MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Co to jest? Bunkier zamaskowali wikliną (wideo)

Dariusz Brożek 95 742 16 83 [email protected]
- Ten bunkier jest największą turystyczna atrakcją Ziemi Międzyrzeckiej - przekonuje Grzegorz Urbanek z muzeum fortyfikacji i nietoperzy w Pniewie.
- Ten bunkier jest największą turystyczna atrakcją Ziemi Międzyrzeckiej - przekonuje Grzegorz Urbanek z muzeum fortyfikacji i nietoperzy w Pniewie. Dariusz Brożek
Zakończył się pierwszy etap remontu bunkra przy muzeum fortyfikacji w Pniewie koło Międzyrzecza. Jedną z jego kopuł zamaskowano wikliną. Dlatego - jak zauważył jeden z turystów - przypomina z daleka odwrócony dnem koszyk.

Przeczytaj też:Bunkry koło Kurska. Tajemnicze i bardzo niebezpieczne! (wideo, zdjęcia)

Bunkier nr 717 w Pniewie koło Międzyrzecza to najbardziej znany obiekt fortyfikacyjny i turystyczny w naszym regionie. Znajduje się w nim wejście do trasy w podziemiach Międzyrzeckiego Rejonu Umocnionego. - Od stycznia mieliśmy już ponad 30 tysięcy gości. Przez ostatnie dwa miesiące był remontowany, co nieco utrudniało jego zwiedzanie. Prace już się skończyły, dlatego znowu jest atrakcją dla turyści - informuje Leszek Lisiecki, dyrektor muzeum fortyfikacji i nietoperzy w Pniewie.

Pracownicy firmy z Murzynowa koło Skwierzyny zrobili m.in. izolację, która ma chronić bunkier przed wodami gruntowymi i deszczówką. Osuszyli obiekt oraz wymienili w nim instalacje wentylację. To jednak nie wszystko.

- Kolejnym etapem będzie aranżacja trzech pomieszczeń w bunkrze. Termin zakończenia tych prac wyznaczono na koniec tego roku - informuje Patrycja Klarecka-Haładus, rzeczniczka urzędu miejskiego w Międzyrzeczu.

W bunkrze zamontowano instalację alarmową, która reaguje na wtargnięcie nieproszonych gości. Nowością są sanitariaty, które zrobiono na tzw. poziomie socjalnym obiektu. Bunkier ma bowiem dwa piętra. Na wyższym znajdują się pomieszczenia bojowe, na niższym zaś socjalne dla załogi.

Projektant i budowlańcy konsultowali roboty ze znawcą fortyfikacji Robertem Jurgą z Zielonej Góry. Miłośników umocnień z pewnością zaskoczy widok pancernych kopuł. Jedną z nich osypano od zachodu polnymi kamieniami i zamaskowano... wikliną!

- Wygląda z daleka jak wiklinowy kosz. Tyle, że odwrócony do góry dnem - komentował wczoraj jeden ze zwiedzających.

Władze miejskie zapłacą za remont i planowaną rekonstrukcję pomieszczeń 805, 4 tys. zł. Jak zaznacza P. Klarecka-Haładus, gmina dostała na to 550 tys. zł z unijnego programu rybackiego.

W podziemiach MRU znajduje się największy w Polsce rezerwat nietoperzy. Każdego roku zimuje tam ponad 30 tys. gacków. Wszystkie krajowe gatunki tych latających saków oraz ich siedliska są objęte ścisłą ochroną, dlatego od 1 października do 15 kwietnia - w okresie ich zimowego snu - turyści mogą zwiedzać tylko podziemne magazyny i koszary pod bunkrem, a także korytarz o długości około 900 m., łączący obiekt z jednym z dworców kolejowych w tzw. głównej drodze ruchu, która jest swoistym kręgosłupem podziemnych tuneli.

- Nie możemy monitorować całych podziemi, gdyż zabraniają nam tego przepisy. Zgodnie z planem ochrony rezerwatu, udostępniono nam i turystom tylko ich niewielki fragment w okolicy Pniewa. Dlatego nawet nie wiemy, jaką skalę ma dziką turystyka w MRU.

- Obiekty można zwiedzać przez okrągły tydzień. Także w weekendy i w poniedziałki, które w wielu muzeach są dniami wolnymi od pracy - zaznacza muzealnik Grzegorz Urbanek, który jest autorem wielu specjalistycznych publikacji na temat międzyrzeckich bunkrów.

Podczas remontu turyści korzystali z wejścia oddalonym o kilkaset metrów bunkrze 716. Wiele osób penetruje podziemia na dziko. Bez przewodników i w miejscach, które nie są udostępniane turystom. Wchodzą tam innymi obiektami i buszują po korytarzach, dworcach kolejowych oraz koszarach i magazynach. Zakaz zwiedzania MRU jest krytykowany na wielu forach poświęconych fortyfikacjom. Ich miłośnicy zgodnie zaznaczają, że w latach 70. minionego wieku, nietoperzy było tam znacznie więcej, choć w tunelach panował niekiedy taki ruch, jak na przysłowiowej Marszałkowskiej.

- Nie możemy monitorować całych podziemi, gdyż zabraniają nam tego przepisy. Zgodnie z planem ochrony rezerwatu, udostępniono nam i turystom tylko ich niewielki fragment w okolicy Pniewa. Dlatego nawet nie wiemy, jaką skalę ma dziką turystyka w MRU - mówi Tadeusz Świder, pracownik muzeum w Pniewie.

Bunkry są objęte także ochroną konserwatorską. Od niespełna dwóch lat są zabytkami, chronionymi przez prawo. Ich właścicielami są władze Lubrzy i Międzyrzecza, które wydają bajońskie kwoty na zabezpieczanie wejść. Problem w tym, że kraty są niszczone przez amatorów silnych wrażeń i podziemnych eskapad. - Zwiedzanie tych obiektów na własną rękę jest niebezpieczne. W ciągu ostatnich 30 lat zginęło tam kilka osób, a wiele innych połamało ręce i nogi - przestrzega jeden z przewodników.

Nieruchomości z Twojego regionu

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska