Co dalej z odpadami?

Janczo Todorow
Pekom nadal chce rozbudowywać komunalne wysypisko. Ale Łużycki Związek Gmin twierdzi, że to bezcelowe, bo prędzej czy później powstanie przecież zakład utylizacji w Marszowie.

Mieszkańcy Kadłubi nie chcą, żeby tuż pod ich nosem powstała nowa kwatera wysypiska śmieci. Zapowiadają, że jeśli nie uda im się wstrzymać rozbudowy na drodze administracyjnej, to nie zawahają się zablokować jej widłami i kosami.
Okazuje się, że mieszkańcy wsi niespodziewanie zyskali cichego sprzymierzeńca
- w Łużyckim Związku Gmin. - Jeśli Pekom bardzo chce, to niech buduje nową kwaterę, ale za trzy, cztery lata tam już nie będzie można składać odpadów - uważa Jacek Niezgodzki, wiceburmistrz i szef związku. - Wydawanie publicznych pieniędzy na coś, co nie ma przyszłości mija się z celem. Miasto nadal jest członkiem związku gmin, a więc nie ma odwrotu
- zakład utylizacji odpadów w Marszowie wcześniej czy później musi powstać. I jestem przekonany, że powstanie.

Skąd wziąć miliony

Pekom miał budować nową kwaterę kilka lat temu, ale pomysł przystopowano, bo liczono na to, że LZG zacznie budować zakład utylizacji. W ostatnich tygodniach okazało się, że projekt to bubel i związek nie może ubiegać się o dofinansowanie. Inwestycja ma kosztować ok. 80 mln zł, a takich pieniędzy nie ma ani związek, ani gminy, więc bez dofinansowania inwestycja nie zostanie rozpoczęta. Pekom w pośpiechu chce nadrobić stracony czas i przygotowuje dokumentację na budowę nowej kwatery, przed którą tak ostro bronią się mieszkańcy Kadłubi. Ma to kosztować ok. 5 mln zł. - Pekom nie dostanie znikąd dofinansowania, bo nowej kwatery nie ma w wojewódzkim programie gospodarki odpadami. Czy nie lepiej kupić dwie nowe śmieciarki i wywozić odpady do innych składowisk? Albo zlecić wywożenie firmie z zewnątrz? Opłaty wcale nie muszą wzrosnąć - twierdzi J. Niezgodzki.
Z tym nie zgadza się radny Zenon Oleszewski. - Władze obudziły się z ręką w nocniku, bo teraz nie ma ani nowej kwatery, ani zakładu utylizacji. Nie da rady wywozić odpadów na inne składowiska, bo ich tam nie chcą, a poza tym wzrosną opłaty. Jedyne wyjście to jak najszybciej budować nową kwaterę, radni powinni dać na ten cel pieniądze. A z mieszkańcami Kadłubi trzeba rozmawiać. Inaczej dojdzie do sytuacji, że na wysypisku zabraknie miejsca i ludzie zaczną wozić odpady pod ratusz - mówi.

Kto ma rację?

Stanowiskiem J. Niezgodzkiego jest zaskoczony prezes Pekomu Marek Rapacz. - To niezrozumienie tematu, Pekom nie buduje nowej kwatery dla siebie. Czas pokaże, kto ma rację, mam nadzieję, że rada miejska przeznaczy pieniądze na rozbudowę wysypiska. Przygotowania dokumentacji są na ukończeniu - informuje.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.