MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Mają pułapki na złodzieja

Leszek Kalinowski fot. Bartłomiej Kudowicz
Ziemowit Myk i Paweł Owczarek tworzą zgrany zespół, razem rozpracują najbardziej zawikłany system elektroniczny w samochodzie
Ziemowit Myk i Paweł Owczarek tworzą zgrany zespół, razem rozpracują najbardziej zawikłany system elektroniczny w samochodzie
Zielonogórzanin Ziemowit Myk z radością patrzy na swego sześcioletniego synka, który zafascynowany jest samochodami. To znak, że będzie miał komu przekazać firmę.

W nowym miejscu jest pięć miesięcy, ale nagłośnieniem w samochodach zajmuje się od 12 lat. Początkowo tylko tym, potem trzeba było poszerzać usługi, by się utrzymać na rynku. Pracował na Ptasiej i na Urszuli. W końcu powiedział: dość spółek, czas działać na własną rękę. A że kolega miał pusty lokal na Dąbrowskiego, nie zastanawiał się ani minuty. Wydzierżawił pomieszczenia, powiesił szyld. Na klientów długo nie czekał, przyszli za nim w nowe miejsce, gdzie zaproszono i reportera Albumu.


Tanieje z roku na rok

Kiedyś była tu fabryka oranżady, potem sprzedaż okien. A teraz można tu nie tylko radio czy głośniki kupić, zamontować, ale także zabezpieczyć samochód z każdej strony, by nikt go nie ukradł. Właśnie przyjechał ksiądz, bo jak mówią: strzeżonego Pan Bóg strzeże.

- Codziennie po dwa, trzy zestawy zabezpieczenia robię - przyznaje Ziemowit Myk. - Zielonogórzanie zmienili nastawienie do zabezpieczeń. Chcą mieć jak najlepsze, zwłaszcza przed wakacjami, gdy wyjeżdżają w różne strony.

Wydawałoby się, że 12 lat to niewiele, ale w przypadku tej działalności to wiek prawie.

- Gdy zaczynałem, nikt nie marzył np. o nawigacji satelitarnej, dziś to normalna rzecz - dodaje właściciel firmy. - Sprzęt bardzo potaniał. To, co pięć lat temu można było kupić za 2 tys. zł, teraz kosztuje 600 zł.

Poza tym obecnie kobiety często bardziej niż mężczyźni znają się na nowościach, zadają konkretne pytania i wiedzą, jakie urządzenia chcą zamontować w autach.

 

Grunt to rodzinka

 

To przypadek sprawił, że zajął się taką działalnością. Był bezrobotnym, znajomy zaproponował na próbę zamontowanie radia, głośników. Jednego, drugiego. I tak już zostało. Przypadkiem poznał też swojego pracownika Pawła Owczarka.

- Kolega nas poznał. Szef szukał kogoś do pomocy i zaproponował mi - opowiada pan Paweł, którego właściciel firmy nazywa fachowcem od ciężkich tematów. Potrafi nawet dwa dni rozpracowywać skomplikowaną elektronikę w ekskluzywnych autach, by zadowolić klienta.

Samochody samochodami, ale rodzina najważniejsza. Dlatego każdą wolną chwilę Z. Myk spędza z najbliższymi: żoną Justyną i dziećmi: Szymonem (6 lat) i córką Jagodą (11 miesięcy). Choć i w domu trudno ustrzec się samochodowych tematów. Bo jak odmówić zabawy pojazdami, gdy syn prosi. A samochodziarz z niego pierwszorzędny.

- Będzie miał kto, przejąć po mnie firmę - cieszy się dumny tata.

 

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Strefa Biznesu: Ceny złota na nowym, historycznym poziomie

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska