Zostań Supersprzedawcą Gazety Lubuskiej

Renata Zdanowicz
Renata Zdanowicz
Ołobok W sklepie „U Michała” codziennie od rana wita klientów pani Agnieszka.

Sklep Spożywczo-Przemysłowy „U Michała” w Ołoboku nie trudno znaleźć. Łatwo tam się zatrzymać, udając się w kierunku Niesulic. Od kilku lat za ladą można tam spotkać Agnieszkę Rutkowską.

- Jestem sprzedawcą 16 lat. Skończyłam szkołę handlową, od razu poszłam do pracy i tak w tym zawodzie pracuję do dziś - opowiada uśmiechnięta pani Agnieszka. - Uwielbiam swój zawód. Pamiętam, że od przedszkola bawiłam się w sprzedawcę. Kiedy wchodziłam do każdego sklepu, patrzyłam na sprzedawczynie. Podobały mi się ich fartuszki.

Pani Agnieszka w swojej pracy najbardziej ceni sobie kontakt z ludźmi. - Można poznać dużo wspaniałych ludzi i porozmawiać z nimi. Uwielbiam ludzi i nawiązywać znajomości - podkreśla ekspedientka sklepu „U Michała”. Dodaje, że sklep odwiedzają różne osoby. Kto zaczyna rozmowę? - Są klienci, którzy sami zagadają, ale są też tacy, których trzeba zagadać i w trakcie się rozkręca rozmowa. Wtedy o różnościach rozmawiamy, o pogodzie, o dzieciach.

Do sklepu przychodzą przeważnie mieszkańcy Ołoboku, w sezonie jest też duża grupa letników. - Nie rzadko są to turyści zagraniczni, ale też mieszkańcy różnych zakątków naszego kraju. Musimy mieć duży asortyment towaru. Staramy się dopasować do potrzeb klientów, za to chwalą sobie nasz sklep - mówi sprzedawczyni.

Praca w sklepie jest rudna. Trzeba dźwignąć, nastać się, ale i nachodzić. - Też psychicznie trzeba się nastawić, bo są różni klienci. Jeden jest wymagający, żądający, a drugi to co potrzebuje bierze i nie wymyśla - stwierdza nasza rozmówczyni.
Pani Agnieszka lubi aktywność ruchową, dlatego w sezonie dojeżdża ok. 10 km rowerem. Po pracy spędza czas z rodziną. - Szefostwo poszło mi na rękę i pracuję tylko na ranną zmianę. Po południu z synem wychodzę na boisko, na plac zabaw. Córka jest bardziej samodzielna już. Często korzystamy z basenu.

Pani Agnieszka mówi, że gazety dobrze się sprzedają. - Są stali klienci. Po „Gazetę Lubuską” przychodzą w tygodniu i po magazynowe wydanie. Klienci nie mają uwag, czasem żartują, ze mogłoby być więcej kartek do czytania.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie