reklama

Załatwili pieczątkę lekarza w ciągu 13 minut i zdążyli zagrać

Redakcja
Echa meczu grupy trzeciej klasy A w okręgu zielonogórskim Beskid Bożnów - Sparta Mierków z 21 września nie milkną do dziś.

Zaczęło się wspomnianej niedzieli 21 września, przed godziną 16.00. Goście z Mierkowa przyjechali na spotkanie do Bożnowa, jak się okazało bez ważnych badań lekarskich. Tak przynajmniej stwierdził sędzia.

- Byłem już gotowy odgwizdać walkower, ale do meczu pozostawało jeszcze kilka minut. Byłem zaskoczony, gdy po 13 minutach od mojego wejścia na boisko kierownik Sparty przedstawił mi karty podbite przez lekarza - wspomina sędzia Krystian Urbański.

Lekarz: wprowadzili mnie w błąd
Gospodarze przegrali 2:7 i wtedy się zaczęło. Jeszcze tego samego dnia Beskid złożył protest do Lubuskiego Związku Piłki Nożnej. - Sędzia Urbański oddał przed meczem karty badań kierownikowi gości i powiedział mu, że mają 15 minut, by to załatwić - opowiada prezes i kierownik Beskidu Robert Ściana. - Sędziowie opóźnili rozpoczęcie meczu, bo zamiast wyjść na boisko o 16.00, zrobili to o 16.05. A o 16.18 kierownik Sparty przyjechał z badaniami. Co więcej były one sfałszowane. Z datą 19 września. Jak sędzia mógł zacząć mecz, wiedząc, że badania są sfałszowane? - denerwuje się działacz Beskidu.

Do odpowiedzi na to pytanie jeszcze wrócimy. Teraz o odwołaniach. Na bazie przesłanych przez Beskid dokumentów (m. in. oświadczenie lekarza, który podbijał badania), 26 września wydział gier Lubuskiego Związku Piłki Nożnej zweryfikował wynik z boiska - 2:7, na walkower 3:0 dla gospodarzy.

.

Sparta od decyzji się odwołała i 4 listopada Lubuska Komisja Odwoławcza postanowiła przywrócić wynik z boiska. To rozwścieczyło piłkarzy i działaczy Beskidu. -W swoim protokole komisja robi jeszcze ze mnie sprawcę wszystkiego. Piszą, że wymusiłem na lekarzu napisanie oświadczenia - mówi Ściana.

A oto treść oświadczenia z 21 września: Oświadczam, że orzeczenie o stanie zdrowia zawodników Sparty Mierków z dnia 19 września podpisałem będąc wprowadzonym w błąd i mylnie przeświadczony, że chodzi o imprezę towarzyską. Dlatego stwierdzam, że nie mają one żadnej mocy orzeczniczej i prawnej. Krzysztof Janowski, lekarz medycyny."

- Ta cała sprawa nadaje się do prokuratury - mówi Ściana.

Zawiesili ich

Niestety, do lekarza nie udało nam się dotrzeć, ale rozmawialiśmy ze wszystkimi innymi świadkami wydarzeń. - Ach szkoda gadać. Trzeba było wtedy nie grać tego meczu. Dostać walkowera, a potem w LZPN dochodzić swoich racji - odpowiada nam kierownik Sparty Edward Kulczyk. - A tak mogę wejść w konflikt z prawem. Choć nadal uważam, że badania mieliśmy ważne, nie powinniśmy wtedy jechać do tego lekarza - dodaje.

Dlaczego więc pojechali? - To był ułamek sekundy, jedna chwila. Szybka decyzja. Co więcej pań Ściana sam nam to podpowiedział. Skąd miałem wiedzieć u kogo to w okolicy załatwić - wspomina Kulczyk.

- Powiedziałem im jedynie, że jak chcą to niech jadą na pogotowie - ripostuje Ściana.

Kulczyk natomiast wyjaśnia, czemu nie powinien załatwiać badań. - Paragraf 12 regulaminu LZPN dla klasy okręgowej i niższych mówi jedynie, że data kolejnego badania jest jednocześnie datą ważności aktualnego i nic więcej - cytuje kierownik. - A my mieliśmy je zrobione 21 marca, czyli ja to interpretuję tak, że było ono ważne do 21 września.

- Datę badania wpisaną mieli z 20 marca, czyli następne powinno być 20 września, a mecz był dzień później - odpowiada Urbański.

Czemu więc sędzia, który widział przed godz. 16.00, że goście nie mają ważnych badań, zaakceptował po kilkudziesięciu minutach karty podbite nagle z datą 19 września, gdy był 21? - Owszem dziś mogę stwierdzić, że to był mój błąd. Nie zwróciłem na to uwagi, ale to chyba dlatego, że byłem, zaskoczony, iż te badania w ogóle się pojawiły - tłumaczy Urbański.

Zarówno sędzia, jak i kierownik Sparty zostali ukarani. Pierwszy dostał najpierw miesiąc odsunięcia od obsad, a potem dwa miesiące bezwzględnej dyskwalifikacji. Od tej kary jednak się odwołał i ją cofnięto. Kierownik został zawieszony na pięć kolejek i zapłacił 250 zł grzywny.

Prezes się nie zgadza

Temat sędziego uznającego badania z wsteczną datą i lekarza, który je wystawił to jedno. Ale jest jeszcze druga sprawa. - Jak komisja odwoławcza mogła przywrócić wynik z boiska. To są kpiny - denerwuje się Ściana. - I jeszcze to ich uzasadnienie.

Rzeczywiście jest w nim jeden zapis, który nas też wprawił w osłupienie: "W aktualnych przepisach gry w piłkę nożną nie ma zapisów o sposobie przeprowadzania badań lekarskich, stąd wniosek, iż lekarz może poświadczyć badania lekarskie zaocznie".

Czyli, że zdaniem Lubuskiej Komisji Odwoławczej badania lekarskie można załatwiać np. na telefon? - To nie o to chodzi - odpowiada nam przewodniczący komisji Antoni Bernat, ale już nie jest w stanie uszczegółowić swojej odpowiedzi. Mówi za to inne rzeczy. - Pan Ściana twierdzi, że ma rację, ale ani sędzia, ani Sparta tego nie potwierdza - przekonuje nas Bernat.

- A co mają występować przeciwko sobie? - pyta działacz z Bożnowa.
- Jeżeli pan Ściana ma dowody to niech je przedstawi - ripostuje Bernat.
- Zrobię to - zapowiada Ściana.

I będzie miał ku temu szansę, podejrzewamy, że dość szybko. - Nie zgadzam się z decyzją komisji odwoławczej. Ta sprawa musi wrócić na wokandę. Tak być nie może - przekonuje nas prezes LZPN Mirosław Wrzesiński.

W tej sprawie zadzwoniliśmy także do Warszawy. - Pan Ściana też do mnie dzwonił poradziłem mu, żeby złożył pismo o kasację decyzji komisji odwoławczej. A jak to nie poskutkuje, to od niedawna mamy u nas rzecznika dyscyplinarnego, niech więc wtedy do niego się zgłosi - powiedział nam Janusz Kowalski z wydziału gier Polskiego Związku Piłki Nożnej.

- Na pewno będę domagał się kasacji. A całą sprawą zainteresuję chyba prokuraturę. Choć już teraz w lubuskim związku mi grożą, że jak to zrobię to oni wycofają mój zespół z rozgrywek -- kończy prezes Beskidu Bożnów.

(th)

KOMENTARZ

A gdyby ktoś zasłabł?
Zawsze mi się wydawało, że klasa A, czy B jest po to, żeby ludzie kochający piłkę, mogli się bawić grając w nią. Wiem, wiem, naiwniak ze mnie... Gdzie tu dobro piłki, duch fair play....

Najbardziej szokuje mnie jednak postawa lekarza i sędziego. Co to za różnica, czy zawody były towarzyskie, czy nie. Zdrowie w nich można stracić tak samo. A gdyby po tych "lewych badaniach" ktoś zasłabł na boisku? A tłumaczenie sędziego mnie rozśmieszyło. Był tak zaskoczony, że dali mu badania, że nie zauważył, iż zostały wstecznie datowane. I to nie jest sędziowski debiutant, tylko asystent z II ligi! Powinienem wspomnieć jeszcze o związkowym "betonie", a raczej tym z komisji odwoławczej,. Ale to tak oczywiste, że szkoda miejsca na pisanie o "wspaniałych" działaczach.

Tomasz Hucał
0 68 377 02 20
thucal@gazetalubuska.pl

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 7

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

R
Robinho

może tak byc. Jeśli się pomyliłem to przepraszam wszystkich internautów za wprowadzenie w błąd. Przed wizytą warto sprawdzic.

G
Gość

jeśli dobrze pamiętam badanie bezpłatne są do 21 roku zycia

R
Robinho

trzech lekarzy medycyny sportowej to w samej zielonej górze jest
to by chyba znaczyło, że w gorzowie nie ma zadnego?

A tak powazniej to np na stronie rynekmedyczny.pl znalazłem 12 wyników wyszukiwania w naszym województwie. Nie jest to dużo ale już coś jest. Nazwiskami i adresami nie będe operował ufając, ze jak ktos chce znaleźć to znajdzie.

No i powiem jeszcze, ze nigdy nie czekałem dłuzej niż pół godziny w kolejce, i że warto się wczesniej zarejestrwoac na konretną godziną. Dla chcącego ... i tak dalej.

G
Gość

nie jestem pewien ale lekarzy medycyny sportowej jest trzech w województwie i jeśli uwzględnić ich dzienną "przepustowość" to przebadanie wszystkich zawodników dwa razy do roku jest fizycznie niemożliwe

R
Robinho

W poprzedniej wypowiedzi zapomniałem dodac, ze badania u osób do 18 roku życia u lekarzy medycyny sportowej są refundowane przez NFZ, czyli krótko mówiąc bezpłatne. Tymbardziej warto.

R
Robinho

Po pierwsze:
Dziwię sie trochę sędziemu, że tłumaczy sie, że był tak zdziwiony, że nie zwrócił uwagę na daty. Przecież mogła być taka sytuacja, ze badania zostały przeprowadzone wczesniej, a wdzień zawodów po prostu zostały wpisane. Wszak do karty zdrowia wpisywana jest "data badania", a nie "data wpisania badania so książeczki". Choć jako sędzia piłkarski przyznaję, że to mało prawdopodobna wersja wydarzeń.

Chciałem jednak napisac o sytuacji, w której nie dopuściłem do takiego zachowania. W jednej z drużyn stwierdziłem, że zawodnik nie ma ważnych badań lekarskich (minęło ponad pół roku od daty ostatniego badania) i odmówiłem dopuszczenia zawodnika do zawodów, na co "działacz" odpowiedział żeby dac mu kartę a on sprawę "za chwilę załatwi". Powiedziałem, że i tak nie dopuszczę zawodnika do gry, bo mecz miał sie zacząć o 15, a była już 15:06, i że na godzinę rozpoczecia zawodnik nie posiadał waznych badań. W innym wypadku jestem niemal pewien, że "działacz ów" "załatwiłby" badania. Albo podrobione, albo tzw "in blanco". Spotkałem się bowiem z sytuacją, iż jeden z działaczy posiadał "wazne karty zdrowia" wystawione in blanco, czyli bez wpisanego imienia i nazwiska. Panowie lekarze, apeluję do Was, nie idźcie tą drogą. To duże ryzyko! Co mnie najbardziej zdziwiło po tamtym meczu nawet kierownik zwycieskiej drużyny uważał, że powinienem taką sytuację dopuścić: cyt. "Bo tak to będą mówić że przegrali tylko dlatego, że nie mógł zagrać X".

Chcę zwrócić jeszcze uwage na to, ze badania u lekarzy medycyny sportowej są po prostu drogie tzn. kosztują ok 40 zł od osoby. Średnio kadra liczy ok. 20 zawodników czyli potrzeba 800 złotych raz na pół roku. W ciągu całego sezonu jest to więc kwota 1200 złotych. To byłoby spore obciążenie dla klubów klasy B i C, stąd często po prostu rozmawiaja ze swoim lekarzem ze wsi/z gminy, co by tu zrobił badania za symboliczną złotówkę, i w ten sposób chcąc nie chcą stał się sponsorem klubu . Badania sportowe zaś co prawda trochę kosztują, ale naprawdę warto je robić. Raz na pół roku chodzę do przychodni sportowej. Jest tam wykonywanych szereg badań, które dają obraz o stanie zdrowia. Ile się nasłucham zawsze od lekarza sportowego o coraz bardziej dającej sie we znaki nadwadze i podwyższonym ciśnieniu to moje. Ale przynajmniej wiem, że moge trenować bezpiecznie. Polecam korzystanie z badań u lekarzy medycyny sportowej.

J
Janka

Takie podpisywanie kart zdrowia bez oglądania zawodnika, że o podstawowym badaniu nie wspomnę, to szara codzienność futbolu w niższych ligach. Z jednej strony klubów nie stać na opłacenie badań w przychodni sportowej, a jeżeli lekarz mający pod opieką mieszkańców danej miejscowości zgodzi się zrobić to bezpłatnie, to i tak pracujący piłkarze będą mieli problem ze znalezieniem czasu na wizytę. Poza tym sami zawodnicy nie przywiązują do tego większej wagi i badania lekarskie traktują często jak dopust boży. Więc działacze często biorą po prostu karty i idą sami. Lepsze to niż walkower. I tak będzie, dopóki ktoś nie pomyśli nad tym, jak pogodzić sytuację finansową małych klubów z wymaganiami zdrowotnymi. Czy dopiero nieszczęście na boisku sprawi, że ktoś podejdzie do tej sprawy i rozsądnie, i odpowiedzialnie?

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3