Zbąszyń: Przedsiębiorca wyjaśniania, że usterki w Domu Seniora były wcześniej

Eugeniusz Kurzawa 0 68 324 88 54 [email protected]
Ośrodek Pomocy Społecznej parę dni po przeprowadzce. W tym pokoju na parterze zaraz po prawej stronie od wejścia załatwiane są sprawy świadczeń rodzinnych.
Ośrodek Pomocy Społecznej parę dni po przeprowadzce. W tym pokoju na parterze zaraz po prawej stronie od wejścia załatwiane są sprawy świadczeń rodzinnych. fot. Marek Marcinkowski
Po naszej publikacji (tekst pt. "Ładnie, ale są niedoróbki" z 20 bm.) zadzwonił do redakcji wykonawca robót budowlanych, chcąc się odciąć od wymienionych w tekście niedociągnięć.

- Nie wiem czy pan wie, że remont Domu Seniora był przeprowadzany w dwóch etapach - zapytał na wstępie Grzegorz Buda, właściciel zakładu ogólnobudowlanego, który wykonywał prace w tej kamienicy.

Wiedziałem, ponieważ jakiś czas temu, wcześniejsze roboty zostały zastopowane z powodu braku pieniędzy. Ówczesny wiceburmistrz Wiesław Czyczerski przekazał wtedy informację, iż rada miejska zamierza uchwalić takie zmiany w budżecie, żeby wyłożyć kwotę 200 tys. zł na dokończenie remontu. I tak się stało.

- Myśmy weszli na budowę w drugim etapie gdzieś w połowie sierpnia i pracowaliśmy około 40 dni - relacjonuje G. Buda. - Zastaliśmy już to, co w artykule zostało wytknięte jako niedoróbki, zatem stare płytki w holu, klatkę schodową z "dziwnym" stopniem, a także drzwi wejściowe.

Przyznajemy się do budowy brodzika pod prysznic na parterze, ale w końcu my tam byliśmy od wykonywania robót, słowem było zlecenie - to zrobiliśmy. W końcu to nie my byliśmy od podejmowania decyzji.
Szef firmy tłumaczy też sprawę dwóch "nieszczęśliwych" progów w dwojgu drzwiach wiodących do pokoju pracowników socjalnych oraz do pokoju, gdzie załatwia się świadczenia rodzinne i fundusz alimentacyjny. Otóż, żeby ustalić jeden poziom dla holu i pokojów należałoby rozebrać podłogę w holu. Tymczasem w zleceniu nie było takiej pracy, a robi się tylko to, za co płacą.

Szkoda, że ci co płacą (czyli urząd miejski) nie pomyśleli wcześniej, że za jednym zamachem można było załatwić dwie sprawy. Wyrównać poziom i zlikwidować niefunkcjonalne, zdaniem pracowników OPS, płytki na podłodze.

- Proszę popatrzeć na płytki na podłodze w holu - pokazywały palcami w czasie naszej wizyty panie z OPS. - Przecież tutaj gdzie przychodzą ludzie starsi, inwalidzi, powinny być płytki antypoślizgowe! Czy pan sobie wyobraża co będzie się działo zimą, gdy ktoś wejdzie ze śniegiem na butach?!

G. Buda przekazuje, iż nie miał również wpływu (bo nie było na to zlecenia) na uporządkowanie otoczenia Domu Seniora. Zrobił po prostu tylko to, za co gmina zapłaciła.

Komentarz

A teraz będzie o porządku. Ogólnie...

Rodowici zbąszynianie pytają mnie coraz częściej, jak to jest, iż w Wolsztynie z wiosną na domach pojawiają się wiszące pelargonie lub surfinie. Że miasto zadbane. Porządek widać na każdym miejscu, choć wiadomo, że zawsze się znajdzie jakiś niechlubny zaułek. Podobnie chwalony jest Babimost. Za kwiaty, za fontannę, za brak widocznych w centrum szpecących szopek.

Czemu u nas nie może tak być? - pytają w Zbąszyniu. I piszą, że Rynek - serce miasta - zarzucony butelkami, fruwają foliowe torebki, a kierowcy - mimo strefy - wciąż parkują na chodnikach i nikt tego nie piętnuje! Kawałek dalej, wstyd iść, mowa o kładce świętomikołajskiej. A przecież to takie piękne miejsce.

Prowadzi z Rynku przez Obrę koło cmentarza i do szkoły. Uliczka zaśmiecona, pety, papiery, a w pobliżu walące się szopki, jakieś prywatne klatki po nutriach czy innych stworach. Tędy chodzą dzieci. Uczą się. Nie tylko w szkole, ale właśnie w drodze do szkoły. Że tak wygląda ich miasto. Zaniedbane, zaśmiecone.

Panie burmistrzu! Ostatnio powiedział mi pan, że prasa tylko krytykuje i krytykuje, a nic nie podpowiada. Więc podpowiadam wprost, choć niemal każdy mój artykuł jest podpowiedzią, jeśli go dobrze przeczytać. Ale teraz wprost: co robić? Wstaje pan rano, ubiera się, idzie na miasto. Z notesem w ręku. I notuje.

Niewykończone otoczenie Domu Seniora, syfiaste zaplecze okolic Zaułka Świętomikołajskiego, jakieś walące się szopki na ul. Łazienki, nieuporządkowane otoczenie koło Łazienek. Potem dopiero idzie pan do ratusza, wzywa strażnika, odpowiednie służby i wydaje polecenia. A następnego dnia sprawdza. Pozdrawiam.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie