Jaś z Kożuchowa nie przestaje się uśmiechać. Cieszy się zwłaszcza w towarzystwie policjantów. Ale traci wzrok

Eliza Gniewek-Juszczak
Eliza Gniewek-Juszczak
Jaś ma 4,5 roku. Traci wzrok. Potrzebuje pomocy. Mieszkańcy, nowosolska policja i funkcjonariusze Zakładu karnego w Krzywańcu zbierają nakrętki. Dochód ze sprzedaży nakrętek zostanie przeznaczony na rehabilitację wzroku dziecka. Lubuska Policja
- Każda pomoc jest na wagę złota - przyznaje Beata Krochmal z Kożuchowa, która sama wychowuje synka. Jaś jeszcze nie skończył pięciu lat. Traci wzrok.

Jaś Piórkowski z Kożuchowa jest bardzo pogodnym dzieckiem. Uśmiech nie schodzi z jego buzi. Nosi okulary, ale przecież dzieci w jego wieku noszą. Wydawałoby się, że wszystko jest w porządku. Ale nie jest...

Historia Jasia z Kożuchowa. Choroba, której nie widać

Jaś urodził się, jako wcześniak. Na początku nic nie wskazywało na to, żeby coś było nie tak. – Podczas kontrolnej wizyty okazało się, że ma „dziwne zmiany”, z którymi okulistka nigdy się nie spotkała. W ciągu pół roku zrobiliśmy ponad 10 000 kilometrów w poszukiwaniu lekarza – opisywała mama chłopca na portalu fundacji Kawałek Nieba, a potem też na zrzutka.pl.

To trakcyjne odwarstwienie siatkówki oka lewego, silny astygmatyzm i postępująca wada w oczku prawym. Chłopiec nie widzi na lewe oko, a na prawe słabo. Zdiagnozowane zostało też opóźnienie rozwoju.

Jedynym sposobem ratowania wzroku w Polsce jest intensywna rehabilitacja. Kilka dni temu chłopiec był z mamą w Warszawie. Badanie wykazało, że oczy nadal nie rosną, a wada przez pół roku pogłębiła się o 1,5 dioptrii. Nie wiadomo, co będzie dalej.

– Staram się te stresy niwelować, brać na siebie, aby mógł cieszyć się dzieciństwem, takim jak każde dziecko powinno mieć. Jedyny stres dla dziecka to może być taki, czy bajkę obejrzy, czy pobawi się z kolegą, więcej stresów żadne dziecko nie powinno mieć – podkreśla Beata Krochmal, która sama wychowuje synka.

Akcja pomocy. "Jasiu, nie oddamy Cię ciemności"

Kolejny raz do pomocy dla Jasia zaangażowali się nowosolscy policjanci. Tym razem wspólnie z funkcjonariuszami z Zakładu Karnego w Krzywańcu zorganizowali zbiórkę nakrętek, które trafią do recyclingu, a zebrane w ten sposób pieniądze pomogą 4-letniemu chłopcu w walce z chorobą.

– Jedna nakrętka na pozór nic nie znaczy, ale liczy się efekt skali – wyjaśnia sierżant sztabowy Justyna Sęczkowska, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Nowej Soli. – Wystarczy świadomość, że zwykła, plastikowa nakrętka ma wartość i może pomóc w walce z chorobą. Dla jednych nakrętka jest zbędna i ląduje w śmietniku, dla innych staje się pomocna w drodze do lepszego życia. Jaką wartość mają plastikowe nakrętki, doskonale wiedzą policjanci i mieszkańcy powiatu nowosolskiego, którzy systematycznie przynosili do komendy nakrętki.

Pani Beata przyjechała do komendy dwa razy, bo za jednym razem nie udało się zabrać wszystkich worków.

– Każda pomoc jest na wagę złota – przyznaje pani Beata. – Każda forma wsparcia jest dla mnie ważna i potrzebna. Ilość nakrętek zebrana przez nowosolską komendę i zakład karny w Krzywańcu przeszła moje najśmielsze oczekiwania.

Jasiowi bardzo podobało się w komendzie. Był w celi. Siedział na policyjnym motocyklu. Przejechał się busem z zakładu karnego. Mama chłopca jest też za to bardzo wdzięczna, bo sprawiło to dziecku ogromną radość.

– Ta pomoc jest szczególnie ważna, bo dzieje wtedy, kiedy nie brakuje osób potrzebujących wsparcia. A Jaś się opatrzył mieszkańcom. U nas, to jest walka o zdrowie, ale nie o życie, tym trudniej się zbiera. Ale bez pomocy sama nie dam rady - mówi mama chłopca.

Osoby, które chciałby pomóc proszone są o kontakt z rzecznikiem prasowym nowosolskiej jednostki - sierżant sztabowym Justyną Sęczkowską pod numerem 690 106 192. Nakrętki można przynieść do komendy w każdy dzień.

Jak pomóc Jasiowi? Formy pomocy

Pani Beata policzyła ostatnie faktury za rehabilitację, wyszło osiem tysięcy złotych.

- Wada się pogłębiła i staram się teraz obrać strategię działania, może trzeba będzie uderzyć na Rosję - zastanawia się mama chłopca. - Pewnie będą potrzebne ogromne środki, nawet nie wiem, jakiego rzędu. A, że jestem sama z tym wszystkim, to staram się to jakoś poukładać. Każde spotkanie z lekarzem Jaś bardzo przeżywa. Badania gałki ocznej są bardzo bolesne i bardzo stresujące dla niego.

Jasiowi Piórkowskiemu z Kożuchowa można pomóc na kilka sposobów. Jest zbiórka nakrętek w komendzie policji. Trwają zrzutki. Są licytacje.
Gdzie można pomóc?

- Jestem przerażona przyszłością. Od jutra będzie trzeba zacząć toczyć kolejną walkę. Dziś jestem w totalnej rozsypce, ale pamiętaj Jasiu... nie oddam Cię ciemności - pisała mama chłopca na blogu na Facebooku pod koniec kwietnia.

W wodach śródlądowych ubywa tlenu. To niebezpieczne

Wideo

Materiał oryginalny: Jaś z Kożuchowa nie przestaje się uśmiechać. Cieszy się zwłaszcza w towarzystwie policjantów. Ale traci wzrok - Plus Gazeta Lubuska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie