Falubaz - narodziny legendy

Alicja Skowrońska, (oprac.kb) lacznosc@gazetalubuska.plZaktualizowano 
Drużynowi mistrzowie Polski z 1981 roku, czyli Falubaz Zielona Góra w pełnej krasie.
Drużynowi mistrzowie Polski z 1981 roku, czyli Falubaz Zielona Góra w pełnej krasie. Alicja Skowrońska
Rok 1981. Czy spodziewaliśmy się czegoś wielkiego? Nadzieje zawsze są. Ale wielkimi klubami były inne: Leszno, Rybnik, Gniezno. I Stal Gorzów, bo to przecież Stal! A Falubaz? W zapowiedziach to była młoda, nieobliczalna drużyna.

Kończył się 1980 rok. W kraju niepokoje. W zakładach pracy przyglądają się etatom sportowców. Fikcyjnych etatom. Wiele mówiło się też o żużlowcach. Oni oficjalnie zarabiają. Jednak nie są to kwoty oszałamiające. Niektórzy wybitni sportowcy głośno twierdzą, że dobrze się stało, że odnowa w naszym życiu społecznym dotarła również do sportu. Niech zawodnicy pobierają godziwe wynagrodzenie i nie blokują etatów. Że odnowa powinna objąć także troskę o widza, dochody własne klubów, prawidłowe funkcjonowanie organizacji sportowych. Że muszą być kierowane przez fachowców.
W Klubie Sportowym Falubaz byli fachowcy, którzy już ustawili właściwe przełożenia. Krystalizował się zespół, który zaczynał być najbardziej oglądanym. Andrzej Huszcza i Henryk Olszak mieli już markę, podobnie młodziutki Maciej Jaworek. Kontuzje lub powołania do służby wojskowej przeciągały w czasie ustabilizowanie składu. Jednocześnie był to zespół bardzo młody. Zielonogórzanie zaczęli dominować w rozgrywkach młodzieżowych.

Pomożecie? Pomożemy!

Koniec sezonu 1981 był także końcem czarnej, żużlowej nawierzchni. W Zielonej Górze, a również w Gorzowie, pojedynki miały się odbywać już na torze granitowym. Ostatecznie Stal przejechała sezon na torze poznańskiej Olimpii, a Falubaz miał przełożone spotkanie inauguracyjnej kolejki. Były opóźnienia. Były spory. Nie było widać końca prac. Zaapelowano do kibiców o pomoc. Oczywiście, odpowiedzieli. Czyny mieliśmy w owych czasach we krwi.
Tor został zweryfikowany i można było rozpocząć sezon. Czy spodziewaliśmy się czegoś wielkiego? Zawsze są nadzieje, ale wielkimi klubami były inne. Unia Leszno broniła tytułu, srebrny medal miał ROW Rybnik, a brąz Start Gniezno. Stal Gorzów zajęła czwarte miejsce, ale Stal to zawsze Stal! Wybrzeże Gdańsk z Zenonem Plechem zgłaszało medalowe aspiracje. Co miało być udziałem Falubazu? Czy tylko zapowiedzi, że to młoda i nieobliczalna drużyna?

Jak się zaczął sezon

Dla Falubazu od drugiej kolejki, z powodu wspomnianych wyżej perturbacji z torem. Zielonogórzanie pojechali do Bydgoszczy i rozgromili Polonię. Wynik 29:60 był taki, że wprost nie można było uwierzyć. Środki łączności były inne i ciesząc się z punktów, z niecierpliwością oczekiwaliśmy, co też się takiego stało w Bydgoszczy. Okazało się, że pasywna postawa była formą protestu wobec nieuregulowanych spraw socjalno-bytowych. Kraj był ogarnięty strajkami i oni też zastrajkowali. Ze szkodą dla siebie.
Kilka dni później nastąpiła oficjalna inauguracja sezonu na zielonogórskim torze. Granitowym, jasnym. Było nieco dziwnie, ale szybko nowość stała się normalnością. Przyjechało Wybrzeże. "Straszono" startem Zenona Plecha, ale ostatecznie Zenka nie było. Gdańszczanie, poza pierwszym wygranym wyścigiem, wiele nie mieli do powiedzenia. Falubaz powtórzył wynik z Bydgoszczy - 60:29. Trzy dni później było 60:28 ze Startem Gniezno i ligowa tabela musiała się podobać. Falubaz był na pierwszym miejscu przed Stalą Gorzów. Była radość. Był też niepokój.

Licencja toru została cofnięta

Żeby zawodnicy nie stracili formy, rozegrano trening punktowany. Piękny puchar dla najskuteczniejszego przypadł Stefanowi Żeromskiemu. ,,Kangur" ustabilizował formę, co miało zaowocować w późniejszych spotkaniach. Ale nie w Opolu. Kolejarz wygrał 50:38. Za to pochwałę z wpisaniem do protokołu zawodów otrzymał Alfred Krzystyniak, który zdążył położyć motocykl i nie najechał na leżącego na torze Herberta Karwata. Tych zawodów nie ukończył jego brat bliźniak Jan, który kilka biegów wcześniej miał upadek i został odwieziony do szpitala.
W kolejnym meczu - już po ponownej weryfikacji zielonogórskiego toru - było zwycięstwo 62:28 z Apatorem Toruń.

I nadszedł 7 czerwca

Derby Ziemi Lubuskiej! Niepokonana Stal przyjeżdża do Zielonej Góry. Na ile gorzowianie pozwolą gospodarzom? Pozwoli na więcej. Trzy pierwsze wyścigi i trzy razy po 5:1 dla Falubazu! Na trybunach szaleństwo. I nadszedł bieg XII. Mój Boże! Cóż to była za gonitwa! Edward Jancarz i Maciej Jaworek na całym dystansie łokieć w łokieć. Widowisko, które zapada w pamięci na zawsze. Jak remis piłkarzy na Wembley w 1973 roku. Jak zwycięstwo hokeistów nad ZSRR w 1976 roku. Zielonogórzanie mają jednak bonus: ten właśnie wyścig i pierwsze trzy. Jak oddać słowami to, co się działo na trybunach, kiedy junior z Falubazu pokonał mistrza? Zadanie niewykonalne. Emocje we mnie ponownie odżywają, chociaż od tego spotkania minęły 32 lata. To jest właśnie żużel! Wynik spotkania 54:36. Ale Stal nadal była liderem.
Zaczęło jednak do nas docierać, że dzieje się coś fajnego. Czy nie rodzi się ,,paka", która stanie się postrachem dla tych z tytułami i tradycjami? Ale najpierw postraszyła naszą drużynę Polonia Bydgoszcz. Do strajkujących żużlowców nie przyjechała komisja rządowa, jak to się działo przy innych strajkach, i wzięli się do roboty. Falubaz u siebie wygrał minimalnie - 46:44. Ponieważ tracił też punkty na wyjeździe, w tabeli spadł na trzecią pozycję na rzecz Unii Leszno. Stal Gorzów nie oddawała prowadzenia, a nawet umacniała swoją pozycję. Zapowiedzi jej spotkań wróciły do normy - że lider, mistrz. Ale były też takie, które zwracały uwagę, żeby nie lekceważyć Falubazu, drużyny młodej i bojowo jeżdżącej. Tytuły w prasie głosiły: ,,Wszystko możliwe" ("Tempo"), ,,Koronacja mistrza odroczona" ("Sport") i ,,Potknięcie lidera" ("Przegląd Sportowy" po porażce Stali w Bydgoszczy). Do końca rozgrywek pozostały trzy kolejki. Pojawiły się też prasowe zapowiedzi derbów Ziemi Lubuskiej w Poznaniu, gdzie gorzowianie rozgrywali swoje spotkania: "Stal czy Falubaz?", "Lider podejmuje zielonogórzan. To będzie mecz!".

I to był mecz!

Trzeba było jednak najpierw dojechać do Poznania. Był pociąg przez Wolsztyn. Spokojny, niemal tzw. niedzielny. Tym razem jednak inny. Na dworcu w Zielonej Górze tłumy. Przyjechał pociąg. A z niego wysiada żużlowiec Jarek Glinka. I nie może wysiąść. Setki głosów: "Ja-rek! Ja-rek!". Kibice wsadzają go z powrotem. Błaga i prosi. Nie i już. Jedziesz z nami! My też na mecz! Przekonuje: że w klubie zbiórka, że będą czekać, będzie zamieszanie, że nie może się spóźnić. Z ogromną niechęcią przepuszczono Jarka.
W pociągu ścisk, śpiewy, euforia. Nie damy się Stali. Wygramy! Pojedyncze osoby, które wsiadały na trasie, nie rozumieją, co się dzieje. W tym pociągu zawsze były pustki, nawet dojeżdżający do pracy nie robili tłoku. Wiedzą już, że wrzeszcząca ze szczęścia gromada jedzie do Poznania. Ale na co? Lech Poznań nie ma meczu u siebie. Poza tym z Zielonej Góry nigdy tylu kibiców na piłkę nie jeździło. Żużel? To w Poznaniu jest żużel? Tak, a blisko jest linia kolejowa i kolejarze zawsze sygnałem pozdrawiają.
Tysiące kibiców z Gorzowa, Zielonej Góry i miejscowych oglądało to emocjonujące spotkanie. Skuteczniejsi byli zielonogórzanie. Wygrali 48:41!
Szaleństwo. I jego dalszy ciąg w drodze powrotnej. W moim przypadku powrót autobusem zakładowym. Ścisk nieprawdopodobny, ale to nie było ważne. Chociaż na jednej nodze, aby prędzej być w domu. I okrzyki: - Na cześć Falubazu trzykrotne: hip hip.
I radosny ryk: - Hura!!!
Potem na cześć Macieja Jaworka. I ponownie za Falubaz. Ten Jaworek mnie zastanawiał. Dlaczego tak często? W Grodzisku Wlkp. się dowiedziałam. Jak Grodzisk, to obowiązkowo woda grodziska. Nie zawsze można było ją u nas kupić. Każdy wziął po kilka butelek. Zrobił się kłopot, bo już w autobusie zaczęliśmy się nie mieścić... A dlaczego Maciej Jaworek? Autobus był z zakładu, w którym pracowała jego mama i właśnie ona inicjowała nasze "hura!". Pracownicy winiarni już byli zmęczeni, a nawet jakby niechętni. Ja jednak darłam się, aż ochrypłam. A i tak jeszcze wrzeszczałam.
Sięgnę teraz do kilku tytułów, jakie pojawiły się w prasie po zwycięstwie w Poznaniu. "Tempo" - "Nie pomógł nawet Janczar". "Gazeta Poznańska" - "Sukces Falubazu w Poznaniu". "Ilustrowany Kurier Polski" - "Falubaz bliski tytułu". "Express Poznański" - "Czy żużlowy tytuł powędruje do Z. Góry?". "Słowo Polskie" - "Falubaz mistrzem?". I dalej: "Wszystko zapowiada, że nowym mistrzem Polski na żużlu zostanie po raz pierwszy Falubaz Zielona Góra... Jeśli w zaległym meczu pokonają u siebie Kolejarza Opole...".
Tego kapitału zielonogórzanie nie zmarnowali. Kibice zaczęli trenować ,,Sto lat" na kilka tysięcy głosów.

Falubaz mistrz!!!

Wyścigi sezonu odbyły się w Rybniku. Ponownie kibice Falubazu stawili się w wielkiej sile. Mieli też wsparcie w osobach… ówczesnych piłkarskich asów - Zbigniewa Bońka i Józefa Młynarczyka. Kadra miała wtedy zgrupowanie na Śląsku. Poza nimi wszyscy udali się na mecz piłkarski Górnika Knurów. Józef Młynarczyk był małomówny, ale za niego mówił Zbigniew Boniek: - Józek się cieszy, że jego drużyna wygrała.
Obaj zachowali się zresztą bardzo taktownie. Kiedy ktoś podchodził do nich z prośbą o autograf, kierowali go do żużlowców ze słowami: - Oni są dziś bohaterami.
A bohaterowie płakali. I kibice płakali. Ze szczęścia. Bo zwycięstwo nad ROW Rybnik 51:39 dawało Falubazowi złoty medal drużynowych mistrzostw Polski!
W ostatniej kolejce nowi mistrzowie podejmowali Unię Leszno, mistrzów z roku 1980. Nikt i nic nie zakłóciło święta 11 października 1981 roku. Zwycięstwo 61:29 i złoto stało się faktem. Zdobył go zespół najmłodszy w lidze, ze średnią mniej niż 22 lata.
Narodził się wielki Falubaz. Złoty Falubaz.

ONI PRZESZLI DO HISTORII
Autorzy pierwszego złotego medalu: Andrzej Huszcza, Henryk Olszak, Maciej Jaworek, Stefan Żeromski, Jan Krzystyniak, Jarosław Glinka, Wiesław Pawlak, Andrzej Skoniecki, Zbigniew Filipiak (żużlowcy), Stanisław Sochacki, Stanisław Struski (trenerzy), Ludwik Jaskulski (kierownik drużyny), Tadeusz Tumiłowicz, Jan Ratajczyk (mechanicy).

Motoryzacja do pełna! Ogłoszenia z Twojego regionu, testy, porady, informacje

polecane: Flesz: Pszczoły wymierają. Czy grozi nam głód?

Wideo

Materiał oryginalny: Falubaz - narodziny legendy - Gazeta Lubuska

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3