Ratownictwo pod szpitalem Zachodniego Centrum Medycznego w Krośnie Odrzańskim działa już okrągły rok. Początki nie były łatwe

Łukasz Koleśnik
Łukasz Koleśnik

Wideo

Zobacz galerię (35 zdjęć)
Początki szpitala byłby bardzo trudne i jeszcze kilka lat temu nikt nie myślał o tym, że ratownictwo wróci do Krosna Odrzańskiego i Gubina. 1 kwietnia minął równo rok odkąd na terenie powiatu krośnieńskiego działa ratownictwo medyczne pod szyldem Zachodniego Centrum Medycznego.

Początki nie były łatwe, o czym mówi Koordynator Ratownictwa Medycznego w powiecie krośnieńskim, Mariusz Szpakowski. - Kiedy przyszedłem do szpitala w 2017 roku ratownictwa w ogóle nie było, szpital dopiero raczkował. Karetki stojące pod lecznicą były nie do użytku, nie miały nawet silników - wspomina.

Rok w statystykach

W kwietniu 2017 roku ponownie ruszył szpital (tym razem pod szyldem samorządowej spółki Zachodnie Centrum Medyczne), a w 2019 roku do powiatu krośnieńskiego wróciło ratownictwo medyczne (wartość rocznego kontraktu z NFZ wynosi 5 mln zł). Obecnie w jego skład wchodzą cztery karetki (dwie w Krośnie Odrzańskim, dwie w Gubinie), 7 lekarzy, 32 ratowników. Działają na obszarze 1300 km2, mają pod opieką 55 tys. mieszkańców. W pierwszym roku załogi ratownictwa miały ponad 5 tys. wyjazdów, karetki przejechały ok. 200 tys. kilometrów. Takie dane można przeczytać w podsumowaniu starostwa powiatowego w Krośnie Odrzańskim.

- Te liczby tylko pokazują, że ratownictwo medyczne w powiecie krośnieńskim było bardzo potrzebne - zauważa Szpakowski.

Zgrana ekipa

M. Szpakowski powtarza to, co mówił kilkanaście tygodni po powrocie ratownictwa medycznego do powiatu krośnieńskiego.

- Mamy naprawdę zgraną ekipę, po roku nawet jeszcze bardziej niż wcześniej - przyznaje koordynator.

- Nie brakuje nam ratowników, bardziej martwimy się o to komu dać odpowiednią liczbę dyżurów - śmieje się Szpakowski. - Mamy świetnych lekarzy, można powiedzieć, że czołówkę jeśli chodzi o woj. lubuskie. Jeden z nich lata w Lotniczym Pogotowiu Ratunkowym i pracuje też u nas. Początki nie były łatwe. Kadra zmontowana została z ludzi z byłego pogotowia żarskiego, trafiali do nas ludzie z różnych zakątków regionu. Trzeba było się dotrzeć, ale nie zajęło nam to dużo czasu i wspólnie dajemy z siebie wszystko.

Bez wsparcia wielu osób

Nie udałoby się przywrócić ratownictwa do powiatu krośnieńskiego, gdyby nie zaangażowanie wielu osób. - Chciałbym podziękować wszystkim, którzy nam pomogli, kiedy się otwieraliśmy. Nie jestem w stanie wymienić wszystkich, mam każde nazwisko lub nazwę firmy spisane i w przyszłości, kiedy koronawirus już ustąpi, chcielibyśmy zorganizować bankiet, na którym złożymy oficjalne podziękowania - mówi M. Szpakowski.

- Przy otwieraniu szpitala zaczęliśmy nie od poziomu zero, ale nawet minus 1. Po tym jak prywatna spółka zamknęła lecznicę, to musieliśmy odzyskać zaufanie mieszkańców czy byłych pracowników. Łatwo nie było też z ratownictwem - dodaje koordynator. - Dlatego podziękowania należą się starostwu, byłemu oraz obecnemu zarządowi powiatu krośnieńskiego, a także pani prezes szpitala ZCM, Jolanty Siwickiej, na którą zawsze mogłem liczyć. Kiedy coś się zdarzyło lub nie mogłem sobie z czymś poradzić, to dzwoniłem do niej i niezależnie od pory dnia lub nocy służyła pomocą.

Tak działa ratownictwo w Krośnie Odrzańskim i Gubinie:

Zobacz też:

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie