Nagroda dla damy pogranicza. Prof. Gesine Schwan została...

    Nagroda dla damy pogranicza. Prof. Gesine Schwan została wyróżniona

    Beata Bielecka 95 758 07 61 bbielecka@gazetalubuska.pl

    Gazeta Lubuska

    Aktualizacja:

    Gazeta Lubuska

    Prof. Gesine Schwan została nagrodzona za wkład w polsko-niemieckie pojednanie oraz podejmowanie usilnych i skutecznych działań na rzecz rozwoju Collegium

    Prof. Gesine Schwan została nagrodzona za wkład w polsko-niemieckie pojednanie oraz podejmowanie usilnych i skutecznych działań na rzecz rozwoju Collegium Polonicum w Słubicach ©fot. Beata Bielecka

    Prof. Gesine Schwan została wyróżniona "Odznaką Honorową za Zasługi dla Województwa Lubuskiego". Ta Niemka, bliska sercom wielu Polaków, ma niesamowity życiorys.
    Prof. Gesine Schwan została nagrodzona za wkład w polsko-niemieckie pojednanie oraz podejmowanie usilnych i skutecznych działań na rzecz rozwoju Collegium

    Prof. Gesine Schwan została nagrodzona za wkład w polsko-niemieckie pojednanie oraz podejmowanie usilnych i skutecznych działań na rzecz rozwoju Collegium Polonicum w Słubicach ©fot. Beata Bielecka

    Nazywana jest damą pogranicza. Przez dziewięć lat kierowała Europejskim Uniwersytetem Viadrina we Frankfurcie. W ub. roku odeszła na emeryturę. Pytana wtedy przez nas, co uważa za największy sukces, powiedziała, że udało się stworzyć "jedną z najbardziej umiędzynarodowionych uczelni". Na uniwersytecie kształci się młodzież z 70 krajów. Także wielu Polaków.

    Studenci czuli sympatię Schwan. Często rozmawiała z nimi po polsku, bo to skracało dystans.
    Języka zaczęła uczyć się już w czasach akademickich. Na temat pracy doktorskiej wybrała twórczość Leszka Kołakowskiego. Czytała jego dzieła w oryginale. Na początku udawało jej się przebrnąć przez najwyżej dziesięć stron. Ale się nie poddawała.

    Do nauki polskiego wróciła, gdy objęła prezydenturę na Viadrinie. Opowiadała nam, że wchodząc do pracy, natychmiast włączała polskie radio. Dla studentów była wielkim autorytetem. Cenili to, co robi, podziwiali, w jaki sposób została wychowana. Wspominała, że rodzice mieli na nią nadzwyczajny wpływ. Byli silnymi osobowościami.

    - Pamiętam z dzieciństwa ich dyskusje przy obiedzie. Szczególnie zaangażowana była mama, która zawsze podkreślała, że mamy obowiązek naprawić to, co Niemcy robili sąsiadom w czasach nazistowskich. To była silna, w sensie psychicznym, delegacja - zadanie dla nas dzieci - mówiła.

    W domu rodzinnym bardzo angażowano się w sprawy społeczne, za czasów nazizmu rodzice Schwan działali w protestanckim i socjalistycznym ruchu oporu. W ostatnim roku wojny ukrywali nawet żydowską dziewczynkę. Poza tym był to dom wielokulturowy, co miało związek z wiarą.

    Ojciec był najpierw protestantem. Ale w czasie I wojny światowej, walcząc jako wolontariusz, został zasypany w okopach. Bardzo to przeżył i opuścił kościół protestancki. Obwiniał pastorów, że poświęcali broń żołnierzy idących walczyć. Matka była katoliczką. Ale kiedy na świecie pojawiły się dzieci (Gesine ma brata), ojciec nie pozwolił ich ochrzcić. Chciał, żeby o wyborze wiary zdecydowali sami, kiedy będą starsi. Schwan wybrała katolicyzm. Ochrzciła się, gdy miała 21 lat.
    Pracując naukowo, zajmowała się głównie polityką i filozofią. Wykładała w Niemczech i w Stanach Zjednoczonych. Z polityką związała się też czynnie. Jest członkiem socjaldemokratycznej SPD, pełnomocnikiem rządu ds. stosunków z Polską. Z ramienia partii dwukrotnie ubiegała się o urząd prezydenta kraju. Kilka lat temu wyszła za mąż (wcześniej była wdową) za Petera Eigena, założyciela Transparency International.

    Gdy pytaliśmy, co jest największą bolączką w kontaktach między Polakami a Niemcami, mówiła, że asymetria pamięci. - Dla Polaków bolesne jest myślenie o tym, że Niemcy mogą odciąć się od odpowiedzialności. Do tego nie można dopuścić, nawet jeżeli wina nie leży już w tym pokoleniu. Odpowiedzialność zostaje - tłumaczyła.

    Za swoją działalność Schwan była wielokrotnie wyróżniana, m.in. nagrodą im. hrabiny Doenhoff za wkład w porozumienie między narodami. Jest też honorowym ambasadorem Słubic. Gdy w ub. roku burmistrz Ryszard Bodziacki wręczał jej statuetkę ambasadora, podkreślał, że jest jedną z najważniejszych osób, które starają się zacierać wszelkie drażliwości między Polakami a Niemcami. I jednym z najcenniejszych przyjaciół Słubic. Zrewanżowała się, mówiąc, że wśród Polaków ma wielu przyjaciół.

    Czytaj treści premium w Gazecie Lubuskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (3)

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    GazetaLubuska.pl poleca:

    Wideo