MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Przy kartach lubią też sobie zakląć

Tomasz Krzymiński
- Mnie nauczył tej gry dziadek i tak od 40 lat doskonalę tę umiejętność - mówi Andrzej Dworkiewicz.
- Mnie nauczył tej gry dziadek i tak od 40 lat doskonalę tę umiejętność - mówi Andrzej Dworkiewicz. fot. Tomasz Krzymiński
Jedna kobieta i blisko 80 panów stawiło się do gry w kopa w Przyczynie Dolnej. Oprócz miejscowych, pojawili się goście z Wielkopolski. - My jesteśmy, jak wielka rodzina - przekonują gracze.

W sali wiejskiej w Przyczynie Dolnej rozgrywane były mistrzostwa powiatu wschowskiego w kopa. Imprezę po raz czwarty przygotowało Wschowskie Stowarzyszenie Gry w Kopa.

Można na pieniądze

W sali królował gwar, a co chwila pojawiały się głośniejsze okrzyki. Nim zawodnicy spróbowali swoich sił w mistrzostwach, grali na rozgrzewkę. - To jedyny moment, kiedy niektórzy grają na pieniądze. Emocje są wtedy większe - opowiadają miłośnicy tej kopa. - Jak karta nie pójdzie, to i stówkę można przegrać.

Oprócz wschowian, w grze brali też udział mieszkańcy Gostynia, Leszna, Borka Wlkp, czy Głogowa. - My tu jesteśmy jak wielka rodzina - przekonuje Andrzej Dworkiewicz, jeden z zawodników. - Znamy się od lat. Przy stole różne rzeczy się mówi, takie są emocje, ale na ogół nikt się nie obraża.

Jesienią i zimą, gdy wieczory są dłuższe, miłośnicy kopa nie siedzą w domach. W każdy weekend w jakiejś miejscowości w okolicach rozgrywane są zawody. Zmagania, tak, jak w Przyczynie, trwają do późna w nocy.

Gra w kopa, to przede wszystkim męskie zajęcie. Panowie momentami nie przebierają w słowach. Szczególnie, jak karta nie idzie. - Mężczyźni zwykle hamują się, gdy ze mną siedzą przy stole - opowiada Wanda Guzikowska. - Ale, jak emocje poniosą, to mnie samej zdarzy się zakląć.

Goniła go policja

Większość grających to panowie w średnim wieku. Ale nie brakuje młodych, oni podpatrują starszych. Najbardziej wiekowy uczestnik zmagań miał 88 lat, to Leon Krystkowiak.

Kopiarze twierdzą, że ich gra nie jest trudna. Szczególnie, że ćwiczą po kilkadziesiąt lat. - Mnie nauczył dziadek i tak od 40 lat doskonalę tę umiejętność - mówi A. Dworkiewicz.

Edward Krol z kolei przez grę w kopa musiał chować się przed milicją. - Myśmy jako łebki pogrywali w parku, a nie wolno było - wspomina. - Wiele razy trzeba było uciekać przed mundurowymi.
Większość jednak tę karcianą umiejętność wyniosła z domu. - Sam się nauczyłem, bo nikt mi nie chciał pokazać, na czym to polega - wspomina Zbigniew Kurek. - Ale podglądałem zmagania mojego ojca ze starszymi braćmi i sam później próbowałem.

Jak mówią uczestnicy takich zmagań, ta gra wciąga tak bardzo, że nie wiadomo kiedy nadchodzi świt.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska