Polscy naukowcy zbadali kości dinozaurów. Odkryli, że chorowały na gruźlicę

Tomasz Szymczyk
Dawid Surmik z fragmentem szkieletu odnalezionego proneustikozaura śląskiego marzena bugała azarko
Nowoczesne metody badawcze pozwalają naukowcom jeszcze raz zająć się tym, co - wydawałoby się - jest już zbadane. Właśnie w taki sposób okazało się, że prehistoryczne gady, tak jak i ludzie, również cierpiały na gruźlicę.

Szczątki prehistorycznego gada, nazwanego po łacinie przez naukowców Proneusticosaurus silesiacus, co w wolnym przekładzie oznacza prastarego gada pływającego ze Śląska, najpierw setki milionów lat przeleżały w skałach. Odkryto je na przełomie XIX i XX wieku w rejonie Gogolina. W 1902 roku zachowany w około osiemdziesięciu procentach szkielet gada opisał niemiecki geograf Wilhelm Volz. Znalezisko określił jako fragment szkieletu gada morskiego, najpewniej blisko spokrewnionego ze znanymi z tego okresu drapieżnymi notozaurami, których szczątki odnajdywane są dzisiaj chociażby w Geosferze w Jaworznie.

Odnaleziony proneustikozaur trafił do Muzeum Geologicznego Uniwersytetu Wrocławskiego. Nie oszczędziły go jednak działania wojenne i dzisiaj placówka dysponuje jedynie fragmentem tylnej części ciała z kośćmi lewej łapy, żebrami, tzw. gastraliami („żebrami brzusznymi”), fragmentem miednicy, licznymi kręgami i prawą kością udową. To jednak wystarczyło, by proneu-tikozaurem z Gogolina znów zainteresował się świat. A wszystko dzięki guzkowatym naroślom na żebrach, które wskazują na to, że osobnik ów chorował na gruźlicę.

- Choroby i schorzenia są czynnikiem, który też kształtował życie na ziemi. Pokazujemy, że choroby zakaźne istniały już w głębokiej prehistorii i mogły na żyjące wtedy zwierzęta oddziaływać - mówi Dawid Surmik, mieszkający w Sosnowcu paleontolog z Uniwersytetu Śląskiego.

Wcześniej przechowywany we Wrocławiu szkielet badał w ramach swojego zakończonego już projektu badawczego, finansowanego przez Narodowe Centrum Nauki, który dotyczył triasowych gadów morskich. Był już wyczulony na występowanie patologii szkieletowych, gdyż mniej więcej równolegle badał kości innych gadów morskich - pistozaurów, noszących ślady infekcji stawowych.

O swoich spostrzeżeniach poinformował czołowego badacza prehistorycznych patologii szkieletowych, Bruce’a Rothschilda ze Stanów Zjednoczonych, oraz Tomasza Szczygielskiego z Instytutu Paleobiologii PAN, pracującego nad kopalnymi żółwiami. Wspólnie postanowili jeszcze raz dokładnie zbadać gadzie żebra i przyjrzeć się wspomnianemu okazowi. Rozwój techniki pozwolił na wykonanie mikrotomografii komputerowej, którą zajęła się Katarzyna Janiszewska z Laboratorium Mikrotomografii, stanowiącego oddział Krajowego Laboratorium Multidyscyplinarnego Nanomateriałów Funkcjonalnych.

Badacze prześwietlili też całą płytę z okazem, aby przekonać się, czy promienie X ujawnią ukryte dla nieuzbrojonego oka dodatkowe cechy, które pomogą rozwiązać mającą 245 milionów lat tajemnicę. Kolejną niewielką próbkę pokrytego guzkami żebra przecięto i zeszlifowano na cienkie plasterki, aby w świetle mikroskopu ocenić, w jaki sposób i jak bardzo zmieniona jest tkanka kostna.

Koncepcje narodziły się dwie. Jedną z nich była wspomniana gruźlica, drugą - nowotwory. Na powierzchni guzków widoczne są bowiem ślady po układzie naczyń krwionośnych. Badacze myśleli, że może się to wiązać z nowotworem tkanek miękkich, który powoduje przerzuty.

- Okazało się, że to istotnie reakcja okostnej na przewlekłą infekcję, a podobne guzki sporadycznie spotyka się w przypadkach gruźlicy u ludzi - przyznaje Dawid Surmik. - Nie jest to jednak typowy jej objaw i pojawienie się podobnych guzków dotyczy zapewne osobników o upośledzonej odporności. Sama gruźlica jest bardzo powszechna w świecie zwierząt, a spośród form ziemno-wodnych najczęściej dotyczy płetwonogich, w tym fok. Uważa się ponadto, że to właśnie foki przyniosły gruźlicę do Nowego Świata, a potwierdzają to badania DNA szczątków rdzennych mieszkańców Ameryk - dodaje badacz i podkreśla, że to płetwonogie są najlepszym odpowiednikiem ekologicznym wymarłych prymitywnych gadów morskich, takich jak notozaury, z którymi spokrewniony był właśnie proneustikozaur.

Wyniki badań zostały już opublikowane w prestiżowym naukowym piśmie „Royal Society Open Science”.

Szczątków prehistorycznych gadów na południu Polski nie brakuje. Oprócz okolic Gogolina znajdowano je m.in. w rejonie Krasiejowa czy Tarnowskich Gór. Tylko w jednym szkielecie odnaleziono jednak oznaki wskazujące na gruźlicę.

- Czegoś takiego ani u nas, ani w ogóle nie opisano w znanych mi materiałach - przyznaje Dawid Surmik. - To, że opisujemy najstarsze stwierdzone przypadki gruźlicy, nie oznacza, że w przyszłości nie zostaną odkryte jeszcze starsze - dodaje.

A takim odkryciom sprzyjać będzie rozwój nauki i wykorzystywanie nowoczesnych metod badawczych. Naukowcy przyznają, że wiele odkryć dokonywanych jest dzisiaj nie w terenie, ale przy powtórnej analizie tych historycznych.

- Badania tego typu niosą również implikacje dla globalnych studiów epidemiologicznych, uzupełniając zrozumienie ewolucji patogenów transmitowanych pomiędzy różnymi grupami zwierząt i ich rozprzestrzenianie w skali czasu niedostępnej dla eksperymentów laboratoryjnych. Przypadek proneustikozaura jest wreszcie, w czasach wielu ruchów pseudonaukowych czy organizacji antyszczepionkowych, próbujących wpływać na opinię publiczną, świetnym przykładem pradawnej historii naturalnej groźnych chorób zakaźnych oraz dowodem, że schorzenia te nie są ledwie wymysłem dzisiejszych społeczeństw - uważa naukowiec.

Ślady gruźlicy w kościach proneustikozaura to kolejne odkrycie zespołu pod kierownictwem Dawida Surmika po tym, które pozwoliło na stwierdzenie, że już gady prehistoryczne cierpiały także na choroby stawów. Okazało się, że pistozaury, krewniacy notozaurów, były zwierzętami bardzo podatnymi na infekcje stawowe.

W lipcu zeszłego roku opisano kilka kości tych zwierząt z rejonu Tarnowskich Gór oraz z terenu Niemiec. I podobnie jak w przypadku proneustikozaura, także i one stanowiły historycznie zebrane kolekcje muzealne, co świadczy o tym, że nawet okazy, które od dziesiątków lat przechowywane są w szafach muzealnych, mogą być źródłem fascynujących odkryć naukowych.

POLECAMY PAŃSTWA UWADZE:

PROGRAM TYDZIEŃ: Magazyn reporterów Dziennika Zachodniego

Wideo

Materiał oryginalny: Polscy naukowcy zbadali kości dinozaurów. Odkryli, że chorowały na gruźlicę - Dziennik Zachodni

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

777

BO NA ŚLONSKU POLACTWA AFIEGO KALIGO MORZE BYĆ INO BIYDA I GRUŻLICA
A POLACKICH wUJUF CFANIA KUF TO INO BAWI CIE SZU.

Dodaj ogłoszenie