Czy w Smardzewie zbudują biogazownię?

Czesław Wachnik 68 324 88 29 cwachnik@gazetalubuska.pl
Prezes Leszek Pietrasik: - Biogazownia da wielu ludziom pracę i być może ściągnie do wsi kolejnych inwestorów (fot. Paweł Janczaruk)
Prezes Leszek Pietrasik: - Biogazownia da wielu ludziom pracę i być może ściągnie do wsi kolejnych inwestorów (fot. Paweł Janczaruk)
Spółka chce w Smardzewie, wsi położonej między Babimostem a Świebodzinem, zbudować bioga Smardzewo-Dwórzownię. Mieszkańcy są jednak niezadowoleni. Chcą, by obiekt powstał, ale co najmniej kilometr od budynków.

Leszek Pietrasik, prezes spółki Smardzewo - Dwór jest przekonany, że biogazownia to dla wsi duża szansa. Po pierwsze: pracę znajdzie kilkunastu ludzi. Po drugie: po wybudowaniu firmy mogą pojawić się kolejni inwestorzy, bo będą mieli dostęp do taniej energii. Są jeszcze inne korzyści. - Moglibyśmy od miejscowych rolników kupować zboże. Potrzebować będziemy rocznie nawet 30 tys. ton zielonki - dodaje prezes.

Przedsiębiorca wyjaśnia zasady działania zakładu. W potężnych silosach fermentuje kiszonka z kukurydzy i w trakcie procesu powstaje biogaz. Trafia on do tzw. agregatu kogeneracyjnego, który wytwarza energię elektryczną oraz ciepło. Koszt całej inwestycji to 12 mln zł.

Pietrasik zapowiada, że jeśli mieszkańcy Smardzewa sprzeciwią się inwestycji, to on zrezygnuje z niej lub wybuduje biogazownię w innej miejscowości.

- Wiem, że radna zbiera podpisy pod protestem. Dlatego dobrze, że we wtorek wieczorem (wczoraj - dopisek redakcja) spotkam się z ludźmi i wszystko wyjaśnię. Chociażby plotki, że zamiast kiszonki stosował będę gnojowicę czy inne śmierdzące świństwa. To nieprawda - zapewnia prezes Pietrasik.

Czytaj też: Swedwood chce uruchomić elektrownię na biomasę

Radna Wiesława Sieńkowska zapewnia, że nie jest przeciwna budowie. - Ale nie w tym miejscu, które proponuje spółka i o które wystąpiła do urzędu o wydanie warunków zabudowy.

- My nie mamy do pana Pietrasika zaufania. On wielokrotnie obiecywał różne rzeczy, chociażby, że nie będzie na polach wysypywał pomiotu kurzego, a jednak to robił. Śmierdziało w całej wsi - słyszymy.

Dlatego radna przygotowała protest, pod którym podpisało się 280 osób. - Myślę, że nawet 90 procent mieszkańców wsi jest przeciwna inwestycji. Jeśli spółka chce budować, to nie w środku wsi, ale kilometr dalej, na swojej działce pod lasem. Tam nikomu smród nie będzie przeszkadzał - dodaje.

Razem jedziemy na miejsce ewentualnej budowy. Środek wsi to zapewne nie jest, ale jej obrzeża. Jednak kilkadziesiąt metrów od planowanej biogazowni mieszka kilkadziesiąt rodzin w blokach i domkach.

Krystian Kosarzycki wybrał się z dzieckiem na spacer. - To będzie skandal w biały dzień, jeśli spółka wybuduje biogazownię niemal pod naszymi oknami. Przecież to nie Afryka, a środek Europy. Czy tak można traktować ludzi?

Wójt gminy Ryszard Walkowiak mówi, że na razie trudno przesądzać czy do inwestycji dojdzie: - Oczywiście nie możemy lekceważyć opinii mieszkańców wsi. Dlatego na zebraniu będą mieli szansę wypowiedzenia się. Nie mniej ważne jest to, że potencjalny inwestor też przedstawi swoje racje. To ważne, gdyż obecnie dominują plotki. I to one podgrzewają nastroje.

Czytaj też: W Jędrzychowicach i Osowej Sieni chcą budować biogazownie

 

 

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie