Jedna bramka w lubuskich derbach. Lechia Zielona Góra pokonała Wartę Gorzów

Cezary Konarski
Cezary Konarski
W lubuskich derbach piłkarze Lechii Zielona Góra pokonali Wartę Gorzów 1:0.
W lubuskich derbach piłkarze Lechii Zielona Góra pokonali Wartę Gorzów 1:0. Cezary Konarski
Udostępnij:
W lubuskich derbach piłkarskich na trzecioligowym „froncie” Lechia Zielona Góra pokonała Wartę Gorzów 1:0. Bramkę dla gospodarzy zdobył Przemysław Mycan w pierwszej połowie meczu.

Lechia Zielona Góra – Warta Gorzów 1:0 (1:0)

  • Bramka: Mycan (37).
  • Lechia: Fabisiak – Ostrowski, Budziński, Babij – Żukowski (od 46 min Athenstadt), Surożyński (od 82 min Małecki), Zioła (od 66 min Król), Frankowski (od 66 min Kaczmarczyk), Loboda - Konieczny (od 71 min Wieczorek), Mycan.
  • Warta: Lech – Ogrodowski, Siwiński (od 65 min Mikołajczak), Śledzicki – Marchel (od 46 min Rybicki), Nowakowski, Nahrebecki, Szałas, Nowak (od 65 min Posmyk) – Szulc (od 46 min Krauz), Tkachuk.
  • Żółte kartki: Żukowski, Zioła, Budziński, Loboda – Siwiński, Śledzicki, Rybicki.

Ta sytuacja Warty mogła otworzyć mecz

Niewiele brakowało, by pierwsi bramkę zdobyli gorzowianie. Dominik Nowakowski dokładnie dograł piłkę do wbiegającego już niemal na pole bramkowe Kamila Szulca. Ten jednak nieczysto uderzył w piłkę, która przeleciała nad bramką miejscowych.

- To była sytuacja, która mogła otworzyć mecz i niewykluczone, że ustawić spotkanie – mówił Damian Szałas, kapitan Warty. - To była fajna, klarowna sytuacja, jednak więcej takich nie stworzyliśmy przez całe spotkanie, poza jedną w końcówce meczu.

Piłka meczowa na koniec spotkania

Bramkową okazję, o której wspomniał piłkarz z Gorzowa, goście stworzyli w 90 min. Dominik Nowakowski z kilku metrów uderzył piłkę głową, ale kapitalną interwencją popisał się zielonogórski bramkarz Wojciech Fabisiak.

– To była piłka meczowa dla nas, na wagę punktu, bo przecież my goniliśmy wynik. To była akcja zamykająca spotkanie. Gratulacje dla bramkarza Lechii – powiedział Damian Szałas.

Trener Warty: Myśleliśmy, że jest już po akcji

Gorzowianie gonili wynik bardzo długo, niemal przez godzinę, bo Lechia zdobyła bramkę w 37 min. Piłkę na pole karne wrzucił Bartosz Konieczny, ale wybił ją jeden z piłkarzy Warty. Trafiła ona jednak wprost pod nogi Jana Zioły, który dokładnie zagrał do będącego w polu karnym Przemysława Mycana. Ten nie zmarnował okazji i z bliskiej odległości pokonał bramkarza przyjezdnych.

– Zabrakło koncentracji, powinniśmy zbierać piłki, a my myśleliśmy, że skoro wyleciała ona poza pole karne, to jest już po akcji – analizował tę sytuację Mykola Dremluk, trener Warty. – Okazało się, że Mycan poszedł do końca, zachował się, jak rasowy napastnik. Znów w łatwy sposób straciliśmy bramkę.

W lubuskich derbach piłkarze Lechii Zielona Góra pokonali Wartę Gorzów 1:0.

Jedna bramka w lubuskich derbach. Lechia Zielona Góra pokona...

Trener Lechii: Nie był to najpiękniejszy mecz

Gorzowianie mogli stracić ich więcej, gdyby w pierwszej połowie zielonogórscy gracze byli nieco skuteczniejsi, albo bramkarz gości Kamil Lech był w gorszej formie. Szczególnie w pierwszych dwóch kwadransach miejscowi kilka razy twardo zaatakowali, kończąc akcje groźnymi strzałami.

- W pierwszej połowie graliśmy z wiatrem, graliśmy wysoko i kontrolowaliśmy mecz – stwierdził Andrzej Sawicki, trener Lechii. - Druga połowa, to już typowy mecz derbowy, było dużo walki, sporo chaosu, dużo wymuszania fauli. Nie był to najpiękniejszy mecz. Najważniejsze jednak było, żeby, mówiąc kolokwialnie, przepchnąć to spotkanie i zdobyć trzy punkty. To się udało, dlatego gratuluję zespołowi. Ważne, że nie straciliśmy bramki, w wielu momentach świetnie zachowywaliśmy się w defensywie. Gorzowianie w drugiej połowie byli bardziej zdeterminowani od nas, nasza podświadomość była trochę taka, żeby bronić wynik, a to nie było dobre, tym bardziej, że w przerwie apelowałem o to, byśmy ciągle byli proaktywni po to, żeby strzelić drugą bramkę.

WIDEO: Trener Lechii Zielona Góra Andrzej Sawicki po lubuskich debrach

Kapitan zespołu z Gorzowa: Było trochę naciągania przy faulach

Damian Szałas tak podsumował mecz: - Niestety, dopiero stracona bramka nas „obudziła” i w ostatnich dziesięciu minutach pierwszej połowy „odżyliśmy”, zagraliśmy odważniej, a wcześniej faktycznie graliśmy trochę bojaźliwie, próbowaliśmy wychodzić z kontrą. Kilka razy udało się, ale pierwsza połowa faktycznie była pod dyktando gospodarzy. W drugiej nie mieliśmy nic do stracenia, musieliśmy zaryzykować i mecz przerodził się w typowe derby, było dużo walki, nerwów, krzyków. Fakt, że z jednej i z drugiej strony było trochę naciągania przy faulach, ale wiadomo, że każdy szuka szansy, by na swoją korzyść rozstrzygnąć daną sytuację.

Dali z siebie maksa, zdarzyła się jednak „drzemka”

- Byliśmy dobrze zorganizowanym zespołem, druga połowa, to była totalnie nasza dominacja. Niestety, w pierwszej w dość głupi sposób straciliśmy gola i musieliśmy robić korekty – dodał Mykola Dremluk. - Nikogo nie będę wyróżniał w swoim zespole, bo wszyscy starali się, zagrali na miarę swoich możliwości, nikt nie odpuszczał. Zawodnicy dali z siebie maksa, zdarzyła się jednak „drzemka” przy bramce. Staraliśmy się stwarzać groźne sytuacje, ale było ich trochę za mało. Brakowało też uderzeń na bramkę. Nad tym pracujemy odkąd dołączyłem do drużyny. Musimy poprawiać swoją jakość.

WIDEO: Trener Warty Gorzów Mykola Dremluk po lubuskich debrach

Coraz trudniejsza sytuacja gorzowian

Po przegranych derbach sytuacja Warty stała się jeszcze trudniejsza. Gorzowianie przegrali dziewiąty mecz w sezonie i w tej chwili tracą aż sześć punktów do drużyny, który zajmuje miejsce tuż nad strefą spadkową. Szkoleniowiec i kapitan Warty, tak po meczu w Zielonej Górze mówili o sytuacji gorzowskiego zespołu:

  • Damian Szałas: - Ciągle szukamy zwrotu, jeśli chodzi o naszą sytuację w tabeli. Niestety, za fragmenty dobrej gry meczowych punktów nikt nam nie przyzna. Musimy być skuteczni pod bramką przeciwnika, mam nadzieję, że wreszcie tak się stanie w najbliższym meczu u siebie i nastąpi zwrot w dobrym kierunku. Kluczowy dla nas był początek sezonu. Graliśmy z rywalami, z którymi powinniśmy zdobywać punkty. Nikomu nie ujmując, uważam, że były to zespoły w naszym zasięgu. W roli faworytów przystępowaliśmy do tych spotkań, a punktów nie zdobywaliśmy. A każdy następny mecz, w którym je traciliśmy, nakręcał nas negatywnie, a tam, gdzie jest nerwowość, zwycięstw nie ma.
  • Mykola Dremluk: - Zdaję sobie sprawę, w jakim miejscu jesteśmy, nie pozostaje nam nic innego, jak walczyć o jak najwięcej punktów w rundzie jesiennej. Z zespołami, z którymi rywalizujemy o utrzymanie już graliśmy i ze wszystkimi przegraliśmy, dlatego teraz musimy szukać zdobyczy w meczach z lepszymi drużynami. Ciężko pracujemy, tej pracy jeszcze dużo przed nami. Mamy młody zespół, szukamy rozwiązań, szukamy odpowiedniego ustawienia. Trochę utrudniają nam kontuzje, kartki, ale walczymy dalej.
Piłkarze Lechii Zielona Góra wygrali 2:1 z Cariną Gubin w finale lubuskiego Pucharu Polski.

Piłkarze Lechii Zielona Góra zdobyli lubuski Puchar Polski! ...

WIDEO: Radość piłkarzy Lechii Zielona Góra po zdobyciu lubuskiego Pucharu Polski

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie