Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Radny Radosław Wróblewski oddał tablet. „Mogę pracować na własnym sprzęcie”

Jarosław Miłkowski
Jarosław Miłkowski
Radosław Wróblewski oddał sprzęt 5 maja.
Radosław Wróblewski oddał sprzęt 5 maja. Mariusz Kapała
Radosław Wróblewski z Koalicji Obywatelskiej jest pierwszym radnym, który oddał tablet, jaki magistrat w Gorzowie kupił radzie miasta do zdalnego prowadzenia sesji.

- Z oddaniem tabletu nie miałem żadnego problemu – mówi nam Radosław Wróblewski, radny Koalicji Obywatelskiej. Jest pierwszym radnym, który zrezygnował z tabletu, jaki każdy z 25 radnych dostał z magistratu. Na początku kwietnia urząd zdecydował się kupić tablety, ponieważ przez koronawirusa niemożliwe stało się prowadzenie obrad w sali sesyjnej magistratu. Na sprzęt, wraz z oprogramowaniem e-sesja, urząd wydał niecałe 50 tys. zł.

Trwa głosowanie...

Jak oceniasz decyzję radnego Radosława Wróblewskiego?

Urząd chciał mieć kontrolę nad sprzętem

Zakup tabletów okazał się kontrowersyjny. Dlaczego? Zdaniem części mieszkańców, urzędnicy powinni wcześniej sprawdzić, czy program e-sesja mógłby zostać zainstalowany na prywatnym sprzęcie radnych. Pozwoliłoby to oszczędzić wydatków w czasie, gdy rozpoczyna się prawdopodobny kryzys wywołany koronawirusem. Tego jednak nie zrobili.
Zdaniem urzędników, takiego rozwiązania nie można było zastosować, gdyż „urząd nie może sobie pozwolić na wdrażanie systemu prowadzenia sesji rady miasta, bazując na sprzęcie, na którym nie ma żadnej kontroli”.

Chęć oddania urzędowi służbowego tabletu kilka dni temu zgłosiła Marta Bejnar-Bejnarowicz, radna Kocham Gorzów. Zrobiła to po artykule „Panie i Panowie Radni Gorzowa. Czy Wy naprawdę wstydu nie macie?” (na gazetalubuska.pl ukazał się on 30 kwietnia, w papierowej wersji gazety – 2-3 maja). W tekście skrytykowaliśmy przyjęcie tabletów w sytuacji, gdy wiele rodzin nie stać na sprzęt dla dzieci, aby mogły one uczestniczyć w zdalnie prowadzonych lekcjach.
Radni dostali tablety Lenovo M10HD. W internetowych sklepach jedną sztukę można kupić za 699 zł.

„Nie widzę konieczności używania przekazanego mi tableta. Chciałabym zaproponować przekazanie go dla którejś z gorzowskich rodzin, która ma problemy z dostępem do sprzętu, a przez to utrudnione zdalne nauczanie” - napisała po naszym tekście do prezydenta Jacka Wójcickiego radna Bejnar-Bejnarowicz.
Gdy kilka dni temu pisaliśmy o jej decyzji, rzecznik urzędu mówił nam, że radni, owszem, mogą oddać tablet, ale „byłby to spory kłopot dla funkcjonowania systemu, choćby z uwagi na wymogi bezpieczeństwa”.

Ze zwrotem nie było problemu

Radosław Wróblewski swój tablet oddał 5 maja. Było to już po artykule w GL, ale – jak mówi radny – tekst nie miał wpływu na jego decyzję.

- Sprawdziłem wówczas, że na moim prywatnym sprzęcie też można uczestniczyć w sesjach - mówi radny.

- W kwietniu były dwie sesje rady miasta. Sprawdziłem wówczas, że na moim prywatnym sprzęcie też można uczestniczyć w sesjach. O bezpieczeństwo się nie martwię. Materiały, które dostajemy na sesję są przecież jawne. A gdyby nawet ktoś miał się włamać na moje konto i głosować za mnie, to dostrzegłbym to w trakcie transmisji – mówi radny Wróblewski.
„Zwracam tablet wraz z kartą SIM w związku z możliwością pracy na własnym sprzęcie” – napisał w dokumencie zwrotu tableta.

Czytaj również:
Radna chce oddać swój urzędowy tablet. Miałby służyć zdolnemu uczniowi

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Strefa Biznesu: Jakich benefitów oczekują polscy pracownicy?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska