Sulechów: Bez pomocnej dłoni po linie nie przejdziesz

Eugeniusz Kurzawa
Pierwszego przejścia po wiszących linach tzw. małpiego gaju próbują Marcin i Patrycja. Z czasem na pewno nabiorą wprawy. Na razie tym sposobem zachęcają innych.
Pierwszego przejścia po wiszących linach tzw. małpiego gaju próbują Marcin i Patrycja. Z czasem na pewno nabiorą wprawy. Na razie tym sposobem zachęcają innych. fot. Bartłomiej Kudowicz
Do podopiecznych Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego przyjechali rówieśnicy z Niemiec. Wspólnie zmontowali w Górzykowie tzw. małpi gaj.

Na jednej z solidnych belek tzw. małpiego gaju - usytuowanego w górzykowskiej filii Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Sulechowie - lśni wczoraj przymocowana tabliczka.

Wynika z niej, iż "Instalację wykonała młodzież z Sulechowa i Frankfurtu nad Odrą w ramach projektu z programu Junge Wege in Europe fundacji Roberta Boscha".

Wokół instalacji kręci się kilkoro wychowanków. Wchodzą na stalowe liny, usiłują przejść po nich trzymając się za zwykłe liny konopne. Włażą też na "kratownicę". Nie wszyscy. Ale z czasem się ośmielą. Jeszcze nie wiedzą, iż ta zabawa i ćwiczenie zarazem polega na współpracy, że samemu tutaj nic się nie udaje.

- Zaczęło się od tego faktu, że co roku w Poczdamie odbywają się spotkania szkół, placówek zajmujących się szkoleniem zawodowym osób pracujących z młodzieżą upośledzoną - tłumaczy Andrzej Klementowski z SOSW. Potem był w Niemeczech Artur Kustosz, pedagog ośrodka, nauczyciel wuefu. - Został przeszkolony jako trener parków linowych. I od tego czasu zaczęły się nasze kontakty z Niemcami.

W maju br. siedmiu wychowanków SOSW wraz z opiekunem pojechało do Frankfurtu. Tam zaczęli z niemieckimi kolegami budować ów małpi gaj. To był pierwszy etap projektu wspólnego z Internationaler Bund (stowarzyszenie osób uczących dostosowywać się do wymogów rynku pracy, także pomagające ludziom z niedorozwojem). Po polskiej stronie projekt nazwano "Między niebem a ziemią", Niemcy zaś określili go "Budujemy mosty".

- Nasz małpi gaj to jest nieduży i budzący zaufanie, ale we Frankfurcie wszystko dzieje się 10 metrów nad ziemią, tam dopiero są ekstremalne przeżycia - śmieje się Klementowski. Ale właśnie o te przeżycia, emocje, o naukę współpracy i odpowiedzialności tu chodzi.

- Zadanie polegało na budowie takiego gaju od podstaw - wyjaśnia p.o. dyrektora Beata Lejman-Kossakowska. - W maju zatem obie ekipy pojechały do lasu, wycięły drzewa, potem drzewa przetarto w tartaku, a następnie zaczęto szykować całą konstrukcję belek, lin, łączników.

- Drugi etap zakończył się wczoraj u nas, gdy przyjechali z tym wszystkim Niemcy i razem z naszą młodzieżą przez 10 dni zmontowali całość w Górzykowie - dopowiada pan Andrzej.

- I teraz dopiero widać jak to się ładnie składa w całość - sugeruje wicedyrektorka. - Dwie ekipy razem pracowały, poznawały sposób powstawania tej instalacji. Nasz pedagog po przeszkoleniu w Niemczech może teraz prowadzić w Górzykowie zajęcia z pedagogiki przetrwania. Małpi gaj właśnie jej służy. Uczy bowiem wychowanków, że żeby coś osiągnąć to trzeba sobie pomagać, że muszą współpracować. Bo, na przykład, nikt sam nie da rady przejść po stalowej linie bez pomocnej dłoni.

Projekt kosztował 6 tys. euro.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie