej sprawie trwa śledztwo. Prokurator zapewnia, że bardzo intensywne. Ale na razie nie wiadomo, kiedy się zakończy. Jeśli będzie taka potrzeba, to areszt tymczasowy dla zatrzymanych zostanie przedłużony o kolejne miesiące.

Andrzej Węglarz, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Strzelcach opisuje, że sprawcy najpierw siłą zmusili 17-latka do wejścia do samochodu, a później zawieźli do lasu. Tam założyli mu worek na głowę, skrępowali, pobili, a później zostawili na pastwę losu. - Prawdopodobnie chcieli od niego wymusić informacje o jednej z osób. Znali jej ksywę, ale nie wiedzieli, gdzie mieszka. Pokrzywdzony twierdzi, że nic im nie powiedział - tłumaczy Węglarz.

Zobacz też: Akcja jak z filmu! Policjanci zatrzymali groźnego bandytę, gdy wychodził od stomatologa

Dlaczego doszło do uprowadzenia? Na razie nie ma w tej sprawie żadnych konkretów. Węglarz tłumaczy, że pokrzywdzony nie wie, dlaczego go porwano. Zatrzymani mieszkańcy Tuczna także nic nie powiedzieli w tej sprawie. Prokurator Tatul mówi, że być może porwanie 17-latka było przypadkowe. Ale według niego w grę wchodzi także zemsta. Z kolei dobrze poinformowany mieszkaniec Drezdenka uważa, że na 80 proc. chodziło o niezapłaconą część kwoty za narkotyki albo dopalacze. Tym razem milczało zazwyczaj płodne w podobnych sprawach forum www.gazetalubuska.pl. Żaden z ponad 60 komentarzy nie przedstawiał konkretnej wersji.

Teraz możesz czytać "Gazetę Lubuską" przez internet już od godziny 4.00 rano.
Kliknij tutaj, by przejść na stronę e-lubuska.pl

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie