Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Wywiad saudyjskiego księcia i dołująca chińska gospodarka – dlaczego to takie ważne dla kształtowania cen paliw? Kogoś zaboli

Jerzy Mosoń
Jerzy Mosoń
O cenach ropy decydował ostatnio kartel naftowy. Języczkiem uwagi mogą jednak okazać się problemy chińskiej gospodarki
O cenach ropy decydował ostatnio kartel naftowy. Języczkiem uwagi mogą jednak okazać się problemy chińskiej gospodarki 123rf.com/profile_lightwise
Arabowie tłumaczą się ze współpracy z Moskwą w sprawie prób windowania cen ropy, a te wreszcie zaczynają spadać. Plany największych aktorów światowej polityki w kwestii kształtowania cen tego surowca mogą jednak pokrzyżować Chińczycy.

Spis treści

Nie milkną echa decyzji kartelu OPEC+ (eksporterzy ropy oraz Rosja), który na początku września w bardzo trudnym momencie dla światowej gospodarki podjął decyzję skutkującą zmniejszeniem wydobycia ropy naftowej, a co za tym idzie wzrostem jej cen na światowych rynkach. To z kolei nie tylko umożliwiło bogatej w złoża Rosji dalsze finansowanie wojny na Ukrainie, ale długofalowo może wpłynąć na tempo wychodzenia światowej gospodarki z kryzysu spowodowanego pandemią oraz wojną w Europie Wschodniej. Skutki tej decyzji odczują w szczególności słabsze państwa, w tym najbardziej te, które pozbawione są odpowiednich narzędzi służących stabilizacji cen. Jak w tej sytuacji odnajdzie się państwo polskie? Czy spółki działające na polskim rynku wytrzymają do końca presję Moskwy i Rijadu na wyższe ceny paliw?

Amerykanie mogą naciskać Arabów w sprawie wzrostu wydobycia ropy

Głównym graczem w kartelu OPEC+ oprócz Rosji jest Arabia Saudyjska, i to te dwa państwa de facto podjęły decyzję o tym, że ropy na rynku może być mniej. Choć motywacje Moskwy wydają się w tej sprawie oczywiste, to postawa Rijadu postrzeganego jako największego arabskiego sojusznika USA, a także liczącego się importera amerykańskiego uzbrojenia, może rodzić pytania za Oceanem, o to, jakie jeszcze motywy oprócz większych zysków przyświecały Saudom. Co więcej, Waszyngton, za sprawą dużych dostaw broni do swego arabskiego sojusznika dysponuje odpowiednimi narzędziami, by przynajmniej spróbować zdyscyplinować Rijad w kwestii cen ropy.

Arabski książę wypiera się naftowego sojuszu z Rosją. Po wywiadzie ropa zaczyna tanieć

Wywiad, jakiego kilka dni temu udzielił saudyjski książę Mohammed ibn Salman Al Saud największej amerykańskiej stacji telewizyjnej FOX News, może być pierwszym sygnałem zmiany polityki Rijadu. Arabski lider tłumaczył się m.in. z polityki naftowej rządu i zaprzeczał jednocześnie istnieniu sojuszu z Moskwą. Choć nie padła w nim zapowiedź rewizji ostatniej decyzji, to ton, w jakim wypowiadał się jeden z głównych animatorów państw OPEC, może świadczyć o tym, że kwestia wielkości wydobycia ropy jest wciąż otwarta. Nikogo to jednak nie powinno dziwić. Saudowie, którzy od kilku lat zaangażowani są w wojnę domową w Jemenie, oczekują bowiem dostaw broni z USA, w tym przede wszystkim pocisków powietrze — powietrze, które są im niezbędne do ewentualnej obrony przed Iranem bądź proirańskimi partyzantami Huti stanowiącymi jedną ze stron konfliktu.

Spada cena ropy, mimo zmniejszonego wydobycia

Problem Saudów może się jednak pogłębić, ponieważ wbrew oczekiwaniom tych, którzy życzyli sobie maksymalizacji cen rynkowych ropy, czyli przekroczenia 100 dolarów za baryłkę, ta zaczęła ostatnio spadać. We wtorek rano notowania wysokogatunkowej baryłki ropy Brent (wydobywanej z rejonu Morza Północnego) na giełdzie w Londynie obniżyła się o 0,50 proc., do 92,82 dol., a cena baryłki amerykańskiej ropy WTI na giełdzie w Nowym Jorku spadła o 0,48 proc., do 89,25 dol. Po godzinie 10:00 surowiec ten znalazł się w szybszym tempie spadkowym i jeśli zostanie ono zachowane, cena za baryłkę może spaść o kolejne dwa dolary w stosunku do notowań z minionego piątku.

To szansa dla tych spółek naftowych, które z uwagi na wysokie maksima wstrzymywały się ostatnio z zakupami tego surowca i korzystały z poczynionych wcześniej bogatych zakupów. Czy tak się stanie w przypadku podmiotów działających również na polskim rynku? Odpowiedź nie jest prosta, bo strategia zakupowa koncernów naftowych należy do najbardziej strzeżonych tajemnic handlowych. Jest jednak inny sposób, by starać się przewidzieć trend cenowy ropy.

Bez popytu na surowiec, jego cena będzie spadać

Wysokie ceny ropy możliwe są przede wszystkim w sytuacji ożywionej wymiany handlowej między państwami. Dzieję się tak dlatego, że kontenerowce przewożące towary zasilane są przede wszystkim dieslem, zatem im dłuższe łańcuchy dostaw, im większe zamówienia, tym większe zapotrzebowanie na ropę, która cięgnie za sobą także cenę benzyny. Takie właśnie dostawy realizują przede wszystkim państwa azjatyckie, w tym lider produkcji, Chiny. Kłopot w tym, że perspektywy dla chińskiej gospodarki nie są najlepsze.
Eksperci spodziewają się kolejnego, słabego kwartału w wykonaniu tamtejszej gospodarki, która de facto od czasu covidowych lockdownów nie może wrócić do dawnych wyników.

Produkcja wraca powoli na Zachód. To oznacza mniejszy popyt na diesla

Ale problemy chińskie nie ograniczają się tylko do nieudanych prób ożywienia gospodarczego. Wietnam zamierza już w przyszłym roku ponownie uruchomić swą największą kopalnię pierwiastków ziem rzadkich, co pozwoli częściowo uniezależnić się od Chin. Co więcej, świat nauki wymyślił także, co zrobić, by większość ze wspomnianych pierwiastków nie była już w ogóle potrzebna. Dzięki opracowaniu w zachodnich laboratoriach tetrataenitu można już tworzyć niezależnie od dostaw z Chin mocne magnesy wykorzystywane w przemyśle motoryzacyjnym czy w energetyce. To sygnał, że Chiny będą eksportować na Zachód coraz mniej, więc i popyt na ropę będzie mniejszy. Potwierdzeniem problemów Pekinu są dołujące od tygodnia indeksy giełdowe na czele z SCI, który w tydzień spadł o 0,61 proc. Podobnie zresztą dzieje się także na innych azjatyckich giełdach. Hang Seng w Hong Kongu stracił w tydzień już 2,35 proc., a południowokoreański KOSPI aż 3,76 proc. również w tym samym czasie.

Czy polski rynek wytrzyma rozgrywki międzynarodowe

Wróćmy jednak na krajowe podwórko, gdzie każdego dnia pojawiają się pytania, czy polski rynek okaże się na tyle odporny na dotychczasową presję cenową Moskwy i Rijadu, by po pierwsze na polskich stacjach nie zabrakło ani benzyny, ani ropy, a po drugie, by polscy kierowcy jak najdłużej mogli się cieszyć niskimi cenami tych paliw?

Według wiceprezesa Instytutu Staszica dr Piotra Balcerowskiego paliwa na stacjach raczej nie powinno zabraknąć.

–Zarówno Orlen, jak i pośrednio państwo polskie, są przygotowane do zaradzenia ewentualnym trudnościom, które - dodajmy - potencjalnie dotyczą jedynie stacji położonych w pasie przygranicznym. Szacuję, że zarówno magazynowe zapasy jak i logistyka są odpowiednio wyskalowane, aby sprostać takiemu wyzwaniu – komentuje dr Piotr Balcerowski.

Ekspert nie podziela również obaw dotyczących zawieszenia importu paliw przez spółki będące konkurencją Orlenu, związanego z ich rzekomym ryzykiem bankructwa.
– Pamiętajmy, że te spółki kupowały w zeszłym roku, w przeciwieństwie do Orlenu, przecenione rosyjskie paliwa, co znacznie poprawiało ich zyskowność i z całą pewnością są finansowo przygotowane na chwilowe wahania cen w bieżącym roku. Decyzja o zawieszeniu aktywność biznesowej jest zawsze ostatecznością i wynika ze strukturalnych uwarunkowań. Na rynku zaś panuje co do nich raczej zgoda. Ceny paliw będą dążyły naturalnie do rynkowego wyrównania zgodnego z notowaniami ARA – podsumowuje.

od 7 lat
Wideo

Wyniki II tury wyborów samorządowych

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Wywiad saudyjskiego księcia i dołująca chińska gospodarka – dlaczego to takie ważne dla kształtowania cen paliw? Kogoś zaboli - Strefa Biznesu

Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska