Nie uwierzysz, jak nie zobaczysz! Sprawdź, za co można pokochać pole dance. Opowiadają o tym Julia i Patrycja

Alan Rogalski
Alan Rogalski

Wideo

Udostępnij:
Pole dance, a więc taniec na rurze – już chyba tylko nielicznym kojarzy się z czymś inny, niż dyscypliną sportu z kategorii akrobatyki powietrznej. Uprawia się ją również w Gorzowie.

Oczywiście, pole dance narodził się w wydaniu erotycznym. W latach 20. XIX w. w USA mieszkańców niewielkich miejscowości zabawiały jeżdżące od miasta do miasta „jarmarki”. Kobiety tańczyły w namiotach, ale zamiast rurki używały drążka, który podpierał środek namiotu. Z czasem pole dance najpierw przeszedł na barową scenę, na której występowały gwiazdy burleski (lata 50.), a następnie trafił do klubów ze striptizem (w latach 80.).

Trwa głosowanie...

Czy pole dance został słusznie uznany za dyscyplinę sportową?

Pole dance to dyscyplina sportowa

Ale już w latach 90. powstała pierwsza szkoła pole dance. Taniec na rurze z nocnych lokali wyszedł do sal, po czym stał się nowoczesną formą fitnessu. Co więcej, w 2005 r. odbyły się pierwsze zawody w tym sporcie w holenderskim Amsterdamie, a dziesięć lat temu pierwsze w naszym kraju – we Wrocławiu. Dziś takie mają miejsce w wielu państwach na całym świecie, zarówno na szczeblu amatorskim, jak również zawodowym. Ba, w 2017 r. pole sport, a więc jedna z kilku odmian pole dance, obok pole exotic czy pole art, została potwierdzona przez Zgromadzenie Generalne Międzynarodowych Federacji Sportowych (GAISF) jako właśnie dyscyplina sportowa. A pięć lat wcześniej zorganizowano pierwsze mistrzostwa świata. I nie jest wykluczone, że pole sport trafi do programu igrzysk olimpijskich w 2028 r.

Sam pole sport, zwany też akrobatyką na drążku pionowym, czerpie z wielu innych dyscyplin, jak taniec, gimnastyka czy sport siłowy. Zawiera w sobie też elementy czy to z jogi, czy też z teatru. Również street workoutu.

Patrycja Witkowska o pole dance

– Pole dance nie jest więc „kręceniem pupą”. Niektórzy ludzie nadal źle odbierają tę dyscyplinę – mówi w rozmowie z „Gazeta Lubuską” Patrycja Witkowska, która trenuje ten sport w Gorzowie. – Sama wiem, ile muszę włożyć wysiłku w każdą figurę i jak bardzo należy pracować nad siłą wszystkich mięśni. Ile kosztuje mnie to bólu czy siniaków. Na zajęciach często jest to walka o przetrwanie, zmaganie się z własną psychiką i wychodzenie ze strefy komfortu. Ale ten sport pochłania. Sama namówiłam na niego już niejedną osobę. Rurka jest dla każdego. Trzeba naprawdę tylko chcieć i wytrwać w tym postanowieniu. To cudowna opcja do oderwania się nie tylko od ziemi, ale tez od problemów – przekonuje skwierzynianka, dla której rurka stała się nie tyle treningiem sportowym, co formą aktywności fizycznej.

Zdjęcia z 2020 r. i wcześniejsze
Zdjęcia z 2020 r. i wcześniejsze Archiwum

Patrycja, która jest też podprowadzająca żużlowej Stali Gorzów i pracuje w jej sklepie przyznaje, że zaczęła ćwiczyć na rurce półtora roku temu. – Na początku chciałam coś zmienić w życiu. Poczuć się pięknie, kobieco i seksownie. Poznać całą siebie na nowo i nabrać pewności. Pamiętam jakby to było wczoraj. Odezwała się do mnie przyjaciółka z dzieciństwa, z którą tańczyłyśmy w zespole tanecznym i zaproponowała mi wspólne wyjazdy do studio. Z racji tego, że kiedyś byłam leniuszkiem i zamkniętą w sobie osobą, bałam się pierwszego wejścia na zajęcia, lecz uśmiech i zaangażowanie trenerki oraz to, z jaką pasją przekazuje wiedzę, przekonały mnie do tego sportu. Ćwiczenia na rurce, kole czy szarfie to jest coś, czego nie chcę przestawać robić. Po prostu, to jest moja miłość. Często tylko treningi dodają mi sił, by walczyć z codziennością. I najfajniejsze w tym sporcie jest właśnie to, że zmagam się ze słabościami i w każdym treningu pokonuje je – uśmiecha się poledancerka.

Zdjęcia z 2020 r. i wcześniejsze
Zdjęcia z 2020 r. i wcześniejsze Archiwum

Julia Kędziora o pole dance

Julia Kędziora także jest kursantką. – Podczas studiów chodziłam na siłownię, ale z czasem te wyjścia zaczęły mnie nudzić i przestałam mieć motywację. A z pole dance różnica jest taka, że w nim progres jest zauważalny właściwie w trakcie każdych kolejnych zajęć. Zróżnicowanie figur sprawia, że zawsze jest jakieś nowe wyzwanie, którego chce się podjąć – stwierdza gorzowianka, która zanim zaczęła uprawiać pole dance w 2017 r. w PDS w Słubicach, wcześniej przez trzynaście lat trenowała gimnastykę akrobatyczną.

Zdjęcia z 2020 r. i wcześniejsze
Zdjęcia z 2020 r. i wcześniejsze Archiwum

Co ciekawe, znajomi mówią na nią „Kobieta kot”. – Z jednej strony, jestem chyba największą kociarą na świecie i przejawiam kocie nawyki we własnym życiu, bo chodzę swoimi ścieżkami i jeśli coś mi nie podpasuję, to potrafię się nastroszyć jak kot. Z drugiej strony, umiem płynnie poruszać się na rurce w czasie ćwiczeń, co może potwierdzać, że ten pseudonim nie jest na darmo – śmieje się do nas Julia.

Zdjęcia z 2020 r. i wcześniejsze
Zdjęcia z 2020 r. i wcześniejsze Archiwum

Zawody z pole dance

Ta jest też instruktorką i była sędzią na wewnętrznych zawodach. Jak takie przebiegają? Jeden występ trwa około trzech minut. Kostium jest dowolny, ale zabrania się wystąpień topless, w erotycznej bieliźnie czy też w stroju odsłaniającym intymne części ciała. Co podlega ocenie? Po pierwsze, elementy techniczne, takie jak trudność i poprawność wykonywanych figur oraz stopień rozciągnięcia. Po drugie, przekaz artystyczny, to jest pomysł na choreografię, interpretacja muzyki, triki wykonywane na podłodze, kostium, make up i rekwizyty. Po trzecie, są też punkty ujemne, za poprawianie ubioru i włosów, wycieranie dłoni, odsłonięcie intymnych części ciała, upadki i niekontrolowane ślizgnięcia na rurze.

Ciekawostki o pole dance

Pole sport nie jest więc tańcem erotycznym, a dyscypliną dla każdego, kto chce wyrzeźbić sylwetkę czy poprawić kondycję. Striptiz? A gdzie tam, skąpe stroje to nie sposób kobiet na uwodzenie mężczyzn, a gwarancja bezpieczeństwa. Kostiumy zawodniczek muszą odsłaniać uda, pachy czy też brzuch, bo kontakt materiału z rurą powodowałby poślizg. Nie jest to też sport zarezerwowany wyłącznie dla pań, o czym świadczy mistrzostwo Polski zdobyte przez pochodzącego z Gorzowa Marcina Słowińskiego. I nie jest to tylko dyscyplina dla dorosłych, bo na zajęciach zdarzają się i kilkuletnie dziewczynki. Wiek, wzrost, nadwaga czy brak ogólnej sprawności nie eliminuje z zajęć, bo od tego jest instruktorka, by rozciągnąć i wzmocnić mięśnie swoich kursantek. No i co równie istotne, a może i najważniejsze w czasach pandemii koronawirusa – ćwiczyć na rurce można wszędzie, czy to w domu, czy na powietrzu. Byleby mieć dostęp do czegoś, co przypomina pionowy drążek.

Sandra Grochowska i Bartosz Zmarzlik

Mały Zmarzlik już niedługo przyjdzie na świat. Bartek i jego...

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie