MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Miało być ciastko na deser, a wyszedł zakalec. Piłkarze ręczni Stali znów przegrali w Arenie Gorzów

Robert Gorbat
Robert Gorbat
Gorzowianie (żółte koszulki) zaliczyli zbyt wiele przestojów, by mogli marzyć o korzystnym wyniku konfrontacji z akademikami z Białej Podlaskiej.
Gorzowianie (żółte koszulki) zaliczyli zbyt wiele przestojów, by mogli marzyć o korzystnym wyniku konfrontacji z akademikami z Białej Podlaskiej. Bogusław Sacharczuk
Fatalnie kończą rozgrywki Ligi Centralnej szczypiorniści Budimexu Stali. W sobotę (4 maja), w 29. kolejce spotkań z kretesem przegrali w Arenie Gorzów z AZS AWF Biała Podlaska. Żal było patrzeć na występ drużyny, która jeszcze kilka miesięcy temu głośno mówiła, że będzie się biła o awans do Orlen Superligi…

BUDIMEX STAL GORZÓW WLKP. – AZS AWF BIAŁA PODLASKA 27:34 (10:14)

  • Budimex Stal: Nowicki, Marciniak, Grześkowiak – Drzazgowski, Wychowaniec i Stupiński po 6, Pietrzkiewicz i Renicki po 3, Przybylski 2, Napierkowski 1, Zając, Lemaniak, Nieradko, Droździk, Ripa.
  • AZS AWF: Kwiatkowski – Kozycz 7, Stefaniec 6, Grzenkowicz i Wojnecki po 4, Mazur i Lewalski po 3, Wierzbicki i Trela po 2, Szendzielorz, Antoniak i Baranowski po 1.
  • Kary: 6 min – 8 min.
  • Sędziowali: Jakub Jerlecki i Maciej Łabuń (obydwaj ze Szczecina).
  • Widzów: 500.

To miał być zacięty bój, nawiązujący do tradycji gorzowsko-podlaskich pojedynków i nagroda w postaci zwycięstwa dla wiernych kibiców Stali. O chęci wdarcia się do czołówki tabeli Ligi Centralnej nikt już w Gorzowie nie mówił, bo ta od wielu tygodni jest dla żółto-niebieskich nieosiągalna. Z szumnych, a przede wszystkim ambitnych zapowiedzi nic nie wynikło. Bo stalowcy kolejny raz z kretesem polegli w Arenie Gorzów, demonstrując długimi fragmentami spotkania żenującą dyspozycję.

Zmarnowali wszystkie atuty

Początek meczu nie zapowiadał późniejszej katastrofy gospodarzy. Dzięki świetnie dysponowanym skrzydłowym o identycznym imieniu MateuszWychowańcowi i Stupińskiemu – a także kilku udanym interwencjom bramkarza Krzysztofa Nowickiego, gospodarze prowadzili 4:2 w 8 oraz 9:6 w 18 min. Na ich korzyść wydawała się przemawiać także sytuacja z 16 min, gdy podstawowy środkowy obrońca gości Dominik Antoniak wyleciał z czerwoną kartką z boiska za zbyt ostrą interwencję w defensywie.

Okazuje się jednak, że w tym sezonie gorzowianie są w stanie zmarnować każdą dogodną dla nich okoliczność oraz przegrać każdy mecz. Końcówkę pierwszej połowy – od stanu 10:7 w 18 min – przegrali bowiem aż 0:7 (!), zdumiewając niemocą w każdym elemencie gry. Nie poderwał ich do walki nawet rzut karny, obroniony w 25 min przez młodziutkiego Bartosza Grześkowiaka (niefortunnym egzekutorem był Filip Lewalski). Co chwilę gubili piłki w ofensywie, nie potrafili zatrzymać błyskawicznych kontr akademików, byli bezradni przy rzutach z dystansu leworęcznego Kamila Kozycza. W efekcie zeszli na przerwę z czterobramkową stratą (10:14).

Jaki początek, taki koniec

Przed wznowieniem gry po przerwie żółtą kartkę zobaczył za komentarze pod adresem sędziów trener Budimexu Stali Oskar Serpina. To nie był dobry omen na rywalizację w drugich 30 minutach. I rzeczywiście – między 32 a 41 min powtórzył się scenariusz z końcówki pierwszej połowy. Stalowcy znów przegrali ten okres siedmioma golami (tym razem 1:8) i w 41 min na świetlnej tablicy pojawił się rezultat 13:23. Nokaut, żenada, kompromitacja.

W ostatnim kwadransie gospodarze próbowali odzyskać twarz i głównie dzięki pchającemu ich do przodu Igorowi Drzazgowskiemu dwa razy zbliżyli się do rywali na dystans pięciu bramek – 21:26 w 52 oraz 26:31 w 58 min. O całkowitym odrobieniu kosmicznych strat nie mogło być oczywiście mowy, bo akademicy cały czas panowali nad wydarzeniami na boisku. Gdy tylko czuli się odrobinę zagrożeni, naciskali pedał gazu i bez problemów odjeżdżali na siedem, osiem goli.

Końcowa syrena była dla gorzowian wybawieniem, bo oznaczała koniec sportowych upokorzeń i możliwość szybkiej ucieczki do szatni. Po takim meczu pewni jesteśmy tylko jednego – jeśli przed następnym sezonem w Gorzowie znów zacznie się mówić o awansie do krajowej elity, to najpierw trzeba tę drużynę gruntownie przemeblować. Bo obawiamy się, że w obecnym składzie nic więcej już z siebie nie wykrzesze…

Czytaj również:
Stalowcy wreszcie odczarowali Arenę Gorzów. Ale outsider rozgrywek solidnie ich na początku meczu postraszył

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Sensacyjny ruch Łukasza Piszczka

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska