Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Mała gmina na krańcu Lubuskiego zaczyna nową epokę. Warto tam pojechać! Miejscowi mówią, że dobrze się mieszka

Eliza Gniewek-Juszczak
Eliza Gniewek-Juszczak
Julia Przepiórka i Bartosz Sikora cenią Kolsko. Tutaj chcą mieszkać
Julia Przepiórka i Bartosz Sikora cenią Kolsko. Tutaj chcą mieszkać Eliza Gniewek-Juszczak
Dyskusja o tym, czy lepiej mieszkać w mieście, czy na wsi kończy się w Kolsku, w powiecie nowosolskim. Mieszkańcom nie brakuje argumentów na rzecz małej gminy. Wiele zmienił most przerzucony nad Odrą. A po wyborach może się zmienić jeszcze więcej. Po raz pierwszy od trzydziestu lat wójtem zostanie ktoś nowy. Henryk Matysik pożegnał się już z gminą. Czy gmina wśród lasów z jeziorem spróbuje stworzyć strefę przemysłową, czy raczej postawi na turystykę?

Z Kolska jest 27 kilometrów do Wolsztyna, 30 do Nowej Soli, 35 do Sulechowa i 38 do Zielonej Góry. Według dostępnych danych gminę zamieszkuje tylko 3300 osób. To jedna z mniejszych i mało zaludnionych gmin w województwie. Blisko połowa powierzchni to lasy. Z surowców występują tylko piaski budowlane, udokumentowane w kilku lokalnych wyrobiskach, ale bez większego znaczenia gospodarczego. O zatrudnienie na miejscu nie jest łatwo. Na szybko w Internecie można znaleźć tylko ofertę dla doradcy klienta znanej firmy pożyczkowej.

Ale cztery miasta w podobnej odległości dają możliwości znalezienia pracy. – Takie są czasy, że większość ludzi ma samochody, więc pokonanie dystansu 30 kilometrów to nie jest problem – zapewnia Julia Przepiórka, która w Kolsku mieszka od kilku lat i jest zachwycona miejscem.

– Do Zielonej Góry jedziemy jakieś 35 minut. Niektórym może się wydawać, że do miast mamy daleko, a dla mnie jest w sam raz. Po 30 kilometrów to nie jest dużo. Jakbym mieszkał w dużym mieście, to przejazd z jednego końca na drugi, zajmowałby mi tyle czasu – dodaje Bartosz Sikora. Urodził się w Kolsku. Tutaj prowadzi własną działalność gospodarczą w branży teleinformatycznej.

– Mam pracę na miejscu. Mam, co robić. Chcę w Kolsku zostać – mówi z przekonaniem. Mały dom można kupić za 350 tysięcy albo pół miliona. Większe są droższe. Tanio już było. – Tendencja jest wzrostowa. Więcej ludzi docenia uroki tego miejsca – wyjaśnia wzrosty cen nieruchomości pani Julia.

Most przybliży Kolsko do inwestorów?

Młodzi mieszkańcy chwalą most na Odrze, oddany do użytku w 2022 roku. Skraca czas jazdy do Zielonej Góry o prawie połowę. Podpisy poparcia za inwestycją zbierał w gminie Sylwester Ratajczak. Wspomina, że niektórzy nie wierzyli, że most powstanie. Żartował, że w przeciwnym razie, ludzie będą przewożeni przez rzekę samolotami. – I mamy ten most – cieszy się. Pan Sylwester jest, zarówno złotą rączką w domu kultury, jak i strażakiem ochotnikiem. – Mamy dwie jednostki w Kolsku i Konotopie. Mamy nowe dwa auta. Współpracujemy z nadleśnictwami w Sulechowie i Sławie. A w domu kultury dużo wydarzeń i festynów – zachwala swoją małą ojczyznę.

W którym kierunku rozwinie się gmina? W kampanii wyborczej mogą się ścierać różne opcje. – Żeby tę gminę ruszyć, trzeba nowy kontekst wymyślić – uważa radny Tomasz Bączkowski, który startuje na wójta. Przyznaje, że w gminie nie ma przemysłu i brakuje infrastruktury turystycznej.

– Jedna ścieżka, czy kilka ośrodków, to nie jest jeszcze turystyka – mówi i proponuje wyszukanie miejsca na mały przemysł, coś w rodzaju małej strefy. Widzi możliwości jej utworzenia. Zdaniem Iwony Brzozowskiej, obecnej starosty, która również startuje na wójta, mówienie o wielkich inwestorach, to mrzonki. – Każdy, kto zna realia i uwarunkowania gminy, to wie, że nie tędy droga – podkreśla.

– Na inwestycje bym nie liczył. Większość ziemi jest rolnicza – uważa pan Sylwester i liczy na rozwój turystyki.

Turystów przyciąga ścieżka i jezioro

Historia wielu wsi w gminie sięga średniowiecza. Archeolodzy znaleźli potwierdzenie tego podczas badań prowadzonych w rejonie Uścia, Tatarki, Jesiony, Jesionki, Kolska, Tyrszelin, Konotopu i Zacisza. Ciekawostki z dziejów okolicy promują wśród mieszkańców członkowie Grupy Eksploracyjnej Polanie. To dzięki nim przy ścieżce rowerowej w Kolsku, Konotopie, Lubięcinie i Lipinach są tablice z dawnymi zdjęciami i mnóstwem informacji. Organizują różne wydarzenia. – Często mieszkańcy są zaskoczeni tym, jakie historie działy się na tych terenach. Staramy się, aby coś po nas zostało, jakiś ślad – podkreślał we wczesnych artykułach Krzysztof Hojka.
Potencjał turystyczny okolicy dostrzega też kandydujący na wójta Paweł Zapeński, przewodniczący rady gminy i dyrektor poradni psychologiczno-pedagogicznej w Nowej Soli. Iwona Brzozowska widzi gminę dbającą o mieszkańców, ale i przyjazną turystom. Nie innego zdania jest też pan Bartosz, który zwraca uwagę na przyszłe znaczenie dla gminy jeziora w Jesionce.

– Mamy jezioro, które jest jeszcze do ogarnięcia, ale myślę, że znajdą się środki choćby z KPO, żeby sprawić, aby odżyło. Jesionka już się robi miejscowością turystyczną. Dużo ludzi przyjeżdża tam na sezon. Mają tam domki i biwakują – podkreśla.

I chwali też ścieżkę rowerową. Powstała na dawnych torach kolejowych na trasie Nowa Sól – Wolsztyn. Zbudowana w latach 1902 – 1909 miała duże znaczenie dla rozwoju gospodarczego tych terenów, teraz znów przyciąga zainteresowanie, choć w inny sposób. Ścieżki rowerowe docenia też Julia Przepiórka.

– Naprawdę jest tutaj co robić w wolnym czasie. Widać to, kiedy się pójdzie na ścieżkę rowerową w słoneczny dzień. Dużo ludzi przyjeżdża tutaj odpocząć od zgiełku swoich miast – wyjaśnia.

Bliskość ludzi i sklepów

W poniedziałek, 26 lutego do Kolska zjechało ponad sto osób. Przyjechali na kilka godzin. Samochody zaparkowali przy budynku Ochotniczej Straży Pożarnej, wokół domu kultury i przy sąsiednich posesjach. Rzadka okoliczność. Na emeryturę odchodził Henryk Matysik. W czerwcu minęłoby 30 lat odkąd pierwszy raz wygrał wybory na wójta Kolska. Miał siedem różnych składów rady gminy. Tym razem zrezygnował przed końcem kadencji. Na pożegnanie dostał rower, walizkę, obrazy i wiele innych prezentów. Było dużo słów podziwu za 30 lat pracy.

– Nie będę nikomu porad ani lekcji udzielał, bo każdy wie, jak to robić – mówił Henryk Matysik do obecnych samorządowców. Przyznał, że każda z kadencji była inna..

– Zostawiam gminę w miarę poukładaną, choć zawsze jest coś do zrobienia. Myślę, że sztab ludzi, który pracuje w urzędzie gminy dla mieszkańców, jest mocny i kompetentny. Wchodzi inna epoka. To już nie jest czas dla leśnych dziadków, jak mogę siebie określić. Trzeba nadążać za wyzwaniami czasowymi – mówił.

Jaka będzie nowa epoka Kolska? – Nie możemy narzekać, że czegoś nam w gminie brakuje – zapewnia Sylwester Ratajczak. – Nawet po zakupy na święta nie trzeba jechać gdzieś daleko. Wszystko można na miejscu kupić – dodaje Elżbieta Kowaluk, która w Kolsku mieszka od prawie 30 lat. Sprowadziła się w listopadzie roku, w którym wójt Matysik pierwszy raz wygrał wybory.

– Szkoda, że wójt odchodzi. Jest wzruszenie. Od początku śledziłam jego pracę i karierę. Był bardzo zżyty z gminą – przyznaje pani Elżbieta.

Dźwięków mandoliny żal

Pani Julia przekonuje, że dzięki temu, że Kolsko jest małą miejscowością, to ludzie się znają. – Są dla siebie życzliwi. Wydaje się, że to jest fajne miejsce do zamieszkania – uważa. Okazuje się, że niektórzy miastowi wybierają tę wieś na dożycie dla swoich kotów. Kiedy jeszcze trwała uroczystość, na murku domu Jerzego Sieradzana wylegiwał się biało-czarny kot.

– To jeden z czterech. Co roku ludzie podrzucają koty na wieś, a my się nimi opiekujemy – przyznaje pasjonat kotów i starych motocykli. Po czym opowiada smutną historię przyjacielskiego kota, o którego zdrowie walczył kilka miesięcy.

Na zakończenie uroczystości w domu kultury wystąpiła specjalnie dla wójta Orkiestra Mandolinowa. Zebrała się jeszcze raz po pięciu latach od rozwiązania, a grała od lutego 2000 roku.

– I jak tam występ? – dopytuje pan Jerzy. W orkiestrze zagrała jego córka, podobnie jak córka pana Sylwestra. To właśnie Orkiestra Mandolinowa jest tym, czego gminie brakuje. – Uwielbiałem, jak grali na żywo. Taką muzykę inaczej się odbiera – podkreśla Sylwester Ratajczak. – Ożywiała naszą gminą. Grała na wszystkich imprezach – przypomina pani Elżbieta.

Zobacz wideo: Kolsko. Orkiestra Mandolinowa zebrała się po pięciu latach

od 12 lat

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wideo
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska