Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Elektryczny czy spalinowy na ferie zimowe? Tester aut sprawdził, czy uda mu się zawieźć rodzinę na narty autem ładowanym z gniazdka

Jerzy Mosoń
Jerzy Mosoń
Rosną ceny prądu na stacjach ładowania. Koszt dalekiej podróży autem elektrycznym zimą może przewyższyć sumę tankowań w drodze na narty za granicę. Ale nie to jest obecnie największym problemem ekologicznego podróżowania
Rosną ceny prądu na stacjach ładowania. Koszt dalekiej podróży autem elektrycznym zimą może przewyższyć sumę tankowań w drodze na narty za granicę. Ale nie to jest obecnie największym problemem ekologicznego podróżowania jermos/PPG
Z roku na rok rośnie sprawność aut elektrycznych. Dlatego tester aut Mirosław Wdzięczkowski postanowił sprawdzić, czy na tegoroczne ferie zimowe będzie mógł już zabrać rodzinę autem ładowanym z gniazdka. Odpowiedź może być zaskakująca.

Spis treści

Tester aut Mirosław Wdzieczkowski wybrał się pod koniec grudnia w trasę: Warszawa – Berlin – Praga – Warszawa. Postanowił sprawdzić wydajność nowych baterii, ilość stacji ładowania w Polsce, w Niemczech i w Czechach. Te dwa ostatnie kraje słyną nie tylko ze znakomitych tras narciarskich, ale także z produkcji aut elektrycznych. Po teście miał zdecydować, czy zabierze rodzinę na ferie zimową „elektrykiem”, a jeśli tak, to czy cel będzie najbardziej ambitny, czyli niemieckie Alpy, nieco bezpieczniejszy: czeski Harrachov czy może jednak tylko Białka Tatrzańska. Od kilku dni już wie, jakim autem wybiorą się na zimowe ferie.

Czechy i Niemcy wydają się bezpiecznymi kierunkami dla aut elektrycznych

Ceny ładowania aut elektrycznych na stacjach wciąż rosną, obniżając opłacalność podróży „elektrykiem”. Co innego jednak, jeśli ktoś może naładować swój samochód we własnym garażu, a do tego ma fotowoltaikę. Tyle że jedno ładowanie to za mało, jeśli ktoś wybiera się z centrum Polski na narty i zamierza pokonać od kilkuset do ponad tysiąca kilometrów. Tester aut Mirosław Wdzięczkowski postanowił najpierw sprawdzić, czy uda mu się pojeździć elektrykiem po niemieckich i czeskich drogach, wszak oba te kraje często stawia się Polsce za wzór w kwestii transformacji energetycznej.

Jaki jest koszt przejechania autem elektrycznym 100 km, przy minusowych temperaturach?

Najpierw trochę o cenach ładowania poza domem. Obecnie koszt zasilenia prądem auta w Polsce, w przeliczeniu na 1 kWh waha się między 1,95 zł a 3,15, w zależności od tego, gdzie ładujemy, jaki prąd (zmienny, czyli wolniejsze ładowanie, ale cena niższa czy stały, czyli droższy). Zakładając jednak, że kierowca nie kupuje specjalnego abonamentu gwarantującego mu stałą, niższą cenę i nie chce czekać na stacjach kilka godzin, zatem pomija ładowanie prądem zmiennym. warto zaokrąglić tę liczbę do 3 zł za 1 kWh. Jak przekonuje tester Mirosław Wdzięczkowski, przy obecnych cenach paliwa w Polsce (6,40 zł/ litr oleju napędowego i 6,24 zł/litr benzyny 95) koszt przejechana 100 km powinien być podobny dla aut o zbliżonej charakterystyce (ok. 60 zł na 100 km, pod warunkiem jednak, że będzie sprzyjać nam aura. Co to oznacza?

– Niestety każdy z testowanych przeze mnie ostatnio modeli aut elektrycznych w warunkach zimowych tracił na efektywności od 20 do 35 proc. z uwagi na minusowe temperatury. Choć to i tak lepszy wynik niż w latach ubiegłych, oznaczało to konieczność szukania stacji ładowania nie po przejechaniu deklarowanych ok. 400 km, a 300 do 320 km – mówi Mirosław Wdzięczkowski.

Przy założeniu zatem, że kierowca jest zdany tylko i wyłącznie na szybkie ładowanie na stacjach komercyjnych, to koszt przejechania przez niego 100 km zimą może być nawet wyższy od kosztu, jaki ponosi kierowca auta spalinowego, który tankuje najtańsze paliwo.

Warto też dodać, że ceny ładowania samochodu elektrycznego na większości stacji komercyjnych w Niemczech i w Czechach nie odbiegają od tych w Polsce. Tu i tam jest coraz drożej. Kluczowe pytanie dotyczyć będzie dostępności.

Stacji ładowania aut elektrycznych w Polsce jest sporo. A jak to wygląda w Niemczech i w Czechach?

Jeśli chodzi o Polskę, to problemu z ładowaniem nie ma, a przynajmniej nie było go w grudniu, kiedy w trasę wybrał się Mirosław Wdzięczkowski. W drodze z Warszawy do Berlina warto naładować auto w Łodzi, a następnie dopiero w Poznaniu. Potem jednak zaczynają się schody. Ku zdziwieniu Wdzięczkowskiego w Niemczech dostępnych stacji ładowania było jak na lekarstwo. Jeszcze gorsza sytuacja miała miejsce w czeskiej Pradze.

– Mam dla Państwa bardzo dobrą wiadomość: choć w Polsce wciąż jest mało stacji ładowania aut elektrycznych, to wygląda na to, że jest ich i tak więcej niż w Niemczech i w czeskiej Pradze – mówi zaskoczony tester.

Jak dodaje Mirosław Wdzięczkowski: w Pradze natknąłem się ku swojemu zdziwieniu tylko na jedno auto elektryczne. – Jeśli zatem planujemy wybrać się na narty, jadąc „elektrykiem” z Warszawy, to owszem jest to możliwe, ale najlepiej wybrać się w ten sposób tylko na Górkę Szczęśliwicką – żartuje kierowca.

od 7 lat
Wideo

Wyniki II tury wyborów samorządowych

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Elektryczny czy spalinowy na ferie zimowe? Tester aut sprawdził, czy uda mu się zawieźć rodzinę na narty autem ładowanym z gniazdka - Strefa Biznesu

Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska