Piotr Zaremba: Ta wojna w sferze kultury prowadzi nas donikąd

Piotr Zaremba
Piotr Zaremba
Piotr Zaremba fot marek szawdyn/polska press
Historie, które za chwilę przywołam, mogą się wydawać błahe. W momencie, kiedy już nie tylko w Polsce, ale i w Brukseli dwa zbrojne obozy walczą o kształt polskiego sądownictwa, a władza wojuje z marszałkiem Senatu Tomaszem Grodzkim. Na kulturę mniej Polaków zwraca uwagę. A przecież i ona stała się widownią bitew, gdzie nie bierze się jeńców.

Oto media od kilku dni trąbią o cenzurze, której ofiarą miał paść wybitny reżyser teatralny Krystian Lupa. Nowojorski teatr Skirball miał wystawić „Proces” Franza Kafki w jego reżyserii, grany w warszawskim Teatrze Nowym. Ale Instytut Adama Mickiewicza oznajmił, że nie wyłoży na to żądanych 50 tysięcy dolarów (to skądinąd, jak na fundusze IAM, spora suma).

Efekt? Oburzenie mediów opozycyjnych wobec PiS: Onetu. Wyborczej. Newsweeka. Padają rytualne formułki o cenzurowaniu Lupy. On sam, od kilku lat oznajmiający w kolejnych wywiadach, że rozważa polityczną emigrację, ogłasza, że minister kultury Piotr Gliński deklaruje, iż nie będzie wspierał artystów nieprzychylnych władzy. Gdzie i kiedy to deklarował, reżyser nie wyjaśnia. O ile media cytują jeszcze drugą stronę, o tyle na społecznościowych portalach artyści oskarżają podległy resortowi kultury najcięższymi słowami.

Barbara Schabowska, nowa szefowa IAM, próbuje tłumaczyć. Jej instytucja niczego dyrektorowi nowojorskiego teatru nie obiecywała. Nawet wtedy, kiedy był w Polsce na festiwalu „Boska komedia”. O planowanej premierze władze Instytutu dowiedziały się w listopadzie, kiedy to plan finansowy na następny rok był już zamknięty. Komentarzem do tezy samego Lupy o niszczeniu go przez Glińskiego jest informacja, ile IAM wydał wcześniej na wsparcie innych jego produkcji zagranicą - w sumie milion 400 tysięcy złotych od roku 2016.

Nieoficjalnie wiadomo, że sprawcą zamieszania jest podobno odchodząca na emeryturę pracownica, która miała rozmawiać z nowojorskim teatrem bez niczyjego upoważnienia. Historia jak z farsy, ale przecież nikt się nie śmieje. Wszyscy zaciskają zęby ze złości. Od początku poprzedniej kadencji PiS szuka się na siłę przykładów cenzury w teatrze. Minister nie chce aby na wrocławskiej scenie występowali aktorzy porno. Cenzura! W krakowskim Starym Teatrze konkurs na dyrektora przegrywa pieszczoch kręgów progresywnych Jan Klata. Cenzura!

Żadnych realnych przykładów nie da się przywołać, już choćby dlatego, że lwia część teatrów nie podlega w ogóle ministerstwu. Tym bardziej jakieś pojedyncze przykłady, gdy rządowi urzędnicy mają inne zdanie niż artyści, urastają do rangi masakrowania kultury. Podobnie rzecz ma się w kinie. Grube miliony idą, i słusznie, na reżyserów na ogół nieprzychylnych obecnej władzy. Ale kiedy jeden z nich, Marcin Krzyształowicz nie dostaje wsparcia od PISF, bo jest w sporze prawnym ze spadkobiercą Leopolda Tyrmanda, o którym opowiada film „Pan T.”, jego twórca natychmiast ogłasza się ofiarą. I dostaje w Gdyni owacje, także za opowieści, że dyrektor PISF nie ukłonił mu się podobno w hotelu. Taki to świat.

Mnie najbardziej przeraziło w historii z premierą Lupy jedno. Kiedy do jednego z artystów pomstujących na Facebooku zgłosiła się znajoma zachęcająca, aby poznał racje drugiej strony, oznajmił, że nie ma takiej potrzeby. Dyrektor Schabowska przyjęła stanowisko od Glińskiego. To wystarczy żeby jej nie szanować. Oczywiście ci sami artyści do ludzi, których nie szanują, nieustannie wyciągają ręce po pieniądze. Pewnie mają do nich prawo, choć oczywiście ktoś mógłby powiedzieć: skoro w Polsce panuje terror i cenzura, próbujcie sobie sami radzić na rynku.

Na tej nieustającej wojnie polska kultura nie zyskuje. Nie twierdzę, że nie ma czasem, zwłaszcza w sferze retoryki, winy po stronie rządu. Nie twierdzę, że nie dawał tam gdzie mógł pieniędzy artystom kiepskim, ale swoim. Były takie przypadki. Ale wizja niszczenia kultury to jakaś ponura groteska. I sposób na odreagowanie ludzi, którzy mając poczucie częściowej utraty wpływu na wybory Polaków, co i rusz rozkładają się na pluszowym krzyżu.

Piszę o polityce ministerstwa kultury, ale przecież nie tylko ono decyduje o kształcie narodowej debaty. I powtarzając o przeczuleniu, o wymyślonych opresjach, powiem jednak: czasem jest powód do niepokoju.

Oto Dariusz Rosiak, świetny dziennikarz, traci obie swoje audycje w radiowej Trójce: Raport o stanie świata i Muzyczna historia świata. Nie będzie z nim przedłużona umowa. Rosiak nie poruszał tematów z dziedziny polityki wewnętrznej. Ale nie był swój, konserwatywny. Takim ludziom jest coraz ciaśniej w mediach publicznych. Ostatnio także w mniej wcześniej nękanym czystkami radiu.

To nie jest dobra wiadomość. Co więcej, można odnieść wrażenie, że prezes radia Andrzej Rogoyski i nowa wiceprezes Agnieszka Kamińska postanowili zatrzasnąć do tej pory jednak uchylone drzwi. Przekaz ma być maksymalnie ujednolicony. A przecież wartością mediów publicznych powinna być maksymalna różnorodność. Prawie jej nie było w sferze relacjonowania bieżących starć politycznych w Polsce. Ale było trochę w opowiadaniu o świecie, także o kulturze.

Tym po stronie opozycyjnej, którzy teraz opłakują Rosiaka, zwrócę uwagę. Przez cztery lata prowadził jednak swoje audycje w publicznym radiu, podczas gdy wy mówiliście od początku, że media publiczne to apokalipsa i równocześnie dno. Taki paradoks. Ale zarazem zapłaczę wraz z nimi. Bo problem jest. Media publiczne nie powinny być własnością jednej opcji, na dokładkę z coraz większymi pretensjami do drobiazgowej kontroli, jak ludzie mają myśleć. Tak, to są zaczątki cenzury.

W liberalnej bańce (ulubione określenie Jana Komasy, którego film „Boże ciało” na krótką chwilę przekroczył podziały ideowe) będą się katować wizjami strasznych krzywd Lupy. W bańce pisowskiej być może powiedzą: „Nic się nie stało”, kiedy ktoś wspomni o Rosiaku i jego programach, naprawdę dobrych. Coś złego się z nami dzieje. Tego zła jest coraz więcej, nie coraz mniej, a zaciekłość jednych, podsyca determinację drugich.

FLESZ: Klimat nie zwariował, eksperci uspokajają

Wideo

Materiał oryginalny: Piotr Zaremba: Ta wojna w sferze kultury prowadzi nas donikąd - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 4

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
17 stycznia, 8:45, Gość:

Unia powinna się zastanowić po co jej polska która jest hamem na salonach obraża wszystkich i wszystko awanturuje się jak patologia po 3 promilach że niewie z kim i o co i myśli że jest panem świata

17 stycznia, 9:08, Gość:

Chamem to ty jesteś, dodatkowo analfabetą. Polska jest suwerennym krajem i podobnie jak inne suwerenne kraje w UE jak np. Francja, czy Hiszpania ma prawo zarządzać własnym krajem. Łamanie konstytucji, czy praworządności widzą tylko wyprane przez takie media jak wyborcza mózgi.

Łamanie konstytucji, czy praworządności widzą tylko wyprane przez takie media jak wyborcza mózgi - niestety ale socjal w takim wydaniu pozwala na wszystko, także na jawne łamanie Konstytucji. Tylko Konfederacja!

G
Gość
17 stycznia, 8:45, Gość:

Unia powinna się zastanowić po co jej polska która jest hamem na salonach obraża wszystkich i wszystko awanturuje się jak patologia po 3 promilach że niewie z kim i o co i myśli że jest panem świata

17 stycznia, 9:08, Gość:

Chamem to ty jesteś, dodatkowo analfabetą. Polska jest suwerennym krajem i podobnie jak inne suwerenne kraje w UE jak np. Francja, czy Hiszpania ma prawo zarządzać własnym krajem. Łamanie konstytucji, czy praworządności widzą tylko wyprane przez takie media jak wyborcza mózgi.

Zgadzam sie.. Niezapominajmy ze Bruksela to takze zwykli ludzie o roznych pogladach... Zadne Bostwo... A Polskie sprawy rozwiazujemy na wlasnym podworku...

G
Gość
17 stycznia, 8:45, Gość:

Unia powinna się zastanowić po co jej polska która jest hamem na salonach obraża wszystkich i wszystko awanturuje się jak patologia po 3 promilach że niewie z kim i o co i myśli że jest panem świata

Chamem to ty jesteś, dodatkowo analfabetą. Polska jest suwerennym krajem i podobnie jak inne suwerenne kraje w UE jak np. Francja, czy Hiszpania ma prawo zarządzać własnym krajem. Łamanie konstytucji, czy praworządności widzą tylko wyprane przez takie media jak wyborcza mózgi.

G
Gość

Unia powinna się zastanowić po co jej polska która jest hamem na salonach obraża wszystkich i wszystko awanturuje się jak patologia po 3 promilach że niewie z kim i o co i myśli że jest panem świata

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3