W folwarku i winnicy dawnych biskupów

Aleksandra Gajewska-Ruc
Aleksandra Gajewska-Ruc
Gorzelnia jest centralnym punktem folwarku.
Gorzelnia jest centralnym punktem folwarku. Aleksandra Gajewska-Ruc
Udostępnij:
Folwark Pszczew To miejsce, gdzie czuć zapach historii i otaczającej je przyrody.

Zwiedzając pełen atrakcji turystycznych Pszczew nie można pominąć Folwarku. Nie tylko dlatego, że w promieniu dziesięciu kilometrów znajduje się aż dwadzieścia pięknych jezior otoczonych przez bogate w grzyby i zwierzynę lasy, a świeże czyste powietrze i panujący tu spokój tworzą idealne warunki do rekreacji i wypoczynku. W tym miejscu jest coś więcej. Zwiedzając je można poczuć trudną do opisania słowami, niezwykłą energię... Tę samą, którą w XVII w. poczuli poznańscy biskupi. Nie bez powodu właśnie tutaj zdecydowali się wybudować swoją letnią rezydencję.

- Tutaj biskupi wypoczywali, rehabilitowali się i korzystali z bogactwa natury. Wybrali właśnie to spośród wielu innych pięknych miejsc w okolicy. Dziś również możemy korzystać z jego zalet, które duchowni docenili wieki temu - mówi Łukasz Robak, gospodarz folwarku, który w jego odrestaurowanie wkłada całe serce. Oprowadzając nas po rozległym majątku, z pasją opowiada o jego historii.

Inicjatorem stworzenia rezydencji był biskup Andrzej Szodrski. - Pszczew był wówczas archidiakonatem, w skład którego wchodziło 60 parafii. W 1602 r. odbyła się tu słynna kongregacja synodalna - mówi nasz przewodnik. Budowa folwarku i dworu, w którym zamieszkiwać mieli zarządcy archidiakonatu zakończyła się w 1654 r. Opisy wizyt biskupów w rezydencji dostarczają informacji o jej ówczesnym wyglądzie. Dwór był reprezentacyjną parterową budowlą o konstrukcji szachulcowej, ustawioną, podobnie jak dziś stojący w tym miejscu pałac, pomiędzy dziedzińcem, a parkiem krajobrazowym.

Kiedy po drugim rozbiorze Polski majątek archidiakonatu przejął pruski rząd, folwark trafił w ręce księcia Hohenlche-Jugelfingen. Ten sprzedał zadłużony teren berlińskiemu bankowi, a w 1828 r. kupił go baron Hiller Gartringen. Nowy właściciel, zięć pruskiego ministra skarbu, marszałek Poznania i urzędnik Joanitów, szybko postawił podupadający folwark na nogi. Przebudował dwór, który odtąd nazywano pałacem. Ostatnimi niemieckimi właścicielami folwarku była rodzina Zu Dohna. Podczas ich gospodarowania powstały istniejące do dziś zabudowania folwarczne.

Po drugiej wojnie folwark przeszedł we władanie PGR-u. W pałacu urządzono biura i mieszkania dla pracowników, a w kaplicy urządzono świetlicę. Wnętrze budynku zostało podzielone i straciło swój pałacowy charakter. Zachowały się jedynie drewniane schody. Po likwidacji PGR w 1990 r. obiekt zaczął popadać w ruinę.

Piętnaście lat później pojawił się tu obecny właściciel, aby napisać nowy rozdział w historii folwarku. Łukasz Robak od razu dostrzegł potencjał w zrujnowanych, zawilgoconych budynkach i poczuł to samo, co poznańscy biskupi prawie czterysta lat temu. Postanowił razem z żoną Żanetą zamieszkać w folwarku i zacząć remont od dawnej gorzelni.

Odrestaurowany budynek, do którego prowadzi ogromny dziedziniec to dziś centrum folwarku, w którym znajdują się sale restauracyjne, a także pokoje dla turystów. Wnętrza urządzone zostały w starym stylu, a zachowane oryginalne detale jak zamki w drzwiach i okucia doskonale komponują się z wszechobecną cegłą i drewnem. Stylowe meble i dodatki właściciele wyszukiwali na targach i strychach przez długie lata. Było warto, bo można tu poczuć, że czas się zatrzymał i zapomnieć o całym świecie .

Folwark sąsiaduje z Pszczewskim Parkiem Krajobrazowym. Już na jego terenie znajduje się tzw. domek rybaka. - Urządziliśmy tu małe SPA, w którym można zrelaksować się i odciąć od rzeczywistości. Zimą wychodząc z sauny można od razu wskoczyć do przerębla. Nasi goście są tym zachwyceni - opowiada Ł. Robak. Oprócz walorów turystycznych okolicy, na przyjezdnych już w samym folwarku czeka moc różnych atrakcji jak pływanie amfibią, jazda konna, czy przejażdżki bryczką. Jest też kryty kort tenisowy i boisko do piłki, a dla dzieci plac zabaw.

Motto folwarku: „W zgodzie z naturą, blisko historii” doskonale oddaje jego charakter. - Na tych murach w XVII w. niegdyś rosła winorośl zasilająca stoły wszystkich kilkudziesięciu parafii - Łukasz Robak pokazuje miejsce, które dziś jest jego oczkiem w głowie. - Odbudowaliśmy winnicę w tym samym miejscu, ściągnęliśmy stare odmiany winogron, który wówczas były tu uprawiane - opowiada i wymienia historyczne paszportowane szczepy takie jak riesling, regent, czy johanniter. Jedyna winnica w powiecie stoi otworem zarówno przed miejscowymi, jak i turystami. W ostatni weekend września odbywa się tu coroczne winobranie. - Postanowiliśmy wskrzesić również i tę tradycję. Zapraszamy na degustację win, nalewek, potraw z kuchni regionalnej, które przygotowujemy na podstawie książki kucharskiej z 1910 r., a także prezentację rękodzieła - opowiada gospodarz, który w planach ma rewitalizację całego folwarku, włącznie z pałacem, gdzie planuje stworzyć centrum rehabilitacyjne dla seniorów.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Gazeta Lubuska
Dodaj ogłoszenie