Gala charytatywna w Przytoku. Wielkie serca ludzi otworzyły się dla Zuzi i Adriana [ZDJĘCIA]

Henryka Bednarska
Henryka Bednarska
Na gali swoje umiejętności prezentowali uczniowie szkoły tańca "Twister".
Na gali swoje umiejętności prezentowali uczniowie szkoły tańca "Twister". Henryka Bednarska
Udostępnij:
- Ta gala pokazuje wielkie serca ludzi. Warto w nich wierzyć - z uśmiechem powiedziała nam w sobotę, 10 grudnia, Alicja Milewska, mama chorej Zuzi. To dla Zuzi i Adriana Fundacja Dżentelmenów zorganizowała w Przytoku charytatywną galę.

Och, te serca ludzi otwarte są właściwie na okrągło. Na początku jak wielkie wrota otwierają się serca członków Fundacji Dżentelmenów. Zabiegają, proszą, organizują, zapraszają, starają się, walczą.

Co w efekcie? Dojeżdżasz do pola golfowego w Przytoku i już słychać muzykę. Wchodzisz do wielkiego, ogrzewanego namiotu, a tam... Od progu w oczy rzucają się blach ciast. - Mamy około 30 blach. Upiekli mieszkańcy i członkowie fundacji - informuje pani Kasia. Za kawałek - co łaska. Hojni potrafią wrzucić nawet 30 zł.

Dalej - każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Bo były i występy dzieci, m.in. ze szkoły tańca Twister, kabaretu „Słoiczek po cukrze”, zespołu New Message, Patrycji Kosiarkiewicz. Maluchy szalały na gumowych zamkach, sprawdzały się w zgadywankach, dawały sobie namalować na twarzy prawdziwe arcydzieła. A na licytacjach można było zdobyć prawdziwe cuda, choćby koszulkę i piłkę z autografami Roberta Lewandowskiego.

A wszystko to dla Zuzi Milewskiej i Adriana Mielczarka, leczenie których wymaga dużych pieniędzy. - Dzięki pomocy fundacji, dzięki temu, że tak działa Adrian mógł wyjść z kliniki do domu. Bo możemy wykupić drogie lekarstwa. - usłyszeliśmy od mamy Adriana, Róży Mielczarek. Adrian miał ostrą białaczkę szpikową. Był na gali, ale w sąsiednim pomieszczeniu. Unikał spotkania z dużą grupą ludzi ze względu na słabą odporność.

Pod niebiosa wielkie serca ludzi wychwalała Alicja Milewska, mama Zuzi, która choruje na zespół Retta, chorobę nieuleczalną i postępującą. - Ta gala pokazuje wielkie serca ludzi. Warto w nich wierzyć - stwierdziła.

Wielkie serca mają członkowie Fundacji Dżentelmenów na czele z prezesami Maciejem i Danielem Ignatowiczami oraz Pawłem Bocerem, na pewno nie mniejsze - wszyscy ci, którzy pojawili się w sobotę w Przytoku. I nie żałowali pieniędzy.

- Jak nie wrzucić do puszki, gdy wiadomo, że chore dzieci potrzebują pomocy - powiedziała Marzena Błaszkowska, zajadając ciastko.
- Wiemy, że dzieci potrzebują pieniędzy. Jak nie pomóc? - pytała retorycznie Aleksandra Olejarz z Zielonej Góry, która za 380 zł wylicytowała piłkę z autografem Lewandowskiego. Z takiego „zakupu” radości nie krył jej syn, 8-letni Karol.
A 400 zł na zestaw noży wyłożyli Magdalena i Dariusz Szczepaniukowie. - Nie są nam potrzebne, chodziło o wsparcie dzieci - przyznali.

O 17.30 wiadomo było, że z licytacji będzie kilka tysięcy złotych. - Gadżety, których nie zdążyliśmy sprzedać, będą licytowane na Allegro, z przeznaczeniem na cele charytatywne - usłyszeliśmy od prezesa Fundacji Dżentelmenów Macieja Ignatowicza. Członkowie fundacji przyznali nam na koniec, że pracy z przygotowaniem gali było dość dużo. - Ale warto - stwierdziła ot tak, po prostu, Anna Ignatowicz.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie