Lubuszanie w statystykach demograficznych

Michał Iwanowski, 0 68 324 88 12, miwanowski@gazetalubuska.pl
W woj. lubuskim rodzi się coraz więcej dzieci, przyrost naturalny jest dodatni, a od 1990 r. średni czas życia Lubuszanina wydłużył się o pięć lat.

A mimo to... ubywa nas. Paradoks? Nie. Emigracja.

W lubuskich statystykach demograficznych dla każdego znajdzie się coś dobrego. Dla pesymisty i dla optymisty. Tyle, że to tylko półprawdy. Jak ze szklanką do połowy pełną i w połowie pustą.

Druga Japonia?
Jeśli chcemy popaść w zachwyt, możemy popatrzeć na przyrost naturalny. Dodatni. W 2007 r. urodziło się o 1.300 Lubuszan więcej, niż umarło. O 200 więcej niż rok wcześniej i to szóste miejsce w kraju.

Do tego żyjemy o pięć lat dłużej niż w 1990 r. Jeśli ten trend się utrzyma, to statystyczny chłopiec urodzony w tym roku Lubuskiem, dożyje 70 lat, a dziewczynka 79 lat. To wyniki, jakimi jeszcze niedawno pochwalić się mogli tylko długowieczni Szwedzi i Japończycy!

Region rośnie w siłę, a ludzie żyją dostatnio? A może Lubuskie jest dobrym miejscem do rodzenia, a kiepskim do umierania? To półprawdy.

Wizja wesołego staruszka

Zielonogórski urząd statystyczny przygotował prognozę ludności regionu aż do roku 2035 r. I tak jak dziś mieszka tutaj 1.008 tys. obywateli, tak w 2035 r. będzie ich tylko 963 tys. Liczba mieszkańców będzie rosła do 2013 r. (wtedy ma ich być 1.010 tys.), a potem powoli zacznie spadać.

Od tego momentu statystycy przewidują spadek liczby urodzeń w województwie. W tym roku ma przyjść na świat 11,3 tys. noworodków, w 2012 r. - 11,4 tys., a w odległym 2035 r. - tylko 7,5 tys. noworodków.

Wówczas liczba zgonów będzie o ponad 4 tys. większa od liczby narodzin. Co więcej, aż 23 proc. mieszkańców to będą ludzie powyżej 65 lat, 30 proc. będzie w najlepszym wieku produkcyjnym między 18 a 44 rokiem życia, a tylko ok. 10 proc. - dzieci do 15 roku życia.

To znaczy, że przeciętny Lubuszanin roku 2035, będzie wesołym staruszkiem. Wesołym, bo na parkowych ławeczkach będzie mógł gawędzić z liczną rzeszą rówieśników. I przynajmniej hałasujące maluchy nie będą mu przeszkadzać.

Miejsce lepsze, niż inne

Dlaczego tak się dzieje? Odpowiedzi są w statystykach dotyczących emigracji. Nie tylko do Irlandii, czy Londynu, jak Grzegorz Garczyński z Krosna Odrz. Także do innych regionów kraju, a zwłaszcza do stolicy.

Już w 2007 r. z regionu wyemigrowało za granicę 1,2 tys. ludzi. To o 600 osób więcej niż rok wcześniej. W skali kraju - to bardzo dużo! W przeliczeniu na tysiąc mieszkańców wskaźnik emigracji w Lubuskiem wynosi 1,2, podczas gdy w kraju 0,54. Do innych regionów kraju wyemigrowało 16 tys. Lubuszan. A to i tak tylko oficjalne dane, dotyczące tych, którzy się wymeldowali. Ilu jest wszystkich, co wyjechali? Kolejne tysiące.

Optymistyczne jest to, że część emigrantów wraca. Jak będzie w przyszłości? Według prognoz lubuskich statystyków, liczba emigrujących będzie rosła do 2012 r., a w 2021 r. zatrzyma się na poziomie 13,5 tys. osób. I aż do 2035 r. nie będzie się zmieniać. Jednocześnie ma wzrosnąć liczba zagranicznych imigrantów w regionie z obecnych 558 osób do 1,2 tys. osób w 2020 r.

Czy będą to Lubuszanie powracający z Londynu, czy raczej imigranci z Ukrainy i Kazachstanu? Nieważne. Imigracja zawsze świadczy, że region, nawet jeśli nie jest idealnym miejscem do życia, to jednak lepszym, niż inne.

Lubuscy emigranci

Marta Sawicka, zielonogórzanka, wyemigrowała do Warszawy
O przeprowadzce do Warszawy zadecydowały atuty stolicy. Głównie jeśli chodzi o branżę marketingową. Chciałam pracować z dużymi klientami, na dużych budżetach i w renomowanej agencji reklamowej. To nie znaczy, że w stolicy żyje się lepiej. Jeśli ktoś w Zielonej Górze mówi, że stoi w korkach, to chyba nie wie, co to są korki. Warszawa ma gorsze warunki do życia, z uwagi na koszty, odległości, tłok. W Zielonej Górze, mimo że jest wyż demograficzny, to nie trzeba płacić niańce po 2 tys. zł netto za miesiąc opieki. Dlatego kiedyś wrócę. Swoje dzieci chciałabym wychowywać w Zielonej Górze.

.

Grzegorz Garczyński, krośnianin, wrócił z emigracji w Londynie
Mimo że byłem radnym, to w opozycji i nie widziałem szans realizacji swoich. A w Anglii byłem już wcześniej. Wiedziałem, że to kraj ogromnych możliwości. Najpierw założyłem w Londynie jednoosobową firmę w branży elektrycznej, potem z dwoma kolegami założyliśmy spółkę. Zawsze chciałem wrócić. Od dawna współpracowałem z Markiem Cebulą, który został posłem, zadzwonił do Londynu i zaproponował mi pracę w charakterze asystenta. Wtedy pomyślałem, że takiej okazji do czynnego działania w swoim regionie, mogę już nie mieć. Firmy w Londynie nie zlikwidowałem, pracuje tam dla mnie czterech elektryków, a je dwa razy w miesiącu latam do Anglii.

Ilu nas będzie?

(prognoza liczby ludności woj. lubuskiego)

2008 r. - 1.008 tys., urodzeń 11 tys., zgonów 9,7 tys.
2013 r. - 1.010 tys., urodzeń 11,3 tys., zgonów 10,2 tys.
2020 r. - 1.007 tys., urodzeń 9,8 tys., zgonów 10,6 tys.
2028 r. - 990 tys., urodzeń 7,8 tys., zgonów 11 tys.
2035 r. - 963 tys., urodzeń 7,5 tys., zgonów 11,8 tys.

Ilu z nas wyjedzie, ilu przyjedzie?(prognoza migracji w woj. lubuskim)
2008 r. - przyjedzie 16,3 tys., wyjedzie 17,5 tys.
2013 r. - przyjedzie 17 tys., wyjedzie 17,9 tys.
2020 r. - przyjedzie 14 tys., wyjedzie 13,9 tys.
2028 r. - przyjedzie 14 tys., wyjedzie 13,9 tys.
2035 r. - przyjedzie 14 tys., wyjedzie 13,9 tys.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.