Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Niesamowity projekt studentów UZ. Po metamorfozie panie miały w oczach łzy, więcej pewności siebie. To, co się stało dodało im skrzydeł

Mariusz Kapała
Mariusz Kapała
Eliza Gniewek-Juszczak
Eliza Gniewek-Juszczak
Wideo
od 12 lat
– To jest takie przeżycie, jakby się na świecie dziecko pojawiło. Nie potrafię słowa z siebie wydobyć, tak przeżywam to – mówi pani Alicja. Studenci Uniwersytetu Zielonogórskiego III roku Pracy Socjalnej przygotowali projekt, na którego zakończenie kilkanaście osób rzuciło się sobie w ramiona. Poleciały łzy.

Spis treści

Niesamowite metamorfozy. Projekt studentów UZ

Dwie duże sale w B66, czyli Zespole Szkół i Placówek Kształcenia Zawodowego w Zielonej Górze przypominają charakteryzatornię filmową na piętrze i profesjonalne studio fotograficzne na parterze. W obu kręci się mnóstwo ludzi. Do tego na górze, w lustrach odbijają się twarze, co sprawia wrażenie, że wszystkich jest tutaj jeszcze więcej. Kilka włączonych suszarek do włosów rwie pospieszne rozmowy. Na dole rozłożone białe płótno służy do portretów, które wykonuje fotografka Katarzyna Naworol. Słychać, jak woła: – Popatrz na mnie. Odchyl włosy, jak ja – radzi, szybko ściągając gumkę, a kobieta na białym tle patrzy wprost w obiektyw i robi gest, jak modelka.

– Był stres. Nie wiadomo było, jak to się skończy i kręciło się tyle ludzi – przyzna już po wszystkim jedna z kobiet z czarnymi, prostymi włosami do ramion.

Szukam wzrokiem pani ze zdjęcia z zielonogórskiej noclegowni, które przesłał dyrektor Bartosz Sulczewski na dowód zgody mieszkanek na udział w projekcie „Bezdomność też jest kobietą” i zainteresowania jego treścią. Planowała zaszaleć z kolorem włosów. Spodziewała się, że dzięki takiej metamorfozie będzie mogła poczuć się kobieco i na pewno poprawi to jej pewność siebie. Rozglądam się i stwierdzam, że pani Ewy tego dnia nie ma.

Półdługie, czarne włosy odjęły lat pani Ewie, a makijaż podkreślił urodę
Półdługie, czarne włosy odjęły lat pani Ewie, a makijaż podkreślił urodę Mariusz Kapała / GL

Czuć się dobrze, jak wszyscy

Na schodach pomiędzy piętrami zagaduję Oliwię Tomaszewską, studentkę III roku Pracy Socjalnej na Uniwersytecie Zielonogórskim, która pierwsza napisała do redakcji o projekcie. Dopytuję, czy warto było podjąć wyzwanie. Radzi iść na górę i zobaczyć te uśmiechy, radość i inne emocje. – Kiedy panie mówią, że wyglądają pięknie, to jest miód. My im to wcześniej mówiłyśmy, ale one w to nie wierzyły. Teraz same to zobaczyły. Wzruszenie jest – kończy.

W sali na górze pani Renata z uśmiechem patrzy do lustra. – Czuję się całkiem inaczej. Tak przyjemnie – mówi. Kiedy w kurtce z czarnej skóry będzie pozowała do zdjęć powie o sobie rockowa babcia, a ja dodam, że rockowa tak, ale na pewno nie babcia. Długie blond włosy z równą grzywką, to fryzura, która gwałtownie odejmuje lat.

– Dziewczyny mówiły, żeby spróbować inaczej się malować. Trzeba coś zmienić – mówi z przekonaniem. – Czuję się lepiej, pewniejsza siebie. Przydałyby się takie warsztaty też dla innych kobiet. Ludzie myślą o nas, że mieszkamy w noclegowni, i że to nic takiego. Mało jest tam kobiet, ale są. Mężczyznom jest łatwiej. Kobieta na początku jest załamana, ja przynajmniej tak miałam, ale potem jest lepiej. Czuję się, jak wszyscy. Mieszkam w domu. Zawsze mi się wydawało, że jak ktoś na mnie patrzy, to wie skąd jestem, a teraz nie. Jestem bardzo zadowolona z tego projektu i cieszę się, że mogłam w nim uczestniczyć.

Przed metamorfozą pani Renata inaczej się malowała, ale zaproponowany makijaż i nowa fryzura bardzo jej się spodobały
Przed metamorfozą pani Renata inaczej się malowała, ale zaproponowany makijaż i nowa fryzura bardzo jej się spodobały Mariusz Kapała / GL

Kiedy człowiek inaczej wygląda, inaczej się czuje

Pani Ania, jako jedna z pierwszych jest już po metamorfozie. Ma krótkie włosy. Ubrana jest w obcisłe dżinsowe spodnie, niebieską marynarkę i koszulę z kołnierzykiem. Jakby właśnie wyszła z pracy w biurze.

– Czuję się inaczej, w tej fryzurze i makijażu. W rurkach nie chodziłam, raczej w szerszych spodniach. Kiedy człowiek inaczej wygląda, wtedy też inaczej się czuje, lepiej – zapewnia. – Jak się chodzi byle jak ubranym, inaczej też ludzie patrzą. Wtedy ma się wrażenie, że jest się gorszym. Ale, jak nie ma pieniędzy… Nie wiem, jak będzie dalej…

– Ten projekt to bardzo dobry pomysł. Oby takich więcej – dodaje jeszcze.

Projekt studentów III roku Pracy socjalnej Uniwersytetu Zielonogórskiego Bezdomność też jest kobietą
Projekt studentów III roku Pracy socjalnej Uniwersytetu Zielonogórskiego Bezdomność też jest kobietą Mariusz Kapała / GL

Pani Alicja w oczekiwaniu na swoją kolej do zdjęć, przyznaje, że bardzo się sobie podoba. Jest wzruszona. – To jest takie przeżycie, jakby się na świecie dziecko pojawiło. Nie potrafię słowa z siebie wydobyć, tak to przeżywam – mówi i chwali projekt. – Dobrze, że studentki wymyśliły coś takiego. Więcej osób się o tym dowie, że można to zrobić. Nikt im za to nie płacił. Same się zaangażowały. Myślę, że nikt z nas nie miał takiej opieki, pomocy i życzliwości w domu, jak od tych więcej takich było.

Najbardziej chciałaby mieć własne mieszkanie, ale nie narzeka, w schronisku ma swój oddzielny pokój. – Dyrektor i prezes zawsze starają się nam pomóc. W każdej potrzebie nam pomogą, wytłumaczą. Wszystko tam mamy. Łazienki, kuchnię, świetlicę. Książek masę – wylicza.

Projekt studentów III roku Pracy socjalnej Uniwersytetu Zielonogórskiego Bezdomność też jest kobietą
Projekt studentów III roku Pracy socjalnej Uniwersytetu Zielonogórskiego Bezdomność też jest kobietą Mariusz Kapała / GL

Pani Joanna potwierdza, że maluje się na co dzień, ale nie tak, jak pokazały młode wizażystki. Chwali koleżankę obok, że piękna dziewczyna. – Postaram się tak malować – zapowiada . Czarne proste włosy do ramion, delikatny makijaż podkreśla urodę. Pytam o imię i słyszę Ewa… To jej szukałam, zaraz po przyjściu. Ta metamorfoza to, jakby nowe narodziny.

Pani Joanna podoba się sobie po metamorfozie
Pani Joanna podoba się sobie po metamorfozie Mariusz Kapała / GL

Iść do przodu i nie cofać się

Projekt studentów, to nie tylko nowy makijaż, fryzura i stylizacja. Pierwszego dnia odbyły się warsztaty psychologiczne, których celem było wzmocnienie poczucia pewności siebie u uczestniczek i nauka pozytywnego myślenia. – Mamy nadzieję, że ta wiedza zostanie na dłużej, a jeśli uda się kontynuować takie spotkania, to jeszcze wzmocnimy ten efekt – liczy dr Anna Korlak – Łukasiewicz z Zakładu Pedagogiki Specjalnej i Profilaktyki Społecznej w Instytucie Pedagogiki. Opiekunka grupy sama zauważyła, że panie już w kolejnych godzinach projektu korzystały z otrzymanych wiadomości. Od razu zaczęły wcielać rady w życie.
– Warsztaty psychologiczne były wzruszające. Takie spotkania z psychologiem, czy terapeutą dużo dają. Pchają do tego, żeby pozytywnie myśleć, iść do przodu i nie cofać się, bo to jest najgorsze co może być dla kobiety w kryzysie bezdomności. Trzeba iść do przodu, zacząć działać, bo to jest najważniejsze dla nas kobiet – mówi twardo pani Ewelina. – Warto próbować i korzystać z tego, żeby wyjść z bezdomności, bo można z tego wyjść, ale pod warunkiem, że się chce.

Udana metamorfoza pani Eweliny
Udana metamorfoza pani Eweliny Mariusz Kapała / GL

Z osobami w kryzysie bezdomności chce pracować Julia Haręża.

– Zawsze pomagać jest warto. Dla jednej na sto jest warto. Te kobiety są wartościowe, wdzięczne i szczęśliwe. Dla każdego tego uśmiechu było warto, dla tej każdej chwili, dla słów „czuję się zaopiekowana”, „czuję się szczęśliwa” – wymienia to, co już zdążyło wzruszyć. – Na pewno to doświadczenie się przyda. Uczymy się rozmawiać, rozpoznawać potrzeby i oczekiwania. Byłam w momencie dobierania stylizacji, wiem, jak ciężko otworzyć te panie na coś nowego. Cieszę się, że się odważyły dla siebie, nie dla innych. To jest ważne, by zrozumiały, że mają prawo być szczęśliwe, czuć się piękne, eksperymentować i poznawać to, co dla nich jest dobre.

Studentki są dumne

Kiedy już wszystkie sześć pań ma na sobie nowe stylizacje, makijaże i fryzury, pustoszeje sala na piętrze a wypełnia się ta na dole. Studentki Zuzia i Wiktoria są dumne ze swojej grupy. Usiadły na chwilę niedaleko stolika z kawą, herbatą i ciastkami. – Warto było i to nie tylko dla pań, które były dla nas priorytetem, ale była to doskonała okazja do zebrania doświadczenia przez nas. Wiele się nauczyliśmy. Wiemy, jakie to było trudne i jakie jest piękne, jak się widzi efekty – zapewnia Zuzia. Chciałaby, żeby udało się otworzyć kierunek Pracy socjalnej w nowym roku akademickim, a następcy kontynuowaliby projekt.

– Włożyliśmy bardzo dużo ciężkiej pracy i bardzo nam zależało, żeby to się udało. Jest trochę niedowierzania. Jest też radość, że mogłyśmy poznać te panie. Są cudownymi kobietami. Za każdą stoi wzruszająca historia. Jesteśmy wdzięczni, że mogliśmy te historie poznać – podkreśla Wiktoria.

Za chwilę końcowe zdjęcia. Potem już na uczelni przyjdzie czas na podsumowania.

– Absolutnie było warto – mówi już dr Anna Korlak – Łukasiewicz. – Projekt musiał być, ale mógł być na papierze. Jednak studenci wybrali formę praktyczną. Było warto nie tylko dla pań, które brały udział, ale również dla studentów. Bardziej poznali siebie, wiedzą, do czego się nie nadają, a jakie są ich najlepsze strony. Zbliżyli się między sobą.

Dr Korlak – Łukasiewicz trochę się czuję, jak ich matka. – Dla mnie to też bardzo cenne doświadczenie, nie było pierwsze. Przez te 20 kilka lat zrobiłam wiele projektów ze studentami, ale tym razem było szczególnie. Ponieważ jest to trzeci rok kierunku Praca socjalna – ostatni już. Niestety, nie mamy kolejnych naborów – potwierdza wcześniejsze obawy.

Kiedy kończy się sesja portretowa. Panie zaczynają dziękować sobie wzajemnie. Padają sobie w ramiona. Przytulają się. Każda ma w oczach łzy.

Uczniowie z technikum fotografii multimediów na chwilę przestają robić zdjęcia. Uśmiechamy się do siebie.

– To jest ogromne przeżycie. To, co się dzieje to szok i niedowierzanie, że przemiana może się odbyć w tak krótkim czasie. Życzę tego, aby panie czuły się już zawsze tak, jak dzisiaj, bo widać, że są szczęśliwe – podkreśla Asia z III klasy. – Jestem pod wrażeniem, jak w parę godzin panie się odmieniły. Wyglądają naprawdę bardzo ładnie – dodaje Mateusz z II kl. TFM.

Julita z I kl. cieszy się, że została zaproszona do projektu. Podoba jej się idea i to, że sama też może się czegoś nauczyć.

– Zespół Szkół i Placówek Kształcenia Zawodowego w Zielonej Górze B66 jest szkołą zaangażowaną społecznie, więc uznaliśmy wspólnie, że przystąpienie do tego projektu będzie włączeniem się do pomocy osobom bezdomnym, a zwłaszcza, że są to kobiety – mówi Bożena Bogucka, dyrektor szkoły. Chodziło o to, żeby przeszły metamorfozę, aby podnieść ich samoocenę i żeby poczuły się w tym dniu wyjątkowo.

W projekcie studentów UZ wzięli udział uczniowie i nauczyciele ZSiPKZ.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska