Zawodnicy Chóraganu mogą korzystać z zielonogórskiego toru

Redakcja
Nie! - To nie Piotr Protasiewicz. W barwach "Pepe” amator Adam Dyczko. Z tyłu Dariusz Dąbrowski.
Nie! - To nie Piotr Protasiewicz. W barwach "Pepe” amator Adam Dyczko. Z tyłu Dariusz Dąbrowski. fot. Mariusz Kapała
- Nawierzchnia jest ciężka, ale maszyny sprawują się nieźle - mówił Rafał Prokopiuk, który na torze przy ul. Wrocławskiej radzi sobie z kolegami całkiem nieźle.

To jeden z zawodników Chóraganu, amatorskiego klubu, w którym występują zwykli fani, dla których czarny sport to wielka miłość. W końcu dogadali się z szefostwem ZKŻ-u i mogą korzystać z zielonogórskiego toru.

Prawdziwy tor to jest to
O możliwość trenowania na stadionie walczyli kilka lat, ale włodarze ZKŻ-u zazwyczaj byli głusi na apele. W końcu poprosili o pomoc byłego radnego Waldemara Zela, który do spółki z dyrektorem MOSiR-u Robertem Jagiełowiczem namówił Sławomira Strzempka i spółkę do udostępnienia toru. W piątek po raz pierwszy sprawdzili nawierzchnię. Widać było jak się gotują do wyjazdu, nie mogli doczekać się na swoją kolej. - Na torze w Przylaskach to była zupełnie inna jazda - mówili zawodnicy Chóraganu.

- Ten jest dużo dłuższy i po prostu prawdziwy. Bardzo się cieszymy, że w końcu po wielu perturbacjach, udało nam się dogadać z prezesem Dowhanem - dorzuca Prokopiuk.

Droga zabawa

Każdy z nich ma swoje powody, dlaczego pojawił się dziś na stadionie, ale jedną wspólną cechą jest miłość do speedwaya. - U mnie wszystko zaczęło się, gdy kiedyś wylicytowałem plastron - mówi Paweł Radoń. - Potem już poszło. Skombinowałem maszynę, a teraz już śmigam po torze. Po prostu kocham ten sport.

Ta zabawa nie jest jednak tania. Zakupienie motorów, silników, części i kevlarów kosztuje amatorów majątek. - Ja często wydaję około 80 procent moich zarobków. Na szczęście jestem kawalerem i jeszcze mogę sobie na to pozwolić. - mówi Prokopiuk.

- Sprzęt i kombinezony załatwiamy zazwyczaj od żużlowców - dorzuca Paweł Łukaszewski. - Ja mam sponsora i akurat obecny uszyłem na zamówienie.

Niezatapialny zawsze pomoże

Po przejściu na sportową emeryturę Andrzej Huszcza ma więcej czasu na promowanie żużla. Jest zawsze tam, gdzie młodzież wykazuje chęci i pasję do tego sportu. Z przyjemnością pomaga również amatorom. - Świetnie, że się w końcu dogadali - mówi. - Niech jeżdżą. To takie dodatkowy wyżycie się i lepiej jak poświęcają się temu, co kochają, a nie robią jakieś głupie rzeczy. Wielu z nich nie udało się osiągnąć tego na poziomie zawodowym, więc teraz mają szansę, choć w części się spełnić.

Amatorzy już myślą, aby stworzyć ligę. Na razie jest około dziesięciu zawodników, ale pomysł uważają za realny. - To jest nasze marzenie - mówi Prokopiuk. - Oczywiście wiemy, że to są ogromne koszty, ale po cichutku liczymy, że da się wszystko załatwić. To są plany na następny rok, ale będziemy robić wszystko, aby się udało.

Przemysław Piotrowski
0 68 324 88 69
[email protected]

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie