Felicjan Andrzejczak ze Świebodzina za kilka dni spakuje walizki i ruszy w trasę z Budką Suflera

Danuta Kuleszyńska 608 694 947 [email protected]
Felicjan ze swą ukochaną Westą fot. Tomasz Gawałkiewicz / ZAFF
Felek: - Czy płaczę? Nie, ale wzruszam się często. Teraz łzy kręcą mi się po oczach, bo moja Westa jest ciężko chora. Jadzia: - Felciu jest wrażliwy i romantyczny, ale Jolki nie śpiewa mi do ucha.
Felicjan ze swą ukochaną Westą
Felicjan ze swą ukochaną Westą fot. Tomasz Gawałkiewicz / ZAFF

Felicjan ze swą ukochaną Westą
(fot. fot. Tomasz Gawałkiewicz / ZAFF)

Świebodzin. Wzdłuż wąskiej uliczki stoją skromne wille. Za oryginalnym murem z kamienia widać górę bliźniaka. Potem dowiemy się, że te kamienie Andrzejczakowie własnymi rękami z pola zwozili. Punktualnie o 13.00 otwiera się furtka. To Felicjan, ten od "Jolka, Jolka, pamiętasz", wychodzi nam na spotkanie. - Wiedziałam, że zaparkujecie pod wjazdem do Rafała, wszyscy tam parkują - śmieje się z daleka.
Rafał to syn Felicjana i Jadwigi. Długowłosy, wysoki i przystojny trzydziestoparolatek mieszka w pierwszej części bliźniaka. Z żoną i synami: Maćkiem i Mateuszem. Chłopcy są wnukami Felicjana. Jest jeszcze Kinga, piękna córka, która ma córkę Martynkę. Obie mieszkają z Felicjanem i Jadwigą.
- Fajnie, gdy wszyscy są w kupie. Zawsze dobrze się czułem, gdy rodzina była w zasięgu - Felek otwiera furtkę i zaprasza do domu. A za furtką obraz jak z bajki: ogród, który tonie w tujach, świerkach, kasztanowcach. Staw z romantyczną altanką, stara pompa... Latem kwitną tu róże, tulipany, jest kolorowo. A zima wiecznie zielona.

- To dzieło Jadzi, te wszystkie drzewa i kwiaty, ja tylko czasami wbijam w ziemię łopatę. Bo generalnie do łopat mam wstręt - krętą dróżką wysadzaną kamieniami Felicjan prowadzi do królestwa Andrzejczaków. U progu stoi gospodyni. Cała w uśmiechu. I zaprasza do środka.
W saloniku z fortepianem, przy którym wieczorami Felek tworzy swoje dzieła, jest przytulnie. Na ścianach złote płyty, nagrody i podziękowania. - Eee, to wszystko nie jest ważne. Nigdy nie było. Choć nie powiem, takie gesty zawsze są miłe. Bo wtedy człowiek dochodzi do przekonania, że nie zmarnował życia.
Jadzia z kuchni przynosi filiżanki, stawia kawę, ciasto... Po babkę i keksa Felek biegł już rano do cukierni. - No, lubimy sobie dogodzić czasami - śmieje się i klepie po brzuchu.

Westa nam choruje

Tego śmiechu podczas rozmowy za dużo nie ma. Od kilku dni Felicjan chodzi przygnębiony, nie może znaleźć miejsca, czasami kciukiem wyciera oczy, żeby Jadzia nie widziała ani, broń Boże, wnuki.
- Westa nam choruje, moja ukochana, cudowna Westa... Oj, żebyś ją widziała... Ma takie piękne, duże i smutne oczy. Taka mądra jest... Teraz leży u siebie, ale zaraz ją przyprowadzę.
Westa to duży, srebrzystoszary mastif neapolitano. Jak stanie na tylnych łapach, to ma ze dwa metry. Wiele lat temu Jadzia dostała go w prezencie, ale to Felek został jego panem. - Kiedyś chciałem oddać Westę na tresurę, żeby była ułożona, zawiozłem do Zielonej Góry. Ale gdy tylko zobaczyłem, jak ta tresura wygląda, zrobiłem w tył zwrot i do Świebodzina. Sam Westę wychowałem. A teraz nie mogę patrzeć, jak bardzo z tej choroby cierpi.

- Zdarza ci się płakać?
- Nie, choć przy Weście łezka się zakręci. Ale często wzruszam się przy piosenkach, mam kilka takich, że gdy zaśpiewam, to potem przez klika minut nie mogę dojść do siebie.
Jadzia: - Płakałeś po stracie mamy, po stracie Benki...
Felek: - No, po śmierci rodziców to chyba wszyscy płaczą. Nawet twardziele.
- Wrażliwy jesteś.
Felek: - O, tak! Choć, wiesz, wrażliwym w show-biznesie jest trudniej. Tu trzeba mieć twardą skórę i mocną d...
Jadzia: - Najlepiej robić swoje i nie słuchać krytyk.
Felek: - Kiedyś każdą krytykę mocno przeżywałem, ale lata pracy robią swoje. Wiem, że to, co robię, robię dobrze i wiem, że nie każdemu muszę się podobać.
- No, ale "Jolką" zawojowałeś świat, kilka pokoleń ją śpiewa. I pewnie z tej szuflady już nie wyjdziesz. A nie smutno ci, że niewielu zna inne twoje piosenki?
- Pewnie, że smutno, ale cóż mogę poradzić. Kiedyś Krzysiek Szewczyk powiedział mi, że na Jolkę jestem skazany. Hm... Na pewno fajnie mieć taki przebój.
Jadzia: - A przecież Felciu ma tyle innych pięknych piosenek...
Felek: - I moi fani je znają. Jak występuję z Budką Suflera, to publiczność krzyczy, że chce "Anioł spada".

Pięć lat temu tę płytę nagrałem. A tego lata w radiu ciągle puszczali "Kiedy pada deszcz". A słyszałaś "Warto" Osieckiej i Krajewskiego? Nie? No widzisz, a to piękna piosenka. Albo "Skrzydłami w dół"... Oj, jak ją śpiewam, to w gardle mi ściska. W Polsce nieznana, a cała Polonia amerykańska za nią szaleje. To leci tak: "Historia uczy nas, że mijający czas nie wraca drugi raz. Historia matką jest i w duszy naszych serc pomaga nam odnaleźć sens...".

Dumna jestem z Felcia

Milkniemy. Milczenie przerywa Jadzia. - Dumna jestem z Felcia. Bardzo dumna. Niedawno w "Jedynce" zapowiadali rozmowę. Ze świetnym wokalistą - tak o nim powiedzieli. Bo on jest naprawdę świetny, tylko nie wszyscy o tym wiedzą.
Felek: - Oj, Jadzia, przestań...
Jadzia: - Co przestań? Nie bądź taki skromny. A mówił ci, że ma fanów, którzy wszędzie za nim jeżdżą? Na przykład chłopak z Lwówka. Na drugi koniec Polski za Felciem pojedzie! I więcej o Felciu wie, niż on sam o sobie!
Trzy lata temu Andrzej Kuryłło, który ma dom w Świebodzinie, namówił Felka, by znów zaczął nagrywać płyty. Solowe. Włączył się do tego Marek Dutkiewicz. I tak powstały trzy krążki: "Na prowincji", "Biegnę jak maratończyk" i "Zauroczenia". Felek nagrał je z Mietkiem Jureckim.
- Mam formę, czuję się świetnie, góry mogę przenosić - Felicjan ożywia się od razu.
Za kilka dni spakuje walizki i ruszy w trasę. Zajęty ma każdy weekend, bo nadal koncertuje z Budką Suflera. Tym razem będą grać w Kielcach.
- I nie jesteś o Felka zazdrosna? W świecie show-biznesu różne piękne laski się kręcą.

Jadzia: - Zazdrosna nigdy nie byłam. Bo to największa głupota suszyć facetowi głowę i podejrzewać, że ciągle skacze na boki. Po co mi takie piekło? Trzeba mieć zaufanie i ja je zawsze miałam. Pamiętam, jak "Jolka" była modna i te kobitki piszczały za Felciem, rzucały na szyję, słały listy, dzwoniły... Inna żona to by zaraz Bóg wie co pomyślała, że on... No, wiesz. A ja myślałam: no, Matko Boska, przecież to jego praca. Przecież ja się tym moim Felciem nacieszę, jak wróci do domu. Nigdy mi to nie przeszkadzało. Ja zawsze stałam krok w tyle. I tak jest do dziś.
- Śpiewa ci czasami do ucha "Jolka, Jolka..."?
- Felciu nigdy nie śpiewa, nawet przy goleniu. Ale romantykiem jest. Kiedyś, gdy dłużej spałam, to mi śniadanko do łóżka przynosił. Jajecznicę, bo nic innego nie potrafi zrobić (śmiech). Do dziś woła wnuki na ciach, ciach, ciach... To oczywiście jajecznica a la Felicjan.
Felek nie kryje: w domu rządzi Jadwiga. Jest zorganizowana, konkretna, uparta. - Bo ja zawsze fruwam metr nad ziemią. Ale gwoździe w ścianę umiem wbić. Mam nawet swój warsztat stolarski, w którym dłubię w wolnych chwilach. Półeczki zrobię, pergole.
Jadwiga: - Niedawno nowiutką wiertarkę kupił i jest szczęśliwy, bo znów coś wiercić będzie.

40 lat minęło...

W niedzielę, 3 października Felicjan i Jadwiga obchodzić będą... 40. rocznicę ślubu!
Poznali się za czasów szkolnych, mieli po 17-18 lat. On chodził do męskiego "leśnika" w Rzepinie, ona do żeńskiej szkoły w Ośnie Lubuskim. Któregoś dnia chłopaki zaprosiły dziewczyny na potańcówkę. I tak to się wszystko zaczęło.
Jadzia: - Ujął mnie swoim spokojem. Taki poukładany był.
Felek: - Była piękna, wesoła, lubiła żarty. Od razu wpadła mi w oko. I taka została do dziś. Co więcej: całe moje artystyczne życie zawdzięczam Jadzi. To ona wypchnęła mnie do Warszawy, gdy nasze dzieciaki były malutkie. Jedź, powiedziała, realizuj swoje marzenia. Rzuciłem robotę w szkole, pojechałem do teatru Na Targówku, a potem wszystko już poszło z górki.
Rocznicę spędzą oddzielnie. Felek będzie z Budką śpiewał w Kielcach o "Jolce". Jadzi to nie przeszkadza. - Cóż, takie to nasze życie - wzdycha.
Ślubne party zrobią za tydzień. Wielką niespodziankę szykują im dzieci.

Wideo

Komentarze 9

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Pan Felicjan Andrzejczak to mój SĄSIAD . !!!!!

Mam pytanie - gdzie mozna kupic płyte Felicjana Andrzejczaka
gdzie spiewa z innymi wykonawcami piosenke pod tytułem " Piosenka dla Noemi".
c
cinek
Pan Felicjan Andrzejczak to mój SĄSIAD . !!!!!

a mozesz uchylic zatem rąbka tajemnicy jaki jest adres pana Felicjana,prosze, na gg 36856552
a
agusia

Pan Felicjan Andrzejczak to mój SĄSIAD . !!!!!

B
Bronek

Temat na forum dalej nie poprawiony

r
rambo

No !

r
rambo

W artykule poprawione a na głównej dalej straszy !!!

K
Kacper

Andrzejczak! Andrzejczak! czy nikt nie sprawdza artykułów przed ich opublikowaniem? Niby Gazeta Lubuska a taka amatorszczyzna że szkoda pisać...

G
Grzegi

Skandal, Felek ma na nazwisko Andrzejczak!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

G
Grzegi

Skandal, Felek ma na nazwisko Andrzejczak!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Dodaj ogłoszenie