Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Rosja, Saakaszwili, wojna na Ukrainie. Gruzja oddala się od Zachodu

Grzegorz Kuczyński
Grzegorz Kuczyński
Tbilisi wspiera Ukrainę w głosowaniach w organizacjach międzynarodowych, choćby ONZ, ale w rzeczywistości dryfuje w kierunku Rosji
Tbilisi wspiera Ukrainę w głosowaniach w organizacjach międzynarodowych, choćby ONZ, ale w rzeczywistości dryfuje w kierunku Rosji VANO SHLAMOV/AFP/East News
Od początku inwazji rosyjskiej na Ukrainę władze w Tbilisi prowadzą politykę korzystną dla Moskwy. Nie przyłączyły się do sankcji zachodnich, odmawiają pomocy Kijowowi, rozwijają współpracę gospodarczą z Rosją. Gruzja coraz szybciej oddala się od Zachodu i wraca do strefy wpływów moskiewskich.

Spis treści

Przez trzy dekady po upadku Związku Sowieckiego Gruzja była uważana za jeden z najbardziej prozachodnich krajów w przestrzeni postsowieckiej. Apogeum tego okresu były rządy po tzw. rewolucji róż (2003), gdy Gruzja bardzo starała się o członkostwo w NATO i dążyła do UE. Zmiana nastąpiła po przejęciu władzy przez obóz prorosyjskiego oligarchy Bidziny Iwaniszwilego w 2012 roku. Oczywiście zdawał on sobie sprawę, że nie może otwarcie odwrócić się od Zachodu i wrócić do strefy wpływów Rosji, bo społeczeństwo jest w przytłaczającej większości prozachodnie, także duża część elektoratu jego własnej partii.

Iwaniszwili przyjął więc swoistą strategię salami, powoli pozbywając się z Gruzińskiego Marzenia jednoznacznie prozachodnich polityków. Z każdymi kolejnymi wyborami partia rządząca odsuwa się od Zachodu, a zbliża do Rosji. Teraz ten proces przyspieszył, po wybuchu wojny Rosji z Ukrainą i po uwięzieniu Micheila Saakaszwilego. Te dwie sprawy mocno pogorszyły już i tak dość chłodne relacje Tbilisi z UE, USA, NATO i także z Ukrainą, krajem, z którym łączył przez wiele lat Gruzję sprzeciw wobec agresywnej polityki Rosji i dążenie do struktur zachodnich.

„Więzień Putina”

Sąd w Tbilisi odrzucił apelację byłego prezydenta Gruzji Micheila Saakaszwilego ws. zawieszenia kary pozbawienia wolności z powodów zdrowotnych. Sędzia Giorgi Arewadze powiedział, że argumenty przedstawione podczas 15 rozpraw nie są przekonujące i natychmiast ogłosił swoją decyzję 6 lutego po wysłuchaniu argumentów końcowych.

Saakaszwili, prezydent Gruzji w latach 2004-2013, odsiaduje wyrok 6 lat więzienia, wydany zaocznie w 2016 roku za nadużywanie władzy. Do więzienia trafił w październiku 2021 roku, pod koniec 2021 roku został zabrany do szpitala. Jego stan zdrowia wciąż się pogarsza. Prawnicy starali się o zawieszenie wyroku, aby umożliwić mu wyjazd na leczenie za granicę. Zwolennicy Saakaszwilego twierdzą, że dalszy pobyt w gruzińskim szpitalu pod strażą doprowadzi do śmierci polityka. Sam były prezydent podkreśla, że tak naprawdę jest „więźniem Putina”, zaś jego sprawa tylko potwierdza prorosyjskość obecnych władz Gruzji.

Ławrow chwali Tbilisi

Nie jest przypadkiem, że minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow pochwalił publicznie 18 stycznia gruziński rząd za decyzję o nieprzystąpieniu do zachodnich sankcji wobec Moskwy. Robiąc niedźwiedzią przysługę władzom w Tbilisi, które są coraz mocniej krytykowane za postawę wobec wojny na Ukrainie i trwający od lat dryf ku Rosji Gruzji rządzonej przez ugrupowanie Gruzińskie Marzenie. Nic dziwnego, że nikt z najwyższego szczebla władz państwowych nie zareagował na słowa Ławrowa. Jedynie burmistrz Tbilisi - jeden z liderów Gruzińskiego Marzenia - ucieszył się z możliwego wznowienia ruchu lotniczego między Gruzją a Rosją. Ławrow oświadczył bowiem, że Rosja jest gotowa wznowić regularne połączenia lotnicze z Gruzją, które zostały jednostronnie przerwane przez Moskwę po antyrosyjskich demonstracjach w Tbilisi w 2019 roku.

Gruzja znajduje się pod coraz większą krytyką Zachodu. Przy czym należy podkreślić, że taka krytyka była obecna jeszcze przed inwazją rosyjską na Ukrainę i zajęciu przez Tbilisi de facto prorosyjskiego stanowiska wobec konfliktu. Od dawna Zachód zwraca uwagę na pogarszanie się standardów demokratycznych w Gruzji, czego przykładem jest nie tylko sprawa Saakaszwilego, ale też wcześniej afera z podsłuchiwaniem opozycji, dziennikarzy, duchownych i zagranicznych dyplomatów przez gruzińskie służby – na które spadła też fala krytyki za podpisanie umowy o współpracy z białoruskim KGB.

Gruzja zarabia na wojnie

Neutralne, a tak naprawdę sprzyjające Rosji stanowisko Tbilisi wobec wojny na Ukrainie i polityki sankcji wobec Moskwy przynosi rządowi gruzińskiemu wielkie korzyści gospodarcze. Gruzińskie Marzenie nie chce z nich rezygnować, bo wie, że mogą zapewnić mu kolejną wyborczą wygraną.

Według oficjalnych danych, od marca do listopada 2022 roku do Gruzji wjechało 1,274 mln obywateli rosyjskich. Jedną z konsekwencji tej migracji jest wielki zastrzyk gotówki. W 2022 roku z Rosji do Gruzji wysłano rekordową liczbę przekazów pieniężnych, na łączną sumę ponad 2 mld dolarów. Tranzyt z Turcji, Armenii i Iranu do Rosji, handel z Rosją, przyjazd tysięcy zamożnych Rosjan – te wszystkie konsekwencje wojny na Ukrainie dla Gruzji okazały się manną z nieba. W 2022 roku PKB urósł aż o 10,1 proc. Wymiana handlowa Gruzji z Rosją w 2022 roku przekroczyła zaś 2,4 mld dolarów – to aż o 52 proc. więcej niż w 2021 roku. Ubiegły rok był też rekordowy pod względem tranzytu drogowego. Z Turcji i Armenii przejechało do Rosji przez Gruzję 448 tys. tirów. W 2021 roku było ich 332 tys.

Zachód traci cierpliwość

Komisja Europejska nie jest ślepa. Widzi, że Gruzja pomaga Rosji omijać zachodnie sankcje. Wystarczy spojrzeć na zatłoczoną ciężarówkami trasę łączącą oba państwa. O zastrzeżeniach wobec Tbilisi w tym kontekście wspomniała niedawno Ursula von der Leyen. Przewodniczący Gruzińskiego Marzenia Irakli Kobachidze zaatakował szefową KE, zarzucając jej kłamstwa i stwierdził, że Bruksela próbuje wciągnąć Gruzję w wojnę z Rosją. Wpisy Kobachidzego w mediach społecznościowych wpisują się w coraz mocniejszą ostatnio antyzachodnią retorykę obozu rządzącego. Władze Gruzji nie ukrywają irytacji rosnącą krytyką Zachodu.

Oczywiście jednak rząd, którym zza kulis steruje oligarcha Bidzina Iwaniszwili, nie może sobie pozwolić na otwarte starcie z UE i USA. Przynajmniej jeszcze nie teraz. Dlatego powstał ruch pod nazwą Władza Ludu – niewątpliwie z inspiracji rządzącego obozu. Ruch założyli w sierpniu 2022 trzej byli deputowani Gruzińskiego Marzenia (secesja sterowana…) Sozar Subari, Micheil Kawelaszwili i Dimitri Chundadze. Zresztą od razu ogłosili, że zgadzają się z Gruzińskim Marzeniem co do podstawowych celów, ale różnicą taktycznie. Później dołączyło do nich kilku kolejnych deputowanych partii rządzącej, co nie ma żadnego wpływu na utrzymanie przez nią większości w parlamencie, bo Władza Ludu zdecydowanie popiera obecny rząd. Ruch skupia się na atakowaniu polityki USA i jest antyamerykański. Oskarża ambasadę USA w Tbilisi o ingerowanie w wewnętrzne sprawy Gruzji, zaś Zjednoczony Ruch Narodowy (główna partia opozycji związana z Saakaszwilim) i szereg organizacji pozarządowych o to, że są amerykańskimi agentami.

Wiarołomny sojusznik

Ukraina i Gruzja od wielu lat wspólnie starały się o wejście do NATO, oba kraje łączy wiele więzów. Gdy Rosja napadła na Gruzję w 2008 roku, Ukraina, gdzie prezydentem był wtedy Wiktor Juszczenko, pomagała jak mogła. Tym większy jest zawód Ukraińców obecną postawą władz Gruzji. Nadzieje Kijowa na wsparcie wojskowe i techniczne ze strony Tbilisi zostały rozwiane słowami gruzińskich liderów, że nie dadzą się wciągnąć w wojnę, że jest za duże ryzyko, iż Rosja ponownie zaatakuje ich kraj. Tbilisi nie przystępuje do sankcji wobec Rosji (choć ich przestrzega), odmawia sprzedaży Ukrainie systemów Buk i przekazania Javelinów. Warto jednak podkreślić różnicę w stanowisku władzy i zachowaniu społeczeństwa. Gruzini stanowią największą grupę narodową wśród cudzoziemców walczących po stronie ukraińskiej z Rosją. Gruziński Legion liczy co najmniej 1 tys. żołnierzy. Dowodzi nim Mamuka Mamulaszwili, którego siostra Nona jest deputowaną ZRN.

Oczywiście Tbilisi wspiera Ukrainę w głosowaniach w organizacjach międzynarodowych, choćby ONZ, ale w rzeczywistości dryfuje w kierunku Rosji. To nie tylko przesadny strach przed nową inwazją rosyjską. Jedną z przyczyn ocieplenia stosunków Gruzji z Rosją jest nienawiść rządzących dziś w Tbilisi polityków do Saakaszwilego, którego z kolei broni Ukraina, choćby dlatego, że jest jej obywatelem. Niektórzy porównują obsesję Iwaniszwilego na punkcie Saakaszwilego do nienawiści, jaką Julię Tymoszenko darzył niegdyś Wiktor Janukowycz. Niespodziewany powrót Saakaszwilego do kraju jesienią 2021 roku pozwolił jego przeciwnikom zaspokoić chęć zemsty. Ale stworzyło to też nowe problemy w relacjach z Ukrainą i Zachodem.

Jest też inny powód niechęci obecnych władz Gruzji do pomagania Ukrainie. Jeśli bowiem Kijów odniesie sukces w wojnie z Rosją, wzmocni to proukraińską i prozachodnią opozycję. A wybory na jesieni 2024 r. Póki co Gruzińskie Marzenie nie ma się czym martwić. Ma duże szanse na wygranie kolejnych wyborów parlamentarnych czwarty raz z rzędu. Sprzyja temu wzrost gospodarczy kraju i rozdrobnienie opozycji, czego symbolem jest fakt, że związany z Saakaszwilim Zjednoczony Ruch Narodowy, największa siła opozycyjna, może obecnie liczyć na najwyżej 15 proc. głosów. Dwa razy mniej, niż partia rządząca.

od 16 lat

lena

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wideo

Materiał oryginalny: Rosja, Saakaszwili, wojna na Ukrainie. Gruzja oddala się od Zachodu - Portal i.pl

Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska