MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Wolny biznes ma 20 lat

Agnieszka Stawiarska 068 324 88 51 [email protected]
Grzegorz Misiaczyk, lat 52, szef spółki KIM, która zajmuje się sprzedażą samochodów Volkswagena w Świebodzinie i Gorzowie Wlkp. Żonaty, czworo dzieci, mieszka w Lubrzy pod Świebodzinem, w wolnym czasie lubi wędkować.
Grzegorz Misiaczyk, lat 52, szef spółki KIM, która zajmuje się sprzedażą samochodów Volkswagena w Świebodzinie i Gorzowie Wlkp. Żonaty, czworo dzieci, mieszka w Lubrzy pod Świebodzinem, w wolnym czasie lubi wędkować. fot. Czesław Wachnik
"Prowadzenie działalności gospodarczej jest wolne i dozwolone każdemu na równych prawach" - ten zapis w ustawie z 1988 roku miał rewolucyjne znaczenie dla rozwoju przedsiębiorczości w Polsce.

Dzisiaj mija okrągła rocznica uchwalenia przez Sejm ustawy o działalności gospodarczej. Do dziś nazywana jest "ustawą Wilczka", bo jej autorem był Mieczysław Wilczek, minister przemysłu w rządzie Mieczysława Rakowskiego.

Po wejściu tych przepisów w życie, wreszcie w kraju ruszył rozwój prywatnego biznesu poza dopuszczalnymi dotąd: drobnym handlem, niewielką wytwórczością, indywidualnym rolnictwem czy pogardliwie nazywanym badylarstwem. Co bardzo cenne i dzisiaj wspominane przez przedsiębiorców z łezką w oku - tamte przepisy były w porównaniu z obecnymi bardzo proste.

Zaledwie 11 typów działalności objętych było koncesjami, przepisy podatkowe można było poznać w kilka godzin, kontakty z ZUS-em też były mało skomplikowane. Czym jeszcze "ustawa Wilczka" popchnęła rozwój biznesu? Zapisem, że podmioty gospodarcze mogą zatrudniać ludzi bez ograniczenia i bez pośrednictwa urzędów zatrudnienia. To już się nie powtórzy na taką skalę, ale wtedy z firmami startowali ludzi z garścią dolarów przywiezionych z saksów. I rzeczywiście wystarczył dobry pomysł, bo ludzie kupili wszystko. Taki był głód towarów i usług na rynku.

Ustawę zmieniały kolejne Sejmy. Łącznie z obecnym. Po 20 latach od tej pierwszej, biznes walczy o uproszczenie przepisów, które parlamentarzyści zdążyli bardzo skomplikować. Mimo to liczba przedsiębiorstw rośnie. W 2000 r. w Lubuskiem, działalność gospodarczą prowadziły 68.762 firmy, a w 2007 było ich 80.406.

Dwa pytania do Grzegorza Misiaczyka, szefem spółki KIM

1 Działalność gospodarczą w branży motoryzacyjnej zaczął pan w 1992 roku. Trudno było startować?
- Dziś wspominam to jako trudny start. Po pierwsze, po latach rozdawnictwa i przydziałów, dopiero uczyliśmy się handlu. Po drugie, wtedy obowiązywał tzw. kontyngent bezcłowy. Urzędnicy decydowali, ile to volkswagenów, fordów czy fiatów może bez cła trafić do Polski. W konsekwencji wtedy w Polsce sprzedawano 2.000 volkswagenów, a w tym roku będzie ich ponad 25 tys. sztuk. I jeszcze jedna ważna rzecz. Dzisiaj narzekamy na utrudnienia w pozyskiwaniu kredytów. Wtedy to dopiero było trudne i w dodatku na bardzo wysoki procent.

2 A plusy tamtych czasów dla biznesu?
- Na początku lat 90. było znacznie mniej biurokracji i mniej kontroli.

- Dziękuję.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska