Gorzów Wlkp: Rowerzysta na naszych drogach jest w opałach

Henryka Bednarska
- Gros kierowców lekceważy cyklistów - mówi Monika Sawicka, która rowerem jeździ codziennie od dziesięciu lat i pokonuje po kilkadziesiąt kilometrów
- Gros kierowców lekceważy cyklistów - mówi Monika Sawicka, która rowerem jeździ codziennie od dziesięciu lat i pokonuje po kilkadziesiąt kilometrów fot. Aleksander Majdański
Gdzie rowerzysta jest bezpieczny? - W lesie - bez namysłu odpowiedziała wczoraj Anna Buczma, prezes gorzowskiego klubu Cyklista. I

już żartem, choć nie do końca: - Bo bezpieczniej spotkać się z dzikim zwierzęciem niż z kierowcami aut.

A. Buczma jeździ rowerem od dziesięciu lat. Ma więc porównanie, jak było kiedyś. - Nie ma co narzekać, jest lepiej. Sami dbamy o bezpieczeństwo i na czas jazdy zakładamy obrzydliwe pomarańczowe kamizelki. Z kolei budowniczy dróg przynajmniej starają się planować ścieżki dla rowerzystów. Ale nie zawsze je budują - mówi.

Kamikadze na trójce

W okolicach Gorzowa są chlubne wyjątki. Przy okazji modernizacji drogi do Kostrzyna powstały ścieżki o długości ponad 30 km. - Wybudowano je też wzdłuż ulic Kasprzaka, Słowiańskiej czy Podmiejskiej - wymienia Wiesław Widecki, naczelnik gorzowskiej drogówki.

Jego zdaniem ścieżka to idealne rozwiązanie, bo oddziela rowerzystów od jezdni. - Dzięki temu ryzyko potrącenia osoby na rowerze jest minimalne - mówi Widecki.

Za to maksymalnie niebezpiecznie mogą się czuć ci, którzy chcieliby z Gorzowa dojechać np. do jezior w Zdroisku czy Nierzymiu. - Mieszkam w Zdroisku. Jak wsiadam na rower, żeby dojechać na nasze niedzielne spotkania przed katedrą, nigdy nie wiem, czy dojadę w całości, zdrowa i na czas - oświadcza Buczma. O drodze w stronę Szczecina mówi, że na rowerze mógłby się na nią wybrać tylko kamikadze.

Wszystko przez brak ścieżek i... zachowania kierowców samochodów. Rowerzyści twierdzą, że prowadzący auta wpychają się na trzeciego, zupełnie nie dostrzegając ich na jezdni. I mijają ich z ogromną prędkością, jakby nie wiedzieli nic o podmuchu, który powodują. - Każdy z kierujących musiałby to przeżyć, zobaczyć, jak to jest niebezpieczne - mówią.

Grzechy cyklistów

Prezes Buczma uważa, że dopóki nie ma ścieżek, prawo powinno pozwolić rowerzystom na jazdę chodnikiem. - Przecież nie pędzimy po nim z prędkością wiatru, nie zrobimy krzywdy pieszemu - mówi. Ale naczelnik Widecki twierdzi, że przepis jest przepisem, a poza tym, potrącenia pieszych przez rowerzystów też się zdarzają.

- Prawo zezwala rowerzystom na jazdę wtedy, gdy chodnik ma dwa metry szerokości, a prędkość na drodze jest podniesiona - tłumaczy. Podniesiona, czyli w miejscowości większa niż 50 km/h.

Żeby rowerzyści czuli się bezpieczniej, naczelnik Widecki mówi, że nie mogą popełniać błędów. Jakich? Przede wszystkim nie przejeżdżać przejść dla pieszych!. - Kierowca nie zdąży wyhamować. Pieszy porusza się z prędkością 5-6 km/h, rowerzysta - 40 km/h, na pasach pojawia się więc nagle. Kierowca ma kilka razy mniej czasu na zahamowanie. Na dodatek rowerzysta w czasie przejazdu w ogóle nie patrzy - wyjaśnia naczelnik.

Kolejne grzechy to: brak elementów odblaskowych, świateł i hamulców w rowerach, np. górskich. - Można nimi jeździć, ale po łąkach i górkach. Jeśli chce się po drodze, trzeba zamontować światła - mówi naczelnik Widecki. I ostatni z podstawowych grzechów: rowerzyści nie sygnalizują manewrów, skrętu czy zmiany pasa ruchu. A wystarczy wystawić rękę...

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie