Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Ondrej Duda po awansie Słowacji na Euro 2024. Ale też o tym, jak trudno dorównać kibicom Legii

Jaromir Kruk
Ondrej Duda (z lewej) w walce o piłkę z Kristianem Hlynssonem z islandii.
Ondrej Duda (z lewej) w walce o piłkę z Kristianem Hlynssonem z islandii. Fot. PAP/EPA/Jakub Gavlak
Ondrej Duda w pierwszej reprezentacji Słowacji zadebiutował w listopadzie 2014 roku. Były piłkarz Legii Warszawa, obecnie zawodnik Hellas Verona, dwukrotnie wziął udział w finałach Euro, a przed paroma dniami świętował w Bratysławie kolejny awans. Słowacy pod wodzą włoskiego selekcjonera, Francesco Calzony chcą być rewelacją przyszłorocznej imprezy w Niemczech.

Jak smakuje kolejny awans Słowacji?
Ondrej Duda: Dla całego kraju to wielkie wydarzenie. Bardzo się cieszę, że mogę być częścią tej drużyny. Awans zapewniliśmy sobie w kapitalnych okolicznościach, na naszym pięknym stadionie.

Doczekaliście się wreszcie znakomitego obiektu w stolicy w Bratysławie.
W Polsce wiecie jak się gra mecze przy pełnych trybunach na nowoczesnych stadionach. U nas może tyle ludzi na mecze nie chodzi, ale z Islandią kibice stworzyli fantastyczną atmosferę, czuliśmy wielkie wsparcie. W stolicy gra się nam super, znaleźliśmy dom dla kadry i mam nadzieję, że na następnych spotkaniach frekwencja też będzie dopisywać. Jestem dumny, że występuję w drużynie narodowej, a teraz jesteśmy w naprawdę dobrym momencie. Z Islandczykami w ostatnim domowym spotkaniu w kwalifikacjach przegrywaliśmy 0:1, ale zareagowaliśmy błyskawicznie. Tworzymy ekipę z charakterem i nie brakuje nam polotu i fantazji.
U Francesco Calzony Słowacja gra bezkompromisowo i zdecydowanie.

Jesteście w stanie daleko zajść w finałach Euro 2024?
Włoski selekcjoner dał nam coś takiego, czego brakowało w ostatnich latach. Gramy na pewno inaczej, a Calzona wprowadził do drużyny sporo ciekawych rozwiązań. Włoski trener na charyzmę i wie jak wyciskać z nas co najlepsze. Wyniki i gra w eliminacjach Euro 2024 pokazują, że wybraliśmy właściwy kierunek.

Z Calzoną rozmawiasz po włosku?
Tak, ale też po angielsku. Czynię postępy w języku włoskim, w końcu nie wypada inaczej, bo gram w Hellas Verona. Przeżywamy trudny okres, zasiedzieliśmy się w strefie spadkowej i musimy przełamać passę niepowodzeń, bo naprawdę nie mamy słabego składu.

Na początku sezonu pokonaliście Romę Jose Mourinho, a ty zdobyłeś gola. Spodziewałeś się wówczas takich problemów później?
Na pewno miło było trafić z zespołem prowadzonym przez słynnego Portugalczyka, ale to już stosunkowo dawna historia. Nie zaliczam złego sezonu, wypadałoby jednak poprawić liczby. Wierzę, że pójdziemy w górę tabeli, a reprezentacyjna przerwa wyjdzie na dobre Hellas Verona.

W Polsce chwalą Pawła Dawidowicza, twojego klubowego kolegę. Słusznie?
Paweł ma pecha, bo znów nie pojechał na kadrę Polski z powodu kontuzji. W klubie nie zawodzi, jest mocnym punktem naszej drużyny i nie ma się co dziwić pochwałom. Życzę Pawłowi jak najlepiej i wierzę, że wskoczy na dobre do składu reprezentacji Polski, dostanie prawdziwą szansę od trenera Michała Probierza. Wy macie bardzo słaby okres, trudno to nawet wytłumaczyć, bo nie brakuje wam klasowych piłkarzy. Awansować może być bardzo trudno, ale macie doświadczenie z baraży. Nieobecność na Euro byłaby dla Polski katastrofą, ale wiem, że potraficie się sprężać w takich trudnych sytuacjach.

Jak się w ogóle czujesz we Włoszech, jak ci się podoba atmosfera na stadionach?
Atmosfera na Serie A jest fajna, sympatycy Hellas są z nami na dobre i złe. Grałem w piłkę w różnych krajach, ale trudno dorównać kibicom Legii, oni prezentują kosmiczny poziom. Widać to na każdym spotkaniu, czy ligowym, czy w europejskich pucharach. W Warszawie kibice przychodzą na swój zespół, nim się interesują, nie przeciwnikami.

Jesteś na bieżąco z tym co się dzieje w Legii?
Staram się oglądać mecze Legii, która ma bardzo dobrego szkoleniowca, Kostę Runjaicia. Jak opuszczałem Warszawę Legia przeżywała trudny okres, ale poradziła sobie i dynamicznie idzie do przodu. Mojej byłej drużynie przydarzyło się kilka wpadek w ekstraklasie, ale cały czas pozostaje w walce o tytuł mistrza Polski. W Europie Legia nie zawodzi, ma szanse na wygranie grupy Ligi Konferencji UEFA, a jest bliska awansu do fazy pucharowej.

Cieszysz się, że cały czas postrzega się ciebie jako legionistę?
Pewnie, bo ten klub ma szczególne miejsce w moim sercu. Myślę sobie, że może jeszcze kiedyś wrócę do Legii, ale na razie skupiam się w piłce klubowej na Hellas Verona.

Rozmawiał Jaromir Kruk

od 7 lat
Wideo

Hokejowe Fudeko GAS Gdańsk chce się rozwijać

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Ondrej Duda po awansie Słowacji na Euro 2024. Ale też o tym, jak trudno dorównać kibicom Legii - Sportowy24

Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska