Ignacy Żegleń: Gdy pszczoła nas użądli, organizm się uodporni

Marta Dudka
- Prawie całe życie siedzę w pszczołach. Ojciec miał swoją pasiekę, a ja jako mały chłopiec się przyzwyczajałem - mówi Ignacy Żegleń.
- Prawie całe życie siedzę w pszczołach. Ojciec miał swoją pasiekę, a ja jako mały chłopiec się przyzwyczajałem - mówi Ignacy Żegleń. Mariusz Kapała
Ignacy Żegleń to prawdziwy pasjonat. Prawie całe swoje życie poświęcił pszczołom i jest znawcą także naturalnych metod leczenie wyrobami pszczelarskim.

- Odbierał pan ostatnio nagrodę za najlepszy produkt regionalny i krzewienie dziedzictwa lokalnego za swoje miody. Na pszczołach to pan pewnie zęby zjadł?
- No wiem o nich co nieco (śmiech). Od 43 lat mam swoją pasiekę. A wcześniej to przecież ojcu pomagałem. Jak byłem jeszcze młodzieniaszkiem, miałem może tak z 9 lat, to ojciec już mnie do pszczół wpuszczał. Abym się oswoił, oczywiście.

- A ile ma pan teraz uli?
- Łącznie 60. Jest taka zasada, że do roboty zabiera się połowę pszczół (śmiech). Wie pani, zabrałem je na grykę. Zapylają kwiatki, a potem mam z tego miodek. Ale idzie zima, więc te, które mi zostały, połączyłem ze sobą i zostało mi 40 uli. I teraz karmię je jak tylko mogę.

- A czym się karmi pszczoły?
- Niektórzy jeszcze ryzykują i karmią cukrem. Ja od kilkunastu lat karmię już specjalną karmą na bazie pszenicy.

- A jaki ten rok był dla pszczół?
- Średni. Kto wcześniej zjechał z pszczołami z rzepaku na akację, to coś zebrał. Tak jak ja. Gdy tylko zobaczę, że akcja się zabiela, zwijam manatki i lecę robić akcję ciągnięcia miodu. Wszyscy mi się, dziwią i pytają, co tak szybko wyjeżdżam. A tu właśnie tkwi tajemnica. Lato upalne, dało nam się wszystkim we znaki. Także drzewom. Co z tego, że lipa pięknie kwitła i pięknie pachniała, jak zaraz słońce doprażyło i nektar zginął. Oj bardzo ciężko jest z lipą w naszym rejonie. Z akacją też słabo, a grykę to mało kto już ma. A do miodu rzepakowego to ludzie są już uprzedzeni. Że niby najgorszy, a ja się nie zgadzam.

- No to który właśnie jest najlepszy, najzdrowszy?
- A to zależy na co? (śmiech). Na zdrowie, czy do pojedzenia sobie?

- Na serce...
- Na serce to właśnie rzepak, o którym mówimy. Ale też akacja i wrzos. Ale jak nie ma takich, to każdy jest dobry i zdrowy.

- Pan jada miody?
- Jadam! Codziennie. No chociaż..., bo miody to powinno się jak lekarstwa brać. Trzy tygodnie takiej kuracji, a potem tyle samo przerwy. Wieczorem sobie rozpuszczam łyżkę miodu w letniej wodzie i wypijam dopiero rano na czczo. Jaka to bomba energetyczna! I najlepiej, żeby rozpuszczał się przez około osiem godzin. Wtedy rozłoży się na jeszcze prostsze składniki i organizm je dobrze wchłonie.

- Ma pan tych pszczół. Nie boi się pan ich?
- A skąd. No jak mówiłem, już jako szczeniak oswajałem się z nimi. Ale zauważyłem pewną rzecz. Kiedyś jak moją córkę użądliła pszczoła, to bardzo spuchła. Ale jak to się stało drugi raz, to córa nawet nie zauważyła. Ludzki organizm chyba do takiego czegoś przyzwyczaja się i uodpornia, więc najgorsze jest pierwsze użądlenie. A tak to nie ma się czego bać.

 

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie