Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Michał Kwiatkowski: Zrobię wszystko, aby wygrać etap przed polską publicznością

Jakub Guder
Jakub Guder
PAP/Jakub Kaczmarczyk
- Najlepiej czułem się na trzy kilometry do mety na tej półtorakilometrowej ściance. W samej końcówce mieliśmy sporo nierównych przyspieszeń. Byłem za bardzo z przodu i niepotrzebnie musiałem na nie reagować, a na takim podjeździe jak Orlinek wygrywa się na ostatnich 200-300 metrach - powiedział na mecie Michał Kwiatkowski, który zajął trzecie miejsce na niedzielnym etapie Tour de Pologne z Leszna do Karpacza (203 km).

- Finisz wymagał technicznego nastawienia się. Ten zakręt na cztery kilometry do mety krzyżował plany, żeby mieć cały zespół z przodu. Dobre ustawienie zawdzięczam całej drużynie, która kontrolowała przewagę ucieczki. Niemal przez cały etap byłem na doskonałej pozycji - zarówno przed finałową ścianką jak i na cztery kilometry do mety. Byłem na pole position. Nie udało się dzisiaj wygrać, ale nie straciłem za dużo. Cieszę się, że przebrnęliśmy przez te dwa deszczowe dni bez większych strat - powiedział na mecie Michał Kwiatkowski (Team Sky).

Miałeś poczucie, że gdyby ten etap był o 100 metrów dłuższy, to udałoby się prześcignąć Mohoricia?
Nie. Najlepiej czułem się na trzy kilometry do mety na tej półtorakilometrowej ściance. W samej końcówce mieliśmy sporo nierównych przyspieszeń. Byłem za bardzo z przodu i niepotrzebnie musiałem na nie reagować, a na takim podjeździe jak Orlinek wygrywa się na ostatnich 200-300 metrach. Jakiekolwiek przyspieszenia na 500, 600, 700 metrów przed metą nie pomagają. Musiałem jednak reagować, żeby nie pojechał ktoś, na kogo trzeba będzie potem zwracać uwagę. Jest to co jest. Matej Mohorić miał w końcówce dobre wsparcie Damiana Caruso. To zaprocentowało.

Ten moment, w którym w końcówce odjechali, rywale jakoś cię zaskoczył?
Nie. To był bardzo dobry moment. Sam czekałem na ostatnie 200-300 metrów żeby zaatakować. Kwas mlekowy, który uderzył do głowy po ataku chyba kogoś z grupy FDJ na 700 metrów przed finiszem, to był dla mnie zabójczy cios. Nie mogłem przed samą końcówką wrócić do swojego rytmu. Nie wszystko da się dobrze rozegrać. Gdybym jechał z tyłu i czekał na końcówkę, to to też byłoby ryzyko.

Analizowałeś poniedziałkowy etap?
Tak. Znam trochę te trasy. Gdy byłem nastolatkiem ścigałem się tam na górskich mistrzostwach Polski w Walimiu, także znam początek etapu. Byłem na kilku zgrupowaniach w Zieleńcu. Dzisiaj (niedziela wieczór) będę to jeszcze studiował. Kolejny ciężki etap. Będzie zmęczenie całego peletonu, bo mamy więcej metrów przewyższenia. Miejmy nadzieję, że zrobi się większa selekcja w końcówce.

Ścianka w Dusznikach jest porównywalna z tym, co było na trasie na Orlinek?
Jest tam podjazd, ale nie będzie aż tak szaleńczej i dynamicznej jazdy jak tutaj. Można było tu wygrać atakując dwa-trzy kilometry przed metą. Pokazał to Rafał Majka. Na poniedziałkowej końcówce wszystko rozegra się na finałowej ściance. Każdy do tego momentu będzie jechał bardziej zachowawczo. Podjazd w Zieleńcu jest bardzo trudny, ale on będzie przede wszystkim po to, aby zrobić dużą selekcję. Jeśli tam ktoś zaatakuje, to nie widzę wielkiej szansy, aby dojechał do mety.

Cztery sekundy straty do lidera w kontekście takiego wyścigu jak Tour de Pologne to jest dużo?
To może być dużo, ale dziś można było też zaliczyć większe straty. Chciałoby się nie stracić tego, wygrać raz etap przed polską publicznością. Zrobię wszystko, aby to się udało.

W Karpaczu notował: JG

Mariusz Jędra, olimpijczyk, były prezes PZPC

od 16 lat

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wideo

Materiał oryginalny: Michał Kwiatkowski: Zrobię wszystko, aby wygrać etap przed polską publicznością - Gazeta Wrocławska

Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska