Olbrzymi pożar na fermie drobiu w Wierzbnicy koło Bytomia Odrzańskiego

Urszula Baumann
Urszula Baumann
W akcji wzięło udział 20 zastępów straży pożarnej Straż Pożarna Bytom Odrzański
Pożar wybuchł w środę, 16 czerwca ok. godz. 13. W ogniu stanął jeden z budynków znajdujących się na fermie drobiu w Wierzbnicy koło Bytomia Odrzańskiego. Straty materialne są poważne.

- Zapalił się jeden z kurników. Miał być dzisiaj zasiedlany, na szczęście nie było w nim jeszcze drobiu – informuje st. kpt. Dariusz Szymura, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej.

Budynek, w którym pojawił się ogień, był olbrzymi. Miał ok. 60-70 metrów długości i 20 metrów szerokości.

- Była to konstrukcja drewniana na podbudowie murowanej, ocieplona wełną mineralną i kryta blaszanym dachem – wyjaśnia st. kpt. Szymura. – Kurnik spłonął doszczętnie. Drewniane elementy nośne zawaliły się do środka, a na nie spadł dach. Ogień udało się opanować na tyle, że nie przedostał się na sąsiednie budynki.

W akcji gaśniczej brało udział 20 zastępów straży pożarnej z trzech powiatów: nowosolskiego, zielonogórskiego i głogowskiego.

- Pożar został zlokalizowany i ugaszony. Trwają prace rozbiórkowe i dogaszenie tlącej się konstrukcji. Przed strażakami jeszcze kilka godzin pracy – dodaje st. kpt. Szymura.

Na razie nie wiadomo, co było przyczyną pożaru. Sprawę będą wyjaśniać śledczy i biegły z zakresu pożarnictwa.

Strażacy z Bytomia Odrzańskiego przyjechali pierwsi

Jako pierwsi na miejscu zjawili się strażacy z Bytomia Odrzańskiego. – Nie otwieraliśmy pomieszczenia, a pożar gasiliśmy przez małe okienka w kurniku – relacjonuje Jarosław Intek, komendant Ochotniczej Straży Pożarnej w Bytomiu Odrzańskim. – To jednak nie przynosiło efektu. W pewnym momencie ogień gwałtownie objął cały budynek. Potrzebowaliśmy wsparcia.

Jarosław Intek przyznaje, że jeszcze nigdy nie widział tak gwałtownie rozprzestrzeniającego się ognia. - W straży pracuję od ponad 20 lat, ale nigdy nie spotkałem się z takim pożarem. Jego skala była ogromna - mówi.

Właściciel fermy był na miejscu, odłączył prąd i dopływ gazu. Poinformował strażaków, że wszyscy pracownicy są na zewnątrz, a środku właśnie odnowionego kurnika nie ma kurczaków.

- Dużym zagrożeniem były dwa zbiorniki na gaz, znajdujące się w pobliżu płonącego budynku. Musieliśmy je cały czas schładzać, aby nie doszło do wybuchu – dodaje komendant Jarosław Intek.

Nieoficjalnie straty wynoszą kilkaset tysięcy złotych.

Byłeś świadkiem wypadku, pożaru lub innego zdarzenia? Stoisz w korku lub masz informację o innych utrudnieniach na drodze? Poinformuj nas o tym! Wyślij nam zdjęcia lub nagranie z miejsca zdarzenia. Możesz to zrobić przez stronę "Gazety Lubuskiej" na Facebooku facebook.com/gazlub/ lub mailem na adres [email protected]

Religia i etyka w szkole. Kto ma kształcić nauczycieli etyki?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie