MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Prywatne muzeum w Witnicy

Jakub Pikulik 0 95 722 57 72 [email protected]
Armaty w tym muzeum stoją tak po prostu, na podwórku.
Armaty w tym muzeum stoją tak po prostu, na podwórku. fot. Jakub Pikulik
- Na początku była mała ekspozycja - mówi podpułkownik. I wtedy ludzie zaczęli przynosić kolejne eksponaty. Pierwsze były wojskowe buty. Któryś z sąsiadów znalazł dwa lewe u siebie na strychu i zaniósł do pana Czesława. Ktoś inny przyniósł hełm, z którego wysypywał ziarno w kurniku. Z czasem powstało Prywatne Muzeum Chwały Oręża Polskiego.

Zaczęło się od książki "Przez trzy granice". - Czytając ją, odnalazłem swoje nazwisko w spisie poległych - wspomina podpułkownik Czesław Chmielewski, właściciel prywatnego muzeum. W Zgorzelcu na cmentarzu II Armii Wojska Polskiego odnalazł "swój" nagrobek. To tam postanowił z rodziną, że poświęci swoje życie na upamiętnianie historii.

Ściany już zajęte

Wojskowe pamiątki pan Czesław gromadzi od 37 lat. Teraz muzeum zajmuje całe podwórko, pomieszczenia gospodarcze i sześć pokoi na parterze domu. Czesław Chmielewski wraz z żoną mieszkają na piętrze. Na ścianach brakuje miejsca na nowe eksponaty. - Tutaj flaga od żołnierza z Niemiec, a to odznaka od duńskiego generała. Te armaty przywieźli mi żołnierze polscy - oprowadza nas właściciel. - Jest tu wszystko, od wojskowej igły z nitką, po armaty.

Ekspozycja podzielona jest na cztery części. Pierwsza to okres odzyskania niepodległości, a więc lata 1918-1939. Część drugą stanowią eksponaty z II wojny światowej. W kolejnym pokoju zobaczyć możemy eksponaty z czasów Ludowego Wojska Polskiego. Ostatni pokój to pamiątki żołnierskie z czasów obecnych.

Dziury w hełmie

ZADZWOŃ I SIĘ UMÓW

Muzeum znajduje się w Witnicy przy ul. Sikorskiego 35. Otwarte jest od poniedziałku do piątku od 10.00 do 16.00. Zwiedzanie jest bezpłatne. Zanim odwiedzimy to miejsce, warto wcześniej zadzwonić i umówić się na wizytę. Telefon: 0 95 751 53 14.

Przez lata mieszkanie pana Czesława odwiedziły tysiące ludzi. Wycieczki szkolne, żołnierze z zagranicy, rodziny z dziećmi i starzy wojskowi. Od nikogo nie bierze pieniędzy, każdego cierpliwie oprowadza. Wszystkie eksponaty konserwuje sam, wszystkie sam opisuje i kataloguje. O porządek w muzeum dba żona. - Bez niej to miejsce nie mogłoby funkcjonować - mówi podpułkownik.

- Tutaj mamy siodło, szablę i hełm wykopane z Bzury (w 1939 roku rozegrała się tam przegrana dla Polaków największa bitwa obronna Polski - red.) - wskazuje gospodarz. W siodle połamana szabla i hełm z dziurą po kuli z tyłu. Połamana szabla symbolizuje przegraną bitwę, hełm z dziurą z tyłu głowy świadczy o tym, że żołnierze się wycofywali.

Medale na poduszkach

W ostatnim pokoju jest gablota, w której umieszczone są odznaczenia podpułkownika Chmielewskiego, m.in. order Virtuti Militari. Na stole listy od prezydentów, premierów, ministrów, podziękowania z ambasad niemal wszystkich krajów europejskich.

Obok gabloty z pamiątkami po kolegach z wojska. Wszystkie, oprócz tych pana Czesława, leżą na miękkich poduszkach. - Dlaczego? - pytamy. Szyje je moja żona. Robi to zawsze, kiedy jeden z kolegów umiera. Wtedy jego odznaczenia kładziemy na miękkich poduszkach. Niedługo i moje na nich spoczną - mówi oficer.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wideo
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska