Zielona Góra. Pomóżmy Dzielnej Mamie czwórki dzieci walczyć z rakiem. Każda złotówka się liczy!

Leszek Kalinowski
Leszek Kalinowski
Anna Głuch - mama czwórki dzieci dzielnie walczy z rakiem. Każdy z nas może jej w tej walce pomóc
Anna Głuch - mama czwórki dzieci dzielnie walczy z rakiem. Każdy z nas może jej w tej walce pomóc Archiwum rodzinne Anny Głuch
Anna Głuch to 44-letnia mama czwórki dzieci, która od czterech lat dzielnie walczy z najbardziej złośliwą odmianą raka. Szansą dla niej jest lek, którego jedną dawkę bierze się przez trzy tygodnie. Koszt tej dawki to 40 tysięcy złotych. Lek trzeba przyjmować przez rok. Niestety nie jest on refundowany, choć trwają starania, by tak się stało

Anna Głuch mówi o sobie, że jest zielonogórzanką z wyboru. Bo choć pochodzi z Lubina, to jednak młodzieńcze lata spędziła już w Zielonej Górze. Tu chodziła do Ekologicznego Liceum Ogólnokształcącego. Potem był krótki epizod we Wrocławiu za sprawą pracy i powrót do Zielonej Góry. I radość, bo przecież to dobre miejsce do życia.
Szczęśliwa mama i żona starała się czerpać z życia garściami i dawać z siebie jak najwięcej innym. Bo kto jak kto, ale pani Ania, lubi pomagać innym i tego uczy swoje pociechy.

Anna Głuch - mama czwórki dzieci dzielnie walczy z rakiem. Każdy z nas może jej w tej walce pomóc

Zielona Góra. Pomóżmy Dzielnej Mamie czwórki dzieci walczyć ...

Anna Głuch: Cały czas myślę o dzieciach

Rodzinne życie toczyło się spokojnie. Wszyscy myśleli już, jak uczcić 40. urodziny pani Ani. I nagle w październiku 2017 roku wszystko się zmieniło.
- Tuż przed urodzinami zachorowałam. Byłam przerażona. Myślałam przede wszystkim o dzieciach – opowiada Anna Głuch. – Trudno było powstrzymać łzy, ale właśnie dla dzieci wzięłam w garść i rozpoczęłam leczenie.

Najpierw wyniszczająca organizm chemioterapia. Potem radykalna mastektomia lewej piersi i usunięcie licznych węzłów chłonnych zajętych przez nowotwór. Zamiast piersi pojawił się implant. Jednak powikłania spowodowały, że trzeba było go usunąć.
Po operacjach poddała się radioterapii. Ale w połowie musiała ją przerwać. Okazało się, że zaszła w ciążę.
- Dla mnie i mojego męża był to szok, bo stało się coś, co według lekarzy miało być niemożliwe, przy takim leczeniu jak moje – podkreśla pani Ania. – Nikt nie mógł zagwarantować, co będzie… Na szczęście ciąża rozwijała się prawidłowo. Stasiek urodził się cały i zdrowy. Był największym z moich dzieci. Jednak ja musiałam zaprzestać leczenia. Nie mogłam mieć wykonywanych badań np. tomografu.

Anna Głuch - mama czwórki dzieci dzielnie walczy z rakiem. Każdy z nas może jej w tej walce pomóc
Anna Głuch - mama czwórki dzieci dzielnie walczy z rakiem. Każdy z nas może jej w tej walce pomóc Archiwum rodzinne Anny Głuch

Pojawiły się przerzuty do mózgu

Synka karmiła piersią, która jej pozostała. Przez dwa miesiące wszystko było w porządku.
Potem pojawiły się okropne bóle w klatce piersiowej. Badania wykazały przerzuty do węzłów chłonnych, płuc, kości mostka i żeber. Natychmiast rozpoczęła kolejną uciążliwą chemię i immunoterapię, ale kolejne ścieżki leczenia sprawdzały się tylko na chwilę
W październiku 2020 roku usłyszała kolejną diagnozę - przerzuty do mózgu. Wraz z nimi pojawiła się padaczka, nieprzewidziane utraty świadomości, okropne bóle głowy…

Wykorzystała ostatnią dostępną w Polsce ścieżkę leczenia… I cały czas stara się żyć w miarę normalnie, żeby dzieci nie odczuwały tak mocno tego, że mama jest ciężko chora.
- Zwłaszcza w czasie pandemii, kiedy było zdalne nauczanie, trzeba było im poświęcić więcej czasu. Ileż my różnych działań artystycznych robiliśmy?! Ileż to razy graliśmy w gry planszowe?! Urządzaliśmy wyprawy i pikniki w lesie – opowiada pani Ania i od razu uśmiech pojawia się na jej twarzy. Przyznaje, że bardzo lubi tworzyć techniką decoupage.
Skąd taki pomysł? Chciała dla swoich dzieci (16, 9, 6 i 2 lata) stworzyć skrzynie wspomnień. W nich znajdują się zdjęcia, kroniki, wspomnienia, pamiątki.
- Zależało mi, by miały do czego wracać, gdy mnie zabraknie – mówi pani Ania. - Każda kolejna informacja była zła, podcinała mi skrzydła, choć ja tak bardzo chcę walczyć z tym potworem! Niestety, na ten moment wykorzystałam już ostatnią dostępną w Polsce linię leczenia na NFZ i zaproponowano mi jedynie chemię paliatywną...

Anna Głuch - mama czwórki dzieci dzielnie walczy z rakiem. Każdy z nas może jej w tej walce pomóc
Anna Głuch - mama czwórki dzieci dzielnie walczy z rakiem. Każdy z nas może jej w tej walce pomóc Archiwum rodzinne Anny Głuch

Jedna dawka kosztuje 40 tysięcy złotych

Anna Głuch mówi, że od dnia diagnozy, pogodziła się z chorobą, nie obwiniała
nikogo za nią, skupiła się na ratowaniu życia, przede wszystkim dla dzieci...
- Dlatego o ile samą chorobę jestem w stanie zaakceptować, o tyle nie mogę się poddać i zaakceptować śmierci! – podkreśla. - Najgorsza jest świadomość, że nic już nie da się zrobić, pozostaje tylko czekać na najgorsze… Z tym nie mogę się pogodzić!
Żeby mieć możliwość ratowania życia, wykonała dokładne badania molekularne, które wskazały możliwe ścieżki leczenia i ewentualne badanie kliniczne dostępne poza granicami Polski.
- Dzięki temu wiem, że na świecie istnieją leki, które dają szansę na spędzenie więcej czasu razem, z dziećmi! – mówi pani Ania. - W lutym tego roku w Europie do obrotu wszedł lek, który jest dla mnie w tej chwili najlepszą opcją. Ma on bardzo dobre wyniki w leczeniu typu nowotworu, na który choruję. Pojedyncza dawka kosztuje jednak około 40 tysięcy złotych. To koszty dla mnie i mojej rodziny porażające...

Trudno prosić o wsparcie

Niełatwo prosić o pomoc, gdy dotychczas radziło się samemu i chętnie wspierało innych. Przyjaciółki pani Ani nie miały oporów ani wątpliwości, by zorganizować zrzutkę na badania molekularne i pierwszą dawkę leku. W pomoc zaangażowało się Stowarzyszenie „Warto jest pomagać” i Przedszkole nr 37 w Zielonej Górze z dyrektor Iwoną Dolczewską na czele.
- Trwają starania, by lek był refundowany także w Polsce. Tu zaangażował się m.in. poseł Jerzy Materna – dodaje pani Ania. – Nie wiem, kiedy to nastąpi, ale to ważne dla wszystkich tych, których dotknie ta choroba. Niestety, statystyki są przerażające.
Pani Ania nie może czekać. Jest po pierwszej dawce. Lek bierze się dwa razy dziennie, rano i wieczorem przez 21 dni. Do tego zastrzyk i zestaw chemii. Wszystko odbywa się za zgodą konsultanta krajowego. Po każdej dawce pani Ania pojawia się w szpitalu, gdzie przeprowadzane są badania, by mieć pewność, czy można podać kolejną dawkę. A po tę występuje szpital. Lek sprowadzany jest z Holandii. Oczywiście, jeśli są zebrane na niego pieniądze. Trzeba go brać regularnie przez rok. Stąd nie można przerywać zbiórek. Do pomocy włączyła się też Fundacja Siępomaga.

- Po pierwszej dawce czuję się znacznie lepiej. Nie duszę się tak jak wcześniej, nie mam uporczywego kaszlu – przyznaje Anna Głuch. - Wierzę, że leczenie przyniesie pożądane skutki, że da mi bezcenny czas! Roczny jego koszt to ponad 700 tysięcy złotych. Ale jestem pełna nadziei, bo coraz więcej osób chce mi pomóc.

Najpierw pomogli Ani z Zielonego Wzgórza, teraz Dzielnej Mamie

Właśnie zaangażowała się w pomoc grupa, która pomagała Ani z Zielonego Wzgórza zebrać 9 mln zł na terapię genową.
- Jestem ogromnie wdzięczna całej grupie za to, że teraz kiedy nasza mała Aneczka ma już zapewnione odpowiednie dla niej leczenie, grupa zdecydowała się objąć patronatem mnie i moje leczenie – mówi Ania Głuch. - To dla mnie ogromne szczęście, bo sama nie umiałabym się za to zabrać ... Tym bardziej że długo nie mogłam się przekonać do tego, że nie mam innego wyjścia, aby ratować życie i zadbać w ten sposób o moją rodzinę, jak właśnie zbiórki środków od ludzi dobrej woli, ludzi wrażliwych na ból i cierpienie innych... I właśnie tu Was znalazłam. Wcześniej sama udzielałam wsparcia małej Ani i jej rodzicom i dlatego udało mi się poznać cudowne dziewczyny koordynujące cały projekt oraz fantastyczne przebojowe osoby, co to wejdą oknem jak zamknięte są drzwi.. Prawda Ewa Flieger? Moje drogie Anioły, jeszcze raz dziękuję za to wszystko, co do tej pory dla mnie zrobiliście.
Wierzę, że dzięki Waszym dobrym sercom uda się zebrać te ogromne środki i będę miała szansę na dalsze życie, a moje dzieciaki więcej czasu spędzą z mamą. Są jeszcze takie małe… Za każdą pomoc i udostępnienie mojej zbiórki z całego serca dziękuję!
Każdy z nas może pomóc wpłacając dowolną kwotę na konto Fundacji Siepomaga.pl lub Stowarzyszenia Warto jest pomagać – dla Anny Głuch:

  • https://www.siepomaga.pl/anna-gluch
  • https://www.siepomaga.pl/dzielnamama
  • https://www.wartojestpomagac.pl/podopieczny/anna-gluch
  • Można też pomóc Annie Głuch biorąc udział w licytacjach organizowanych przez grupę na facebooku, wystarczy wpisać Dla dzielnej Mamy - licytacje dla Ani albo Pomagajmy. To takie proste!

Zobacz też wideo: pomóżmy sześcioletniej Poli

Zobacz też, jak powstała Fundacja Chirurgii i Onkologii Polskiej cHOP im. Pawła Murawy

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie