Drogą przy tajemniczych ruinach hitlerowskiej fabryki zimą 1945 r. wwieziono do MRU skarby. Czy była wśród nich Bursztynowa Komnata?

Dariusz Dutkiewicz
Dariusz Dutkiewicz
Z olbrzymiej niegdyś fabryki pozostały ruiny.
Po olbrzymiej, zatrudniającej kiedyś setki robotników hitlerowskiej fabryce pozostała zaledwie jedna zrujnowana hala. Dopiero kiedy przechadzamy się po otaczających ją lasach widać ogrom obiektu, który istniał w tym miejscu w pierwszej połowie ubiegłego wieku. W czasach III Rzeszy pracowali tu robotnicy przymusowi. Setki. Niektórzy widzieli rzeczy zastanawiające.

Tylko wtajemniczeni wiedzą, że obok zakratowanego dziś wjazdu do bunkrów MRU, w lasach pod wsią Wysoka koło Międzyrzecza, funkcjonowała w czasach hitlerowskich fabryka produkująca części do samolotów. Nawet w tamtych czasach pozostawała jedną z największych tajemnic gospodarczych III Rzeszy. Jej nikłe pozostałości widać z prowadzącej do niej drogi z kocich łbów dopiero z odległości kilkudziesięciu metrów. Zauważyć można ruiny hali produkcyjnej, a właściwie jej szkielet. Choć grubość stropu i podpierających go filarów mogą budzić respekt dla budowniczych.

FILM Bursztynowa Komnata poszukiwana jest w całej Polsce (TVN 24):

Kiedyś to był potężny kompleks/sc]

Dopiero przechadzając się po pobliskim lesie, zauważamy betonowe płyty kryjące wejścia do podziemi. Te, które sprawdzamy to ślepe zaułki. Wewnątrz widać zwały ziemi i XXI-wieczne śmieci. Nic, ale to kompletnie nic, nie daje wyobrażenia, jak wielki kompleks fabryczny funkcjonował tutaj ponad 70 lat temu.

Dopiero w pobliskim Pniewie, siedząc w gabinecie człowieka, który o MRU wie prawie wszystko, Janusza Klupscha, doznajemy olśnienia. Gospodarz rozwija przed nami kartę ze swego przepastnego archiwum. A na niej plany niemieckiej fabryki. Moloch!

Dzisiejsze ruiny, to dawny kompleks przemysłowy

Na karcie widać zaznaczone prostokąty wielu bloków mieszkalnych. Dalej wartownia, łaźnia, warsztat samochodowy, biuro, sala konferencyjna, oczyszczalnia ścieków, kuchnia, kotłownia, transformator, a nawet restauracja, szpital i fontanna. Jest też krematorium.

– W kompleksie pracowało przynajmniej kilkaset osób, ale ile dokładnie do dziś jest tajemnicą W olbrzymiej większości byli to robotnicy przymusowi. W wyniku wycieńczającej pracy, chorób, głodu umierali i wtedy ciała trafiały do krematorium - mówi J. Klupsch.

Robotnikiem był tu też międzyrzecki pionier

Jednym z tych, którzy przeżyli był znany pionier Ziemi Międzyrzeckiej, nieżyjący już Tadeusz Dunajewski. W Międzyrzeczu człowiek – legenda, doskonale znany chociażby ze swego zakładu szewskiego w centrum miasta. Po przejściu na emeryturę mieszkał w kamienicy między targowiskiem a oddalonym o kilkadziesiąt metrów zamkiem. Trzymając w ręku nieodzowną laskę podczas rozmowy z dziennikarzem wspominał czasy powojenne na Ziemi Międzyrzeckiej, ale wspomniał także o tym gdzie pracował przed wyzwoleniem.

A pracował właśnie w niemieckiej fabryce części lotniczych pod Wysoką. Podczas rozmowy zeszliśmy na temat położonych przy zakładzie bunkrów MRU. I wtedy pan Tadeusz wspomniał o tajemniczym transporcie, który widział w ostatnich dniach przed wejściem Rosjan. – Było bardzo mroźno, jak to w styczniu, nagle zobaczyliśmy, jak w kierunku pobliskiego wjazdu do bunkra jedzie kilka ciężarówek – opowiadał. – Zdziwiło nas to, bo przecież Niemcy już tam nic nie instalowali. Nie widziałem, żeby wracały.

FILM: Jak Rosjanie zdobyli bunkry MRU (2015 r.)

Wjazd do bunkra robi imponujące wrażenie

Wydawało się, że starszy pan mógł się mylić, bo jak olbrzymie ciężarówki mogłyby wjechać do bunkra? Dopiero widząc rozmiary wjazdu widać, że pan Tadeusz miał rację. Na dodatek mając przed sobą plany dokumentujące ogrom kompleksu rozciągającego się zaledwie kilkadziesiąt metrów od wjazdu można sobie wyobrazić taką oto scenę.
Oto zatrudnieni w fabryce robotnicy, pewnie kilku, a wśród nich pan Dunajewski, nagle na zasypanej śniegiem drodze widzą transport składający się z kilku ciemnych ciężarówek. Widzą, jak auta powoli kołysząc się na boki pod ciężarem przewożonego ładunku, przetaczają się przed ich oczami i znikają we wjeździe do podziemi.

FILM: Tak wygląda Bursztynowa Komnata (TVN 24):

Co Niemcy ukryli w korytarzach i komorach MRU pod koniec wojny?

Faktem jest, że Rosjanom udało się odkryć jedną z takich komór. Znaleźli ogromne skarby. Między innymi obrazy, a wśród nich ,,Stańczyka’’ pędzla Jana Matejki. Ale takich komór może być więcej. I tu wracamy do rozmowy z Januszem Klupschem. Jego zdaniem, nie odkrytych komór jest w podziemiach jest na pewno więcej. – Oczywiście, że są, ale nie można do nich dotrzeć, bowiem są zalane wodą - mówi nasz przewodnik.
Co w nich ukryto? Nikt nie ma absolutnej pewności, że to właśnie tutaj, do podziemi MRU, w styczniu 1945 r. hitlerowcy nie wwieźli i ukryli Bursztynową Komnatę. Tylko jej dotychczas nie odnaleziono. Może i lepiej, bo każdy prawdziwy myśliwy wie, że cały smaczek polowania tkwi w gonieniu, a nie dogonieniu króliczka…

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie