MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Odwiedziłem Republikę Zarzecza, satyryczne państwo pośrodku Wilna. Tam pieniądz ma pokrycie w piwie, a Bohdan Smoleń skrzydła!

Emil Hoff
Wideo
emisja bez ograniczeń wiekowych
Nie spodziewałem się, że spacerując po Wilnie, trafię na przejście graniczne i znajdę się w niepodległej Republice Zarzecza, gdzie waluta opiera się na parytecie piwa, miłość do kotów jest zapisana w konstytucji, a nad wszystkim czuwa kamienny anioł z wielką trąbą i głupią miną. Czemu turyści kochają Republikę Zarzecza, a nie znosi jej chiński rząd? Dlaczego na parlament mówi się tu Barlament? Chodź ze mną na spacer po Republice Zarzecza, satyrycznym państwie pośrodku Wilna, a opowiem ci o wszystkich jego uroczych dziwnościach.

Spis treści

Republika Zarzecza, czyli niepodległe państwo w Wilnie. Musisz tam zajrzeć, zwiedzając stolicę Litwy!

Dzielnica Užupis, czyli po polsku Zarzecze, to jeden z najbardziej uroczych zakątków Wilna i nie sposób wyobrazić sobie zwiedzania stolicy Litwy bez zajrzenia tu choćby na krótki spacer. Zarzecze to nie tylko interesująca dzielnica miasta, przesiąknięta duchem artystycznej swobody. To także niezależna Republika Zarzecza – mikronacja, której niepodległość w ramach żartu (a może i na poważnie) zarzeczanie ogłosili 1 kwietnia 1998 r.

Anioł Zarzeczański - symbol Republiki Zarzecza.
Wybrałem się na spacer po Republice Zarzecza - satyrycznym państwie pośrodku Wilna. Zarzecze ma własną konstytucję, walutę, a nawet prowadzi niezależną politykę zagraniczną. Przekonaj się, dlaczego turyści kochają to miejsce, a Chińczycy go nienawidzą! Emil Hoff / Polska Press

Republika Zarzecza to jedna z najfajniejszych atrakcji Wilna. Właśnie tu jak w soczewce skupiają się specyficzne litewskie poczucie humoru, filozofia życia, stosunek do autorytetów i sztuki. Spacerując po Republice, możesz poznać zarówno historię Wilna, jak i nowe trendy w sztuce, trochę się pośmiać, ale też zadumać nad sprawami wielkiej polityki i wielkiego świata.

Dziś zabieram cię na spacer po Republice Zarzecza! Paszport nie będzie potrzebny, ale przyda się poczucie humoru i dystans do siebie i świata. Przekonaj się, jakie ważkie treści zapisano w konstytucji Republiki, czemu Zarzecze ma na pieńku z Chinami i dlaczego zarzeczański parlament nazywany jest Barlamentem.

Skąd się wzięła Republika Zarzecza?

Zarzecze to najmniejsza dzielnica Wilna. Od Starego Miasta oddziela je rzeka Wilejka, nad którą przerzucono cztery mosty. Środkiem dzielnicy biegnie ulica Połocko. Trudno wyznaczyć jakieś konkretne centrum, ale mocnym kandydatem może być np. plac z Aniołem Zarzecznym przy ul. Užupio.

Dzielnica Zarzecze na mapie Wilna:

Pierwsze wzmianki o Zarzeczu pochodzą z XV w. i nie są zbyt pochlebne dla przedmieścia, leżącego poza obronnymi murami Wilna i najwyraźniej przyciągającego różne pokątne typy. Dopiero w XX w. Zarzecze zaczęło budować swoją reputację dzielnicy artystycznej, wileńskiej bohemy. W latach 30. w okolicy mieszkało już kilka znanych postaci, np. poeta Konstanty Ildefons-Gałczyński z żoną Natalią (tu urodziła się ich córka Kira), a także malarz Ferdynand Ruszczyc.

Jednak współczesne zarzecze, nazywane „wileńskim Montmartre” i porównywane do kopenhaskiej Christianii, z jego niepowtarzalną atmosferą, jest tak naprawdę dość młode i wiąże się ściśle z projektem artystyczno-satyrycznym, jakim jest Republika Zarzecza.

W końcu lat 90. XX w. w okolicy mieszkali zarówno robotnicy, pracujący w warsztatach nad Wilejką, jak i przedstawiciele wolnych zwodów i studenci Wileńskiej Akademii Sztuk Pięknych. To nietypowe połączenie wytworzyło specyficznego ducha niezależności, swobody artystycznej i politycznej przekory.

Przejście przez rzekę Wilejka w Wilnie
Zarzecze od Starego Miasta w Wilnie oddziela rzeka Wilejka - stąd nazwa dzielnicy i Republiki. Emil Hoff / Polska Press

Wreszcie nastąpił moment przełomowy i wiekopomny: 1 kwietnia 1998 r. mieszkańcy Zarzecza ogłosili niepodległość. Proklamowano Republikę Zarzecza, a na jej prezydenta wybrano reżysera i poetę, Romana Lileikisa. Szybko przystąpiono do świętowania, co było łatwe, bo proklamacja niepodległości miała miejsce w knajpie Kawiarnia Zarzecze, wówczas jedynym porządnym lokalu w całej dzielnicy.

Symboliczne przedstawienie idei Republiki Zarzecza
To naścienne malowidło ukazuje podobno ideę Republiki Zarzecza. Widzimy np. pingwiny tańczące na ulicy. Jeden siedzi na drzewie i gra na puzonie. Wszystko się zgadza! Emil Hoff / Polska Press

Zarzecze to nie Litwa! Własna konstytucja, własna waluta, własna polityka

1 kwietnia jest do dziś świętowany w Republice jako Dzień Niepodległości. Z tej okazji przy granicznym Moście Zarzecznym otwiera się nawet urząd celny Republiki Zarzecza i chętni mogą dostać do paszportu pieczątkę z wizą Republiki. W przypadku braku stosownych dokumentów, dopuszcza się złożenie pieczęci na czole petenta.

Republika Zarzecza bywa nazywana projektem satyrycznym, ale mieszkańcy traktują ją bardzo poważnie. Zarzecze ma własny rząd, armię, godło, hymn, konstytucję i walutę.

Poznajmy bliżej atrybuty zarzeczańskiej niezależności.

Punkt graniczny Republiki Zarzecza
Republika Zarzecza ma oczywiście swoje granice i przejścia graniczne. Straż stoi przy nich tylko 1 kwietnia. Można wtedy dostać zarzeczańską wizę do paszportu lub na czoło. Emil Hoff / Polska Press

Pieniądz oparty o parytet piwa

Lokalny pieniądz, EuroUzas, jest jedną z najmocniejszych walut na Ziemi. Opiera się na parytecie piwa: 1 uzas = 1 piwo. Biorąc pod uwagę, że piwo w barze na Starym Mieście w Wilnie kosztuje ok. 5 euro, można powiedzieć, że uzas jest wart prawie pięć razy więcej od franka szwajcarskiego czy funta brytyjskiego. Zarzecze to potęga!

Banknot EuroUzas - recto
Waluty oparte na złocie raz tracą, raz zyskują. A przecież piwo każdy lubi! Emil Hoff / Polska Press
Banknot EuroUzas - verso
Dlatego waluta Republik Zarzecza - EuroUzas - opiera się na parytecie piwa. Emil Hoff / Polska Press

„Człowiek ma prawo kochać kota”, czyli konstytucja Republik Zarzecza

Konstytucja Republiki jest światłem dla narodów świata. Wymyślili ją – podobno w trzy godziny – znakomici obywatele Republiki, panowie Romas Lileikis i Tomas Czepaitis. Przetłumaczono ją już na ponad 50 języków, także na polski. Zawiera takie zapisy, jak na przykład:

  • Człowiek ma prawo mieszkać obok Wilejki, a Wilejka płynąć obok człowieka
  • Człowiek ma prawo się mylić
  • Człowiek ma prawo umrzeć, ale nie jest to jego obowiązkiem
  • Człowiek ma prawo kochać kota i opiekować się nim
  • Kot nie musi kochać swego gospodarza, ale w trudnej chwili powinien mu pomóc
  • Człowiek ma prawo czasem nie wiedzieć, czy ma jakieś obowiązki
  • Człowiek powinien pamiętać swoje imię
Mur z różnymi wersjami językowymi konstytucji Republiki Zarzecza
Konstytucja Republiki Zarzecza została przetłumaczona na ponad 50 języków, aby jej ważkie treści mogły nieść światło wszystkim narodom. Emil Hoff / Polska Press

Tablice z pełnym tekstem konstytucji Zarzecza umieszczono na murze pod poniższym adresem:

Barlament zarzeczański

Zarzeczanie są bardzo praktyczni i nie lubią niepotrzebnie szastać pieniędzmi. Dlatego zamiast budować dla swego rządu osobną siedzibę, kontynuują tradycję obradowania w Kawiarni Zarzecze. Właśnie dlatego parlament Zarzecza nazywany jest Barlamentem. To jedyne ciało ustawodawcze na świecie, którego członkowie przegłosowują ustawy i raczą się piwem w tym samym pomieszczeniu, często w tym samym czasie. To może tłumaczyć część zapisów konstytucyjnych.

Kawiarnia Zarzecze – Uzupio Kavine – na mapie Wilna:

Wolność dla Tybetu, uznanie Tajwanu

Zarzecze prowadzi też własną politykę zagraniczną. Republika weszła do Unii Europejskiej o rok wcześniej niż Litwa. 1 kwietnia 2001 r. jej niepodległość uznały USA, Wielka Brytania i Japonia. W 2004 r. Republika podpisała pakt przyjaźni z Litwą (co tłumaczy brak kontroli paszportowej we wszystkie dni z wyjątkiem 1 kwietnia), a od 2019 r. Holandia gwarantuje bezpieczeństwo Republiki w ramach NATO (armia zarzeczańska istnieje, ale składa się z mniej niż 10 osób).

Swer Tybetański w Republice Zarzecza
Skwer Tybetański w Republice Zarzecza ozdobiony jest motywami nawiązującymi do tradycji, kultury i religii tybetańskich buddystów. Emil Hoff / Polska Press

Republika Zarzecza wspiera Tybet. Mają tu nawet Skwer Tybetański, ozdobiony kamienną mandalą autorstwa miejscowego artysty, Rimantasa Sakalauskasa. Na odsłonięciu mandali w 2013 r. obecny był – to nie żart! – sam dalajlama XIV, który zresztą odwiedził Litwę już trzy razy.

Skąd taka miłość dalajlamy do Litwy? Odłóżmy na razie żarty na bok, bo sprawa jest poważna i bardzo interesująca. Otóż Litwa jako jedno z nielicznych państw na świecie otwarcie przeciwstawia się Chinom i nie tylko domaga się uznania niepodległości Tybetu, ale też przyjmuje zupełną niezależność Tajwanu. Od 2021 r. w Wilnie działa oficjalne przedstawicielstwo Tajwanu.

Co w tym dziwnego, przecież Polska też uznaje niepodległy Tajwan! Nie do końca, różnica jest subtelna. Otóż większość państw, które utrzymują stosunki dyplomatyczne z Tajwanem, nie stosują jednak nazwy wyspy, by nie drażnić Chin. Zazwyczaj zamiast Tajwan używa się słowa Tajpej. Na przykład w Warszawie działa Biuro Przedstawicielskie Tajpej, a nie ambasada Tajwanu. Inaczej w Winie – tu otwarcie używają nazwy Tajwan, co tak złości Chińczyków, że wciągnęli Litwę na czerwoną listę politycznych wrogów i nie chcą z nią handlować swoim tanim badziewiem. Litwa musi sprowadzać chińskie towary przez pośredników – swoich europejskich sąsiadów.

Swer Tybetański w Republice Zarzecza
Kamienna mandala to hołd, złożony przez zarzeczan Tybetańczykom. Emil Hoff / Polska Press

Skwer Tybetański na mapie Wilna:

Spacer przez Republikę Zarzecza. Co zwisa z Mostu Zarzecznego?

Sporo opowiedziałem ci o Zarzeczu, teraz pora je zwiedzić.

Idee Republiki Zarzecza komunikowane są przybyszom z innych krajów w różny sposób, ale przede wszystkim wizualnie, głównie za pomocą sztuki. Zarzecze aż pęka w szwach od wszelkiego rodzaju przejawów działalności twórczej: od graffiti na ścianach, przez rzeźby i murale, po instalacje artystyczne, które spotkać można na każdym kroku. Spacer po Republice jest jak wyjście na wernisaż, tyle że nikt nie nosi krawata.

Galeria obrazów naprzeciwk Kawiarni Zarzecze
Zarzeczanie wiedzą, że sztukę najlepiej kontempluje się przy piwie, dlatego uliczna galeria sztuki jest najlepiej widoczna z tarasu Kawiarni Zarzecze. Emil Hoff / Polska Press
Płaskorzeźba pijaka na Zarzeczu w Wilnie
Sztuka Zarzecza jest prawdziwa jak samo życie. Na zdjęciu płaskorzeźba, ukazująca pijaka i jego wiernego psa. Można wrzucić pieniążek do trzymanego przez kamienną postać kieliszka. Legenda głosi, że nic się wówczas nie stanie. Emil Hoff / Polska Press

Już przy Moście Zarzecznym na granicy z Litwą oczom spacerowiczów ukazuje się nietypowa galeria sztuki: obrazy i zdjęcia, przymocowane do ściany nabrzeża w taki sposób, by najwygodniej było je oglądać z tarasu Kawiarni Zarzecze. Obok obrazów z wnęki w ścianie wychyla się rzeźba Syrenki, stworzona przez Romasa Vilciauskasa w 2002 r. Po lewej stronie oczom turystów ukazuje się coś jeszcze dziwniejszego: kolorowa ławeczka, zwisająca na łańcuchach przerzuconych przez Most tuż nad powierzchnią rzeki Wilejki. To Huśtawka Przeznaczenia. Chętni mogą na niej usiąść, o ile nie przeszkadza im zmoczenie nóg w zimnej wodzie. Podobno prąd w tym miejscu jest dość silny, ale warto spróbować - dojście do ławeczki bez przewrócenia się to dobry znak i wróżba szczęścia.

Most Zarzeczny z Huśtawką Przeznaczenia
Huśtawka Przeznaczenia nie jest może zbyt wygodna, za to przynosi szczęście. Chyba że akurat masz pecha i wywrócisz się twarzą w wodę. Wtedy nie przynosi. Emil Hoff / Polska Press

Huśtawka Przeznaczenia na mapie:

Miejsce, w którym podładował się dalajlama

Kawałek dalej, w uroczym zaułku, zamazanym od góry do dołu uliczną sztuką, mieści się siedziba Inkubatora Sztuki Zarzecza, społeczności artystów, założonej w 1996 r. przez studentów Wileńskiej Akademii Sztuk Pięknych. Można tu pod gołym niebem i całkiem za darmo oglądać obrazy i instalacje, pobudzające wyobraźnię i skłaniające do refleksji nad życiem i światem (a niektóre tylko zabawne).

Rzeźba Jezusa z plecakiem
Jezus z plecakiem to jedna z najbardziej rozpoznawalnych rzeźb na Zarzeczu. Emil Hoff / Polska Press

Wystawiane tu dzieła członków Inkubatora często się zmieniają, jednak kilka najwyraźniej zadomowiło się na stałe. Należy do nich specjalna stacja do ładowania mistycznej energii (podobno korzystał z niej dalajlama i uznał, że działa bez zarzutu), a także urocza rzeźba, ukazująca Chrystusa z plecakiem (może idzie z pielgrzymką do Ostrej Bramy?).

Ładowarka energii kosmicznej
Ładuję swoją mistyczną energię w tym samym miejscu, w którym kiedyś robił to dalajlama. Emil Hoff / Polska Press

Inkubator Sztuki na mapie:

Trochę anioł, trochę Bohdan Smoleń

Punktem centralnym Republiki Zarzecza jest plac z majestatycznym posągiem, ukazującym Anioła Zarzecznego. Rzeźba stoi na cokole, wysokim na 8,5 m, i ukazuje anioła, dmącego w wielką tubę, z której – wedle oficjalnej interpretacji – dobywa się powiew swobody.

Centralny plac Republiki Zarzecza z rzeźbą Anioła
Anioł Zarzecza chroni Republikę pod swoimi skrzydłami, a z jego trąby dobywa się powiew wolności. Mnie przypomina trochę Bohdana Smolenia ze skrzydłami, ale jedno nie wyklucza drugiego. Emil Hoff / Polska Press

Anioł ma podobno twarz Zenonasa Szteinysa, jednego z założycieli i najbardziej zasłużonych obywateli Republiki. Rzeczywiście, zarzeczański posłaniec Niebios ma twarz zauważalnie wschodnioeuropejską, co w połączeniu ze wzniosłą pozą daje efekt dość humorystyczny. Wyobraź sobie Nike z Samotraki z głową Bohdana Smolenia – wizja godna Republiki Zarzecza.

Naprzeciw Anioła znajduje się ujęcie wody, wokół którego w dawnych czasach zaczęli się gromadzić pierwsi mieszkańcy Zarzecza. Do dziś można z niego za darmo czerpać wodę, a w Święto Niepodległości Republiki 1 kwietnia z wysłużonych kranów płynie – kto by się spodziewał? – piwo.

Anioł Zarzecza na mapie:

Nie tylko śmieszne żarty. Zabytki Zarzecza, które warto odwiedzić

Choć Republika Zarzecza to projekt zabawny i lekki, nakierowany na wyrażanie siebie i swojej wolności za pomocą sztuki, samo Zarzecze jest dzielnicą o długiej i ciekawej historii. Widać to w jego bardziej poważnych pomnikach i rzeczywistych zabytkach. Podobnie jak zabawną sztukę, takie pamiątkowe miejsca można spotkać praktycznie na każdym kroku, spacerując po Zarzeczu.

Nieopodal posągu Anioła w ścianę budynku wmurowano tablicę, a obok niej wisi kamienny płaszcz. To tzw. szynel Wiwulskiego. Tablica i płaszcz upamiętniają Antoniego Wiwulskiego, architekta, który zaprojektował m.in. Pomnik Grunwaldzki w Krakowie i słynne krzyże na Wzgórzu Trzykrzyskim w Wilnie. Właśnie w tym miejscu Wiwulski miał pełnić wartę jako członek Samoobrony Wileńskiej w czasie obrony miasta przed bolszewikami w 1919 r. W środku zimnej nocy do Polaka podszedł zmarznięty i wygłodzony żołnierz. Wiwulski oddał mu swój płaszcz, ratując go przed kompletnym wychłodzeniem. Niestety sam nabawił się zapalenia płuc i zmarł. Jego miłosierny i tragiczny w skutkach czyn został upamiętniony kamiennym płaszczem, który już na zawsze wisi przy ścianie domu i może służy duchom Wilna w zimne noce.

Szynel Wiwulskiego
W tym miejscu zimą 1919 r. Antoni Wiwulski oddał swój płaszcz potrzebującemu, co kosztowało go życie. Emil Hoff / Polska Press

Szynel Wiwulskiego na mapie Zarzecza:

Innym ważnym miejscem, które warto odwiedzić w czasie spaceru po Zarzeczu, jest Cmentarz Bernardyński. To nekropola założona w 1810 r., na której leżą pochowani członkowie dawnej elity Wilna: malarze, artyści, profesorowie dawnego Uniwersytetu Wileńskiego, działacze oświatowi i polityczni. Wśród polskich nazwisk warto wymienić np. lekarza Józefa Bielińskiego, filantropkę Teklę Iwicką, malarza Kanutego Rusieckiego czy poetę Leona Borowskiego. Cmentarz odegrał też pewną rolę w wielkich wydarzeniach dziejowych, np. w czasie powstania styczniowego w 1863 r. właśnie w jednej z tutejszych krypt składowano broń używaną do walki z siłami caratu.

Groby na Cmentarzu Bernardyńskim
Na Cmentarzu Bernardyńskim spoczywa wiele ważnych postaci, związanych z historią Wilna. Emil Hoff / Polska Press

Cmentarz Bernardyński został zamknięty w latach 90. XX w. W 2005 r. zakończono jego gruntowną restaurację, przeprowadzoną wspólnymi siłami rządów i pozarządowych organizacji Polski i Litwy. Dziś można tu oglądać zabytkowe groby i pomniki, z których za najpiękniejszy uchodzi Anioł – znowu anioł! – Pokoju, zdobiący grób rodziny Mareniczów.

Groby na Cmentarzu Bernardyńskim
Za najpiękniejszy pomnik na Cmentarzu Bernardyńskim uchodzi Anioł Pokoju. Emil Hoff / Polska Press
Domek stróża przy bramie Cmentarza Bernardyńskiego
Przy bramie Cmentarza Bernardyńskiego stoi domek dozorcy. Na jego drzwiach widać skrzynkę na listy. Mieszkańcy Wilna mawiają, że to jedyna osoba, która żyje na cmentarzu. Emil Hoff / Polska Press
Tablica pamiątkowa przy Cmentarzu Bernardyńskim
Cmentarz Bernardyński przeszedł renowację, zakończoną w 2005 r. Była to wspólna inicjatywa rządów i organizacji pozarządowych Litwy i Polski. Emil Hoff / Polska Press

Cmentarz Bernardyński na mapie Wilna:

Na tym kończy się nasz spacer po Republice Zarzecza. Jeśli podoba ci się koncept satyrycznego mikro-państwa, zajrzyj na oficjalną stronę Republiki, by poznać więcej historycznych faktów i obyczajów, wyróżniających mieszkańców tego państwa.

Przyjechałem do Wilna na zaproszenie oficjalnej litewskiej organizacji turystycznej Lithuania Travel. Po Zarzeczu oprowadzała mnie pani Julija Baniukevic, znakomita przewodniczka, która w dodatku świetnie mówi po polsku. Jeśli jesteś akurat w Wilnie i chciałbyś wybrać się na wycieczkę po najciekawszych zakątkach miasta, napisz do Juliji na Facebooku i umów się na spacer.

Jesteśmy na Google News. Dołącz do nas i śledź Stronę Podróży codziennie. Obserwuj Stronę Podróży!

Czytaj też: Wilno dla smakoszy: 5 niezwykłych restauracji w stolicy Litwy, które musisz odwiedzić. Jednego przysmaku nigdy w Polsce nie spróbujesz!

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Odwiedziłem Republikę Zarzecza, satyryczne państwo pośrodku Wilna. Tam pieniądz ma pokrycie w piwie, a Bohdan Smoleń skrzydła! - Strona Podróży

Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska