SMARDZEWO - WOLIMIRZYCE. Niezwykłe spotkanie oko w oko z łosiem! Zwierzę przechadzało się leniwie tuż pod nosem pani Joanny [ZDJĘCIA, FILM]

Michał Korn
Michał Korn

Wideo

Zobacz galerię (28 zdjęć)
Znaleźć się w odpowiednim miejscu o odpowiednim czasie i zrobić takie zdjęcia! Pani Joanna wraz z córką spotkała na swojej drodze niezwykłego gościa. Łoś przechadzał się swobodnie po polach. Udało jej się zrobić kilka wyjątkowych zdjęć. Ukazują prawdziwe piękno natury.

Cóż za spotkanie!

Do niezwykłego spotkania samca łosia oraz naszej Czytelniczki, Pani Joanny, doszło w gminie Szczaniec, pomiędzy Smardzewem a Wolimirzycami. Była niedziela, 26 stycznia i piękne, choć nieco mgliste popołudnie. Około godziny 13.30 na jednym z tamtejszych pól dojrzała sporych rozmiarów zwierzęta.

- Wybrałam się do sąsiedniej wioski na spacer po parku. W drodze powrotnej zauważyłam na polu duże zwierzęta. Myślałam, że to jelenie. Zatrzymałam się i ku mojemu zdumieniu okazało się, że to łosie. Była ze mną moja 8-letnia córeczka Jagoda. Niestety pani łoś poszła do lasu, a ten ogromny, dostojny byk spokojnie się pasł na polu, nie robiąc sobie nic z mojej obecności. Obie z córką obserwowałyśmy go z zapartym tchem. Pierwszy raz widziałyśmy łosia na wolności z odległości około 50 metrów. Żartowałyśmy z córką, że skoro nie ma śniegu, to są chociaż "prawie" renifery - relacjonuje Joanna Bociańska.

Pani Joannie nie tylko udało się wykonać piękne fotografie byka, ale również nakręcić krótki film uwieczniający żerowanie zwierzęcia.

Łoś dostojny

Warto podkreślić, że łoś jest z natury osobnikiem niezwykle ciekawskim i niebojącym się człowieka, dlatego przy bliskim spotkaniu, warto zachować ostrożność. Jego postawę wobec ludzi doskonale oddają zdjęcia i film pani Joanny. Zwierzę to potrafi przez dłuższy okres czasu stać niemal nieruchomo i przyglądać się temu, co dzieje się wokół. W taki sposób bada otoczenie.

Przypomnijmy, że występujący w naszym kraju łoś europejski to największa żyjąca w Polsce zwierzyna łowna. Jest niezwykle rzadki, nacechowany dostojnością i objęty całorocznym okresem ochronnym.

- Niestety z powodu występowania ASF jest zakaz wstępu do lasu, więc poruszam się wyłącznie w bezpiecznych rejonach, głównie po polnych drogach - wyjaśnia Pani Joanna. Tym bardziej jesteśmy pełni podziwu, że udało jej się spotkać na swojej drodze tak wyjątkowego osobnika.

Pani Joanna jest fotografem - amatorem i uwielbia fotografować przyrodę, więc aparat stara się mieć zawsze pod ręką. Jest to jej ogromna pasja i nie ukrywa, że w przyszłości chciałaby ją wykorzystywać również do celów charytatywnych. Więcej szczegółów nie zdradza, ale trzymamy kciuki, by wszystko się udało.

A teraz zamknijcie oczy i wyobraźcie sobie, że to właśnie wy trzymacie w ręku aparat, a tuż przed wami przechadza się leniwie łoś. Niesamowite uczucie prawda? Cały materiał wraz ze zdjęciami z tego przyjemnego spotkania człowieka ze zwierzęciem możecie zobaczyć, klikając w poniższą galerię.

Trwa głosowanie...

Udało Wam się kiedykolwiek zrobić fotografię, z której naprawdę byliście dumni?

SMARDZEWO - WOLIMIRZYCE. Niezwykłe spotkanie oko w oko z łos...

ZOBACZ TAKŻE:

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Moja propozycja to uciekać. Nikt nie wie co zrobi los a to wielkie, głupie i agresywne bydlę. Mieszkam w Szwecji. Bezwzględnie schodzić z zasięgu wzroku

G
Gość

Leśnicy obudzą się z ręką w nocniku niedługo- tego jest coraz więcej ,populacja za duża w Polsce już i wyrządzają ogromne szkody.

G
Gość

Wczoraj ok godz. 18.30 przeszedł mi przed samochodem, za skrzyżowaniem na Wolmirzyce jadąc od strony Smardzewa

C
Czyt

Nie wiem gdzie na wsi są parki do spacerów. Ręce drżały jakby była w derylce lub chciała podkreślić wagę zapisu.

G
Gość

co tak kiwa tą kamerą ...łapki drżą czy jak...?

T
Typ

Po drugiej stronie odry juz by niezyl jak nasz zablakany żubr