Tomasz Kucharski, dwukrotny mistrz olimpijski: Jednych ranga igrzysk deprymuje, a drugich napędza

Alan Rogalski
Alan Rogalski
Tomasz Kucharski
Tomasz Kucharski Mariusz Kapała
- Najgorsze jest to, jak działacze tuż przed startem mówią ci, że liczą na twój sukces - uważa Tomasz Kucharski, były wioślarz AZS AWF Gorzów, dwukrotnym mistrz olimpijski w dwójce podwójnej wagi lekkiej z Robertem Syczem, a dziś członek zarządu Polskiego Związku Towarzystw Wioślarskich.

Rozmawiając o igrzyskach, nie mogę nie zapytać o pana dyscyplinę. Tym bardziej że w Tokio wystąpi przynajmniej jedna z wioślarek, która reprezentuje pana były klub. Jakie Olga Michałkiewicz ma szanse na olimpijski medal?
Ostatnie jej starty pokazały, że jednak są w czubie i będą się liczyć (Polki były trzecie na ostatnim Pucharze Świata - przyp. autor). Stawka jest bardzo wyrównana, dlatego też w Polskim Związku Towarzystw Wioślarskich mówimy o tym, że czwórka bez sterniczki jest naszą szansą medalową. Bardzo mocno trzymam za nie kciuki i bardzo bym też tego chciał, jako były klubowy kolega Olgi i przedstawiciel związku. Generalnie myślę, że dziewczyny są w bardzo dobrej formie. Widziałem się z nimi na jednym z treningów. Wyglądały naprawdę dobrze. Jeśli nic się nie wydarzy na miejscu, to tak jak powiedziałem, jest to jedna z szans medalowych (Biało-Czerwone popłyną przedbieg w sobotę w nocy czasu polskiego - przyp. red.).

Powiedziałem, że przynajmniej jedna, bo w Japonii z AZS AWF Gorzów mamy dwie. Ale Katarzyna Boruch jest tylko i aż rezerwową.
O ile jako człowiek związany z AZS AWF Gorzów bardzo chciałbym, żeby wystartowała, o tyle oznaczałoby to, że wsiadła jako rezerwowa za inną zawodniczkę. Ale myślę, że kiedy startowała w tej osadzie, to czwórka podwójna z nią pływała też szybko.
Dlatego też została rezerwową, również do osady czwórki bez sterniczki.

Kto jak kto, ale pan jako dwukrotny mistrz z Sydney i Aten z całą pewnością wie, z jakim przeciwnościami przyjdzie zmierzyć się olimpijczykom w trakcie igrzysk. Co było dla pana największą przeszkodą do przeskoczenia, zwłaszcza na tych pierwszych, 21 lat temu?
Sam najbardziej przeżyłem stres. On częściowo narasta, bo słyszy się od działaczy, że ci liczą na twój sukces. To chyba najgorsze, co może być. A nie daj Boże, jak mówią to przed samym startem. Ale jest też druga presja. To ta, która jest w social mediach. Jeśli więc uda się zawodnikowi odblokować, jeśli pozbędzie się on stresu, ma szansę pokazać to, co ma w sobie najlepsze. Bo ze wszystkim innym, jak późnym dojazdem, wysoką temperaturą czy falą, jak w przypadku wioślarzy, zawodnicy poradzą sobie zawsze. Z tego względu, że startują z tymi samymi przeciwnikami, co na mistrzostwach świata czy w Pucharach Świata. Niemniej ranga igrzysk zawsze jednych deprymuje, ale innych napędza. Sam to przeżyłem na własne skórze.

Jak w takim razie zdołał pan opanować ten stres? No bo skoro dwukrotnie stawał pan na najwyższym stopniu podium, to nerwy nie odegrały w pana przypadku większej roli.
Było trudno. Opowiem na przykładzie Sydney. Tam, na całe szczęście, miałem psychologa sportowego, z którym współpracowałem już wcześniej. Choć ten wydawał mi się przed igrzyskami do niczego niepotrzebny. A jednak bardzo mi pomógł. Powiedział, że przecież będziesz robił to, co robiłeś milion razy. I że umiem to robić, więc wykonam to bardzo dobrze... Zaraz po zdobyciu medalu bardzo mu dziękowałem za ogromną pracę, którą włożył w bardzo krótkim czasie. Postawił mnie na nogi. Tak więc stres to jest największy i najtrudniejszy czynnik do pokonania przez zawodników.

Stres, jak się domyślam, towarzyszy zawsze sportowcowi. Ale w przypadku igrzysk w Tokio pojawią się czynniki, które do tej pory nie występowały. Mam na myśli reżim sanitarny, spowodowany nowymi ogniskami pandemii koronawirusa w Japonii.
Właśnie, te igrzyska na pewno będą inne, bo nie można wyjść poza wioskę, a i w niej samej - co pokazują zawodnicy, którzy już tam dotarli - ten rygor jest ogromny. I ci, którzy nie będą się do niego stosować, mogą być wydaleni nie tylko z igrzysk, ale również z Japonii. Myślę, że to po części może pomóc skupić się zawodnikom na starcie. Bo nie mają nic innego do roboty poza treningiem i odpoczynkiem. Z drugiej strony, wszyscy będą mieć te same warunki. Nie ma więc tak, że część będzie bardziej poszkodowana.

Myślę, że dobrze, że w ogóle te igrzyska się odbywają. Bez kibiców, ale jednak.
Tak, gdyby ponownie je odwołali, to byłaby to niepowetowana strata dla rocznika, dla którego ten start by się nie odbył. Nieodbycie się igrzysk byłoby też historycznym wydarzeniem i trudnym momentem dla wszystkich ludzi związanych z MKOl. Wiem, jak zawodnicy przechodzili sytuację z zeszłego roku, gdy pojawiła się informacja, że igrzyska będą przeniesione z 2020 na 2021. Dla wielu z nich był to bardzo trudny moment, gdyż jak wspomniałem, wiekowo są na granicy możliwości przygotowania się do igrzysk. Przesunięcie ich o rok było dla nich bardzo ciężkie. Ale myślę, że większość dobrze to zniosła i są teraz bardzo dobrze przygotowani.

Karolina Kulczyńska

Kibicka Stali Gorzów Miss Ziemi Lubuskiej! Karolina Kulczyńs...

Bartosz Zmarzlik

Zobacz kolejne niepublikowane zdjęcia małego Bartosza Zmarzl...

Dom i ogród żużlowca Stali Gorzów Bartosza Zmarzlika w Kinicach

Tak mieszka zawodnik Stali Gorzów Bartosz Zmarzlik, mistrz ś...

Tokio Raport - rozmowa z Lucyną Kornobys

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie