Egzorcysta: - Nie lubię rozmawiać ze złym duchem. Jak pojawia się demon z najniższego czy średniego szczebla, to pół biedy...

Krzysztof Korsak 95 722 57 72 [email protected]
Waldemar Grzyb ma 42 lata. Od 16 jest księdzem, od dziesięciu egzorcystą. Wikariusz, duszpasterz akademicki i opiekun Odnowy w Duchu Świętym. Sześć lat służył w Zielonej Górze, pięć w Nowej Soli, a od pięciu jest w katedrze w Gorzowie. W dzieciństwie mieszkał w Sycowicach koło Krosna Odrz. Lubi operę, kino, narty i spotkania ze znajomymi.
Waldemar Grzyb ma 42 lata. Od 16 jest księdzem, od dziesięciu egzorcystą. Wikariusz, duszpasterz akademicki i opiekun Odnowy w Duchu Świętym. Sześć lat służył w Zielonej Górze, pięć w Nowej Soli, a od pięciu jest w katedrze w Gorzowie. W dzieciństwie mieszkał w Sycowicach koło Krosna Odrz. Lubi operę, kino, narty i spotkania ze znajomymi. fot. Kazimierz Ligocki
- Opętanemu zmienia się głos, pojawia się u niego nadludzka siła, trzęsie się, przewracają mu się oczy, krzyczy, czasami przeklina, wymiotuje. Raz zostałem ugryziony w rękę - opowiada ksiądz Waldemar Grzyb z Gorzowa, jeden z trzech lubuskich egzorcystów.

DIABELSKIE SZTUCZKI

DIABELSKIE SZTUCZKI

Najbardziej diabelskie lubuskie miejsce. Na przykład Żagań, pałac i widoczne na jego elewacji maszkarony. Według legendy rzeźbiarzowi tworzącemu maszkarony szybko skończyły się pomysły. Poprosił więc o pomoc diabła. Gdy ten na końcu pokazał artyście prawdziwą twarz, rzeźbiarz ze strachu spadł z rusztowania i się zabił, pozostawiając niedokończony jeden z maszkaronów... W pałacu można zobaczyć także diabelską galerię... W Sulęcinie dzielny wojak - zgodnie z legendą - uczył grać diabła na skrzypcach, a w Zielonej Górze złe moce często pojawiają się w relacjach z procesów czarownic...

- Jak ksiądz sypia?
- Nooo, spokojnie.

- Diabeł nie atakuje?
- Może nie tak, jak na filmach. Ale na przykład do czasu zostania egzorcystą nie miałem wypadków samochodowych, a po - już trzy poważne. Zły duch mści się na mnie w różnych sytuacjach, choć ktoś może powiedzieć, że to przypadek. Na pewno złości się na mnie i próbuje różnych sposobów, żeby uprzykrzyć mi życie. Mam takie momenty, kiedy przychodzi zmęczenie, zniechęcenie i chciałbym się odciąć od tego wszystkiego. To też może być atak od złego. Na pewno doświadczam dużej łaski i ochrony ze strony pana Boga i nie mogę powiedzieć jak ojciec Pio, że w nocy zły duch zrzucił mnie z łóżka i pobił.

- A psychicznie?
- Nie chcę sprawiać radości złemu duchowi i nie staram się szukać na siłę takich sytuacji na zasadzie: "ojoj, to tu się mści". A co się będzie cieszył! Na pewno złości się na mnie i próbuje różnych sposobów, żeby uprzykrzyć mi życie.

- Boi się ksiądz diabła?
- Na początku bałem się, że może mi się coś stać. Dziś boję się jedynie o to, czy dam radę pomóc opętanemu. Do złego ducha czuję respekt. W końcu człowiek spotyka się z inną rzeczywistością, w której nie ma reguł. Nieraz widać, jaki przeciwnik jest potężny i silny. I weź teraz z nim walcz. Wtedy trzeba się pokornie trzymać jednej metody: modlitwa, modlitwa, modlitwa.

- Dlaczego ksiądz ma nie dać rady? Przecież Bóg jest najpotężniejszy.
- No tak, ale Bóg dał człowiekowi wolną wolę i jak człowiek się uprze, świadomie lub podświadomie, że nie chce pewnych rzeczy uporządkować, to egzorcysta może modlić się i rok, i dwa lata, a zły duch nie wyjdzie.

- Widział ksiądz diabła?
- Odpowiem tak: ze złym duchem jest tak, jak z piekłem. Piekło jest rzeczywistością duchową i wydaje się, że w związku z tym nie powinno mieć postaci materialnej. Ale niektórzy święci, chociażby siostra Faustyna czy dzieci z Fatimy, widzieli piekło. Można powiedzieć, że widziałem złego ducha w ciałach ludzi. Widać, że coś było nie tak z ich oczami, twarzami. To samo mówili także bliscy tych osób. Ale wielkiej, czarnej postaci nie widziałem.

- Możliwe, że tu siedzi (rozmawiamy w małym pokoju w duszpasterstwie akademickim)?
- Nie. Chociaż...

- A jakby tak pomachać po pokoju ręką? Czy lepiej tak nie żartować?
- Lepiej się z nim nie drażnić.

- Jak wygląda egzorcyzm?
- Zaleca się go robić w miejscu ustronnym, ale nie w pokoju, w którym egzorcysta śpi. W Gorzowie mam duży komfort, bo mam od tego kaplicę. Im bardziej święte miejsce, tym lepiej. Na początku są modlitwy wstępne, między innymi wyznanie wiary i wyrzeczenie się zła. Potem modlitwy błagalne za tę osobę. Na końcu rozkaz odejścia do złego ducha i modlitwa kończąca. W czasie egzorcyzmu trzeba patrzyć, czego zły duch się uczepił i atakować to miejsce.

- Ksiądz jest sam na sam z opętanym?
- Najczęściej tak. Ale są sytuacje, że kilka osób modli się ze mną albo pomaga przytrzymać dręczoną osobę. Choć staram się unikać kontaktu fizycznego. Zauważyłem, że to zwiększa objawy.

- Zdarzyły się księdzu kilkugodzinne sesje.
- Tak, ale to wtedy, gdy są manifestacje.

- Jakie manifestacje?
- No takie znane z horrorów: opętanemu zmienia się głos, pojawia się u niego nadludzka siła, trzęsie się, przewracają mu się oczy, krzyczy, czasami przeklina. Zdarzały się też upadki na podłogę. Raz zostałem ugryziony w rękę. Tak diabeł pokazuje swoją obecność.

- Które są najgorsze?
- Wymiotowanie.

- Diabeł przemawia przez opętanego?
- Tak.

- Co mówi?
- Najczęściej kłamie. Próbuje zniechęcić do modlitwy. Obraża modlących się. Obraża także Pana Jezusa i Matkę Bożą, ale nie wymawia ich imion, a mówi tylko "On" lub "Ona".

- Straszne to jest?
- Nieprzyjemne. Nie lubię rozmawiać ze złym duchem. Jak pojawia się demon z najniższego czy średniego szczebla, to pół biedy. Ale jak pojawia się taki wyższej rangi, to czuję do niego większy respekt. To dziwne uczucie, bo rozmawiasz z osobą, która jest silniejsza od człowieka. Wtedy modlę się szybko: "Maryjo, pomóż mi".

- Uciekł ksiądz kiedyś z egzorcyzmu?
- Nigdy.

- Ksiądz najczęściej używa określenia "zły duch", a nie "diabeł" czy "szatan". Dlaczego?
- Złych duchów jest dużo, a ich władca jest jeden. Przyjęło się, że jest szatan, który ma swoje sługi, czyli złe duchy. I ja używam takiego zwrotu, bo nie wiadomo, co by musiało się wydarzyć, żeby sam władca piekieł opętał osobę.

- Otwierające się i zamykające drzwi, wskazówki zegara odwracające się w drugą stronę, przesuwające się meble...
- ... spadające obrazy...

- ... zapalające się i gasnące światła...
- ... odkręcające się krany, strzelające żarówki, stukanie w ścianach.

- To fragmenty filmu czy życie?
- Życie.
- Brzmią jak fragmenty horrorów.
- Takie rzeczy dzieją się naprawdę. Ja jestem zwykle nastawiony sceptycznie do takich zjawisk i potrzebuję ich mocnej weryfikacji. No bo na przykład przychodzi do mnie pani, która mówi, że zegar poleciał na nią trzy metry ze ściany, a krzesło samo się przesunęło. Ja się jej pytam czy ktoś był obok i czy też to widział. Kobieta odpowiada, że był mąż, ale tylko ona to widziała. To wtedy prawdopodobnie są halucynacje, urojenia.

- To kiedy wiadomo, że takie zjawiska dzieją się naprawdę?
- Kiedy może je potwierdzić więcej osób.

- Ile ksiądz odprawił egzorcyzmów?
- Ojejku, nie wiem. Odprawiam średnio kilka tygodniowo.

- Zawsze udaje się wypędzić diabła?
- Nie. Ale ciężko powiedzieć, ile jest tych nieudanych prób, bo nie zawsze dostaję sygnały zwrotne. Czasami ciężko powiedzieć, czy ktoś jest chory psychicznie czy opętany. Czasami jest tak, że modlę się, kończę i nic się nie dzieje. Dana osoba nie czuje nic duchowo ani fizycznie i ja też nic nie czuję. I teraz pytanie: wyszedł zły duch, czy nie wyszedł? W takich przypadkach mogę jedynie czekać na sygnał. I czasami po kilku tygodniach dostaję SMS: "Proszę księdza, dziękuję, wszystko się skończyło". Łatwiej rozpoznać, czy się udało, kiedy są manifestacje ze strony diabła.

- Jak odróżnić chorobę psychiczną od opętania?
- Czasami da się, czasami nie. Jak jest wyraźna jednostka chorobowa, to jest prościej, ale nad taką osobą też się pomodlę. Wtedy to bardziej wsparcie modlitwą niż egzorcyzm. O wiele trudniej jest, kiedy nie wiadomo, czy przyczyną takiego, a nie innego stanu człowieka - depresji, lęków czy myśli samobójczych - jest opętanie, czy może dziedziczne skłonności rodzinne. Wtedy potrzebuję pomocy psychologa czy psychiatry. Sam nie daję rady.

- Jak przygotowywałem się do wywiadu, to miałem w sobie jakąś nutkę niepokoju związanego z tym tematem. Nawet jednemu z plików zmieniłem nazwę z "szatan" na "egzorcysta". Każdy powinien bać się diabła?
- Na pewno każdy powinien czuć respekt. Nie ma co z nim zaczynać. Nawet w Ewangelii jest napisane, żeby bać się tego, który ma moc naszą duszę zatracić w piekle. Ale nie chodzi o taki strach paniczny i paraliżujący, a bardziej na zasadzie: uważaj, bo przeciwnik jest groźny.

- Diabeł może zaatakować czytających horoskopy?
- Może. W tym pytaniu kryje się paradoks naszych czasów. Z jednej strony narzekamy, że żyjemy w państwie kościelnym, mówi się o konieczności rozdziału Kościoła od państwa, a z drugiej strony promuje się wiele różnych spraw duchowych: numerologię, astrologię, horoskopy, karty tarota... Dlaczego dyskryminuje się tylko duchowość Kościoła katolickiego, a inną nie? Te wszystkie rodzaje stykania się z duchowością inną niż katolicka mogą być furtką dla diabła.

- A co może być wrotami?
- Największym zagrożeniem jest satanizm. Niektórzy podpisują umowę z szatanem. Niestety, drodzy Czytelnicy, to prawda. Niektórzy piszą samemu albo pod dyktando kapłana z grupy satanistycznej, że oddają duszę diabłu. Inni składają przysięgę ustną.

- A co z wywoływaniem duchów, na przykład zmarłych. Przywołuje się dobre osoby.
- To kolejna z furtek dla złego ducha. On jest kłamcą, więc będzie kłamał. Jeżeli komuś wydaje się, że wywołał ducha Marii Konopnickiej, bo ten duch tak się przedstawi, to się grubo myli (zresztą w ogóle biedna ona jest, bo wszyscy ją wywołują). Może być tak, że po takim seansie wywoływania duchów nic się nie wydarzy, ale może być tak, że jazda będzie niezła.

- Diabeł może coś dać człowiekowi?
- Pewnie na krótki czas może coś załatwić. Spotkałem się z czymś takim, że diabeł na czyjąś prośbę zemścił się na innym człowieku. Ale zły duch nie chce naszego szczęścia. On się cieszy, że ma ofiarę i będzie ją męczył, aż zniszczy.

- Dlaczego biskup mianował akurat księdza na egzorcystę?
- Ktoś zgłosił moją kandydaturę biskupowi.

- A to nie jest tak, że ksiądz musi w sobie czuć jakąś moc?
- Po prostu dostałem telefon od biskupa, że mam przyjechać na rozmowę.

- Wiedział ksiądz o czym?
- Dowiedziałem się pocztą pantoflową. W tej rozmowie biskup zaproponował, żebym został egzorcystą, a ja nie odmówiłem.

- Nie bał się ksiądz i nie uważał, że to za duża odpowiedzialność?
- Bałem się i uważałem, że to za duża odpowiedzialność. W pewnym sensie każdy ksiądz jest egzorcystą, bo w sakramencie kapłaństwa jest udzielana moc do wypędzania złych duchów.

- To czym ksiądz różni się od innych?
- Tylko decyzją biskupa, dzięki której mogę odprawiać egzorcyzmy, a nie tylko modlić się o uwolnienie. To jest tak, że głównym egzorcystą w diecezji jest biskup lub kapłan przez niego wyznaczony.

- Dobra, dobra, ksiądz jest skromny. A ja czytałem, że egzorcystą może zostać tylko ksiądz odznaczający się "pobożnością, wiedzą, roztropnością i nieskazitelnością życia".
- Tu chodzi o bezpieczeństwo księdza. Jest różnica między księdzem a księdzem. Jeżeli ksiądz jest uwikłany w jakiś grzech, słabość, może nałóg, a takie sytuacje się zdarzają, to zły duch będzie miał do niego łatwiejszy dostęp i jest ryzyko, że zniszczy takiego księdza i jego kapłaństwo.

- Tak jak bokser nie wyjdzie na ring ze złamaną ręką.
- Tu i tu jest walka. Jak bokser wyjdzie na ring ze złamaną ręką, to w 99 procentach przypadków oberwie i musiałby być nie wiadomo jak sprytny, żeby wygrać. I tak samo jest w duchowej walce. Jeżeli jakaś część księdza jest duchowo połamana i wychodzi on duchowo na ring z diabłem, to na 99 procent przegra.

- Dziękuję.
- Dziękuję. A teraz zmówimy modlitwę "Pod Twoją obronę", żeby Matka Boża chroniła nas od zemsty złego ducha, bo on nie lubi, jak się o nim rozmawia.

Wideo

Komentarze 202

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Dla każdego coś dobrego - Ogłoszenia Lubuskie - Zapraszamy
g
gość
Paychiatra rozwiązuje problem najprostszą metodą- przez otumanienie, bo taki człowiek osowiały powiedzmy jest bezpieczny. Co do tematu Kościół zakłada jedynie istnienie złych duchów - tych Bibilijnych i to One są winne w takich sprawach, natomiast nie zakłada, że duchy osób zmarłych mogą mieć też destruktywny wpływ. Śmierć jest sytuacją 0 jedynkową - żyjesz, albo nie, natomiast to co się stanie później już nie koniecznie - bo w grę wchodzi opcja, że ktoś nie będzie chciał gdzieś gdzie powinien iść i postanowi zostać. A, że w takiej sytuacji z czegoś trzeba żyć to co jakiś czas energię trzeba pobrać - i to nie są jakieś zaskakujące odkrycia, takie coś mówi każdy wiejski znachor który oprócz zbierania ziół zna ludowe metody jak pozbyć się nieproszonych gości.
d
dana.wszola
Moim zdaniem. Trzeba bać się złego CZŁOWIEKA !!W żadnym wypadku,nie nieboszczyka. Jakiś czas temu byłam w tzw. białym tunelu,ktoś kto to przeżył WIE O CZYM PISZĘ. Natrafiłam na dobrego ducha? Ludzie nie dajcie się otumaniać przez tzw. Egzorcystów!! Mogą jeszcze bardziej Was otumanić. Czasami jest potrzebny,dobry Psychiatra i nie ma co się krępować.Pozdrawiam, rozsądku życzę.D.Wszoła.
;)
przepraszam za wyrazenie, ale w d*** byliscie i gowno wiecie. duchy czyli anioly i demony (te upadle) istnieja. opetania, nawiedzenia i dreczenia to prawda. niektorych to niestety dosiega i przez reszte zycia boja sie tego co bedzie po smierci

ALE CI ODJEBAŁO, TEMAT Z LATA WYCIĄGAĆ ?
Nie masz tam jeszcze czegoś ?
l
lol
przepraszam za wyrazenie, ale w d*** byliscie i gowno wiecie. duchy czyli anioly i demony (te upadle) istnieja. opetania, nawiedzenia i dreczenia to prawda. niektorych to niestety dosiega i przez reszte zycia boja sie tego co bedzie po smierci
G
Gość
powiem tak ja wierzę w Boga po koloniach teraz wiem co chcę robić chcę służyć Bogu a ten kto się go wyrzeka nie będzie miał łatwo dostać się do nieba a wyrzekanie się Boga to jest jedna z tych sytuacji w których należy iść do kościoła

że co?
m
mati
powiem tak ja wierzę w Boga po koloniach teraz wiem co chcę robić chcę służyć Bogu a ten kto się go wyrzeka nie będzie miał łatwo dostać się do nieba a wyrzekanie się Boga to jest jedna z tych sytuacji w których należy iść do kościoła
j
joanna
To wszystko jest dla mnie dziwne ,do końca nie wiadomo jak jest naprawdę
n
nowa93
ja mialam 15 lat kiedy stracilam tate, z ktorym bylam bardzo zwiazana, potem ciezko zachorowalam a wszystko przez nerwy i poczucie osamotnienia. Bardzo za nim tesknilam, nie dopuszczalam do siebie mysli ze go nie ma. podczas choroby nie milam swiadomosci co robie, podobno z nim rozmawiam i szlam za nim. potem mialam kilka takich "przygod". Ktoregos dnia pojechalam do ksiedza ktory jest egzorcysta, stwierdzil ze nie jestem glupia lecz sam poczul jego obecnosc podczas naszej rozmowy. wszystko to stalo sie przez to ze nie pozwolilam mu odejsc, kazali mi sie z nim pozegnac ale nie potrafie do dzis a mam juz 19 lat. chce go czuc choc nie moge z nim rozmawiac ale przyznam ze jest ciezko z tym zyc, meczy strasznie i niekiedy wprowadza w depresje. Teraz nie chce tracic z nim kontaktu, chce wiecej... chce z nim rozmawiac.
n
nowa93
dopoki tego nie doswiadczysz to nigdy nie uwierzysz
A
Aryman
Boga nie ma - jest to wytwor ludzkiego umyslu, jego potrzeb, strachu, fantazji, wyobrazni, itp.Szamani tanczacy przy ognisku udawali posrednikow boskich,bo to dla nich wygodne, darmowe zycie.

ciebie też nie ma, dlatego schodzisz z chodnika na trawę kiedy ja idę
b
bogdan57
Boga nie ma - jest to wytwor ludzkiego umyslu, jego potrzeb, strachu, fantazji, wyobrazni, itp.Szamani tanczacy przy ognisku udawali posrednikow boskich,bo to dla nich wygodne, darmowe zycie.
A
ATHEIST
Co to ma wspólnego z tematem wątku?
L
Ludmiła
Ateisto! Idź do pracy w końcu, nie żeruj na rencie rodziców!
A
ATHEIST
To dobrze, że szanujesz czyiś wybór. Zważ, że gdyby nie ci wierzący w krasnoludki to może i nie miałbyś dzisiaj swobody wypowiedzi.A tak to i dla ciebie jest tu miejsce. Nie pozdrawiam.

Swoboda wypowiedzi lub jej brak nie jest skorelowany z wierzącymi, ani nie ma związku przyczynowo skutkowego.
Dodaj ogłoszenie