Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Przedsiębiorcy kontra urzędnicy: toczy się spór o nową dyrektywę w sprawie domniemania zatrudnienia. Na razie górą biznes

Jerzy Mosoń
Jerzy Mosoń
Za przeforsowanie kontrowersyjnej dyrektywy wprowadzającej domniemanie etatu wezmą się teraz Belgowie. Jeśli im się uda, będzie to początek końca przedsiębiorczości, jaką znamy w Polsce
Za przeforsowanie kontrowersyjnej dyrektywy wprowadzającej domniemanie etatu wezmą się teraz Belgowie. Jeśli im się uda, będzie to początek końca przedsiębiorczości, jaką znamy w Polsce 123rf.com/profile_adrianhancu
Prowadzisz jednoosobową działalność i masz głównego klienta? Uważaj! Niebawem może zostać zastosowany wobec ciebie unijny mechanizm domniemania etatu. Bruksela pracuje nad regulacjami, które zlikwidują fikcyjny charakter wielu umów biznesowych, opartych na platformach internetowych, dzięki którym przedsiębiorcy unikają wysokich kosztów związanych z zatrudnianiem pracowników. Biznes obawia się wylania dziecka z kąpielą.

Spis treści

Od stycznia 2024 r. stery w Unii Europejskiej przejmuje Belgia. Jednym z jej głównych zadań będzie uzgodnienie z państwami członkowskimi ostatecznego kształtu dyrektywy o niewinnie brzmiącym tytule roboczym: praca za pośrednictwem platform internetowych. W istocie chodzi o możliwość ustalenia realnego charakteru pracy osoby wykonującej zadania dla innego podmiotu, w ramach prowadzonej przez nią działalności gospodarczej.

Bruksela chce więcej etatów, a mniej firm

Nowa dyrektywa likwidująca de facto fikcyjne umowy B2B, a zatem uszczuplające poniekąd poprzez optymalizację podatkową, budżet Unii Europejskiej, miała być gotowa do końca roku 2023, i zostać obwieszczona jako sukces prezydencji hiszpańskiej. W połowie grudnia doszło nawet do wstępnego porozumienia między eurodeputowanymi, Madrytem, a Komisją Europejską w sprawie jej treści. Do kluczowego głosowania, które miało odbyć się tuż przed świętami Bożego Narodzenia, jednak nie doszło, bo 22 grudnia okazało się, że projekt nie ma większości kwalifikowanej w Komitecie Stałych Przedstawicieli (Coreper), co skazywałoby go na porażkę, czego animatorzy przepisów chcieli uniknąć. Gra toczy się o wysoką stawkę, którą jest zapewnienie większych dochodów do unijnej kasy, w której brakuje funduszy na spłatę odsetek na Fundusz Odbudowy.

Głosowany miał być projekt inny od tego, na które zgodziły się państwa członkowskie

Jak sugeruje brukselski serwis „Euroactive”, nowym regulacjom sprzeciwiło się aż 12 państw (nie było wśród nich Polski), ponieważ tekst, który miał być poddany pod głosowanie, znacząco odbiegał od wersji Rady Unii Europejskiej. Co więcej, w sprawie dyrektywy ostatecznie nie wypowiedziały się Niemcy, ze względu na spory w koalicji rządzącej tym krajem. To jednak nie oznacza wygaszenia projektu. Nowe negocjacje trójstronne w sprawie uregulowania pracy za pośrednictwem platform internetowych ruszą od początku w styczniu, gdy prezydencję w UE obejmie Belgia, która ma nadzieją przekonać potrzebną większość kwalifikowaną. Czego formalnie będą dotyczyć rozmowy?

Pomysłodawcy dyrektywy chcą ulżyć kierowcom z przewozu osób

Inicjatorzy dyskusji nad zaostrzeniem przepisów dotyczących umów zawieranych przez firmy tłumaczą swój pomysł chęcią zapewnienia pracownikom platform cyfrowych, takich jak Deliveroo czy bardziej znany nad Wisłą Uber, właściwego statusu prawnego, w zależności od faktycznie wykonywanych przez nich obowiązków i warunków pracy, w jakich funkcjonują. To jednak nie wszystko. Drugim filarem dyrektywy dotyczącej pracy za pośrednictwem platform internetowych mają być przepisy odnoszące się do zarządzania algorytmicznego w miejscu pracy.

Domniemanie zatrudnienia, czyli kiedy można by było uruchomić mechanizm

Główną oś sporu między Komisją Europejską a państwami członkowskimi stanowi określenie szczegółowych warunków: kto i po spełnieniu jakich przesłanek wynikających ze współpracy podmiotów gospodarczych mógłby uznać, że praca wykonywana przez jeden podmiot na rzecz drugiego ma de facto charakter etatu i należy przemianować ją na umowę o pracę (uruchomienie mechanizmu domniemania etatu).

– Mam wielkie wątpliwości w sprawie czegoś tak nieprecyzyjnego jak domniemanie – komentuje Juliusz Bolek, przewodniczący Rady Dyrektorów Instytutu Biznesu.

Jak zauważa ekspert, domniemanie nie jest to stwierdzenie faktu, a jedynie luźna interpretacja. Jest to coś znaczenie słabszego niż wątpliwy i kontrowersyjny proces poszlakowy – porównuje szef Instytutu Biznesu. – Kiedy domniemywać czegoś będzie urzędnik, będzie tego domniemać w pierwszej kolejności we własnym interesie, a potem w interesie organu, który go zatrudnia. Ponadto domniemanie wymaga wiedzy i doświadczenia, a te nie są wymaganiami kwalifikującymi do pracy w urzędach – zauważa.

– Istnieje poważne ryzyko, że domniemania będą krzywdzące, a jest to o tyle niebezpieczne, że dla podmiotów objętych domniemaniem oznaczą konsekwencje prawne i finansowe. Ochrona przed domniemaniami administracyjnymi, które w zasadzie mają charakter uznaniowy, jest zdecydowanie mniejsza niż w przypadku postępowań sądowych, które jednak opierają się na materiale dowodowym – ostrzega przewodniczący Juliusz Bolek.

Jakie rozwiązania chcą wprowadzić poszczególne instytucje unijne?

KE chciała od samego początku, by uruchomienie mechanizmu domniemania etatu, było możliwe po spełnieniu jedynie dwóch z pięciu przesłanek wskazujących na podporządkowanie w charakterze świadczonej pracy. Z kolei Radu UE wskazuje na siedem kryteriów, przy czym upiera się, by próg, po którym będzie można uruchomić mechanizm, zaczynał się po ujawnieniu się trzech z siedmiu przesłanek. Z kolei eurodeputowani wspierający dyrektywę chcieliby w ogóle zrezygnować ze sztywnych kryteriów, by skupić się na rzeczywistych warunkach pracy.

Ta koncepcja wygrała w grudniu. Nie chce jej połowa UE

Grudniowe negocjacje zakończyły się przyjęciem de facto optyki KE, choć określenie 'kryteria' zastąpiono nazwą 'wskaźniki'. Zgodnie z nią, mechanizm domniemania etatu miałby ruszyć, po spełnieniu dwóch z pięciu wskaźników świadczących o tym, że firma realizuje zadania zgodne bardziej z pracą na etacie niż mające wynikać z tzw. umowy B2B (business to business). Co więcej, wskazano, że do uruchomienia mechanizmu wskazane byłyby odpowiednie organy krajowe oraz sądownicze. Kłopot w tym, że na takie rozwiązanie nie zgodziło się 12 państw w tym: Litwa, Łotwa, Estonia, Bułgaria, Czechy, Finlandia, Grecja, Węgry, Irlandia, Włochy i Szwecja.

Państwa o takim modelu biznesowym będą jeszcze długo przeciw

Ostatnim, ale wcale nie najmniej istotnym krajem, które powiedziało 'nie' dyrektywie w takim brzmieniu jest Francja. Kraj, który swój model biznesowy, w znacznej mierze opiera na samozatrudnieniu, z uwagi na wysokie koszty zatrudniania pracowników, wymuszone polityką socjalną państwa. O ostatecznym losie dyrektywy przesądzi jednak postawa Berlina, który na razie, ze względu na brak ustaleń wewnątrz rządzącej koalicji, zachowuje w całej sprawie wstrzemięźliwość.

A co z Polską, której głos również może mieć duże znaczenie dla perspektywy przyjęcia nowych regulacji? Nad Wisłą samozatrudnienie to również popularna forma pracy, a małe i średnie firmy (MŚP) stanowią 98 proc. rynku.

Polska idzie drogą Niemiec w sprawie dyrektywy? Wiadomo, że przedsiębiorcy jej nie chcą

Niedawne wybory parlamentarne w Polsce, w tym w szczególności proces wymiany jednych negocjatorów na nowych, sprawiły, że polityczny głos piątego państwa UE w kwestii nowej dyrektywy dotyczącej pracy, nie jest na razie zauważany. To jednak powinno się zmienić podczas ruszającej za kilka dni prezydencji Belgii. Jakie stanowisko powinni zatem zająć negocjatorzy rządu Donalda Tuska? Polscy przedsiębiorcy są generalnie krytyczni wobec zbytniej ingerencji urzędników w sprawy przedsiębiorców.

– Krytycznie oceniam projekt dyrektywy unijnej w sprawie poprawy warunków pracy za pośrednictwem platform cyfrowych. Ingeruje ona bowiem w sposób niezwykle dotkliwy w swobodę działalności gospodarczej – mówi radca prawny Piotr Podgórski, członek zarządu organizacji pracodawców – Przedsiębiorcy.pl.

Kontrowersje budzi już sama koncepcja doszukiwania się stosunku pracy w istnieniu np. podległości danej osoby (np. kuriera) wobec platformy internetowej, która to przecież w oparciu o algorytmy sztucznej inteligencji reguluje np. przydział usług – przekonuje przedstawiciel biznesu. – Trudno mówić tutaj o pracodawcy w ścisłym tego słowa znaczeniu. Test istnienia stosunku pracy, wprowadzony przez dyrektywę jest zatem mocno dyskusyjny – dodaje mec. Podgórski.

Ilu osób może dotyczyć dyrektywa dotycząca pracy za pośrednictwem platform internetowych?

Mec. Podgórski przypomina, że zgodnie z szacunkami w UE za pośrednictwem platform internetowych wykonuje usługi ponad 28 mln osób. Są to m.in. kurierzy i taksówkarze. A to tylko wierzchołek góry lodowej, bo jeśli interpretować zapisy dyrektywy wprost, do tego modelu będzie pasować każda samozatrudniona osoba pracująca zdalnie, za sprawą infrastruktury informatycznej dostarczonej przez zleceniodawcę.

– Wprowadzenie domniemania stosunku pracy wyłącznie dla pracowników platformowych rodzi pytanie, czy można objąć takim domniemaniem tylko jedną grupę przedsiębiorców? Godzi to bowiem w zasadę równości stron, która powinna obowiązywać w wolnorynkowej gospodarce – zauważa mec. Podgórski.

Z drugiej strony – jak analizuje ekspert – (dyrektywa w obecnym kształcie) powoduje niebezpieczeństwo objęcia takim domniemaniem wszystkich przedsiębiorców, którzy zawierają umowę o świadczenie usług. – Takie postulaty pojawiają się już coraz częściej. W mojej ocenie jest to bardzo niebezpieczna perspektywa. Jej realizacja doprowadzi do całkowitego zaprzeczenia idei umowy o świadczenie usług, która spełnia określoną rolę w porządku prawnym. Reguluje bowiem świadczenie usług pomiędzy przedsiębiorcami i jest wyrazem istnienia swobody działalności gospodarczej – podkreśla mec. Podgórski.

Nawet teoretycznie najbardziej zainteresowani nie chcą zmian

Ekspert zwraca uwagę, że zgodnie z powszechnie dostępnymi statystykami sami zainteresowani nie wyrażają aprobaty co do wprowadzenia wspomnianej dyrektywy. Ponad 80 proc. kurierów nie chce odgórnego wprowadzania zmiany ich statusu z samozatrudnionego na pracownika. –W mojej ocenie nie można eliminować przewidzianego prawem sposobu regulowania świadczenia usług w ramach B2B. Cel objęcia danych osób ochroną przewidzianą w stosunku pracy powinien być realizowany w zgoła odmienny sposób, a to m.in. poprzez wprowadzenie systemu zachęt dla obydwu stron danego stosunku prawnego – podsumowuje mec. Piotr Podgórski, członek zarządu organizacji pracodawców – Przedsiębiorcy.pl.

od 7 lat
Wideo

21 kwietnia II tura wyborów. Ciekawe pojedynki

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Przedsiębiorcy kontra urzędnicy: toczy się spór o nową dyrektywę w sprawie domniemania zatrudnienia. Na razie górą biznes - Strefa Biznesu

Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska