Remonty dróg dają nam w kość, ale to jeszcze nie koniec

Tomasz Rusek
Tak wyglądała w piątek odremontowana krzyżówka Staszica - Fredry: czarny asfalt, żadnych pasów, późnym popołudniem przejechały tędy pierwsze samochody
Tak wyglądała w piątek odremontowana krzyżówka Staszica - Fredry: czarny asfalt, żadnych pasów, późnym popołudniem przejechały tędy pierwsze samochody fot. Krzysztof Tomicz
Skończył się pierwszy etap robót drogowych na ul. Piłsudskiego i na os. Staszica. Znowu zmieniła się tam organizacja ruchu. Kierowcy i pasażerowie narzekają.

Piątek chwila po 17.00. Na krzyżówce Piłsudskiego z Czereśniową, bliżej kościoła, pracuje ciężki sprzęt. To fachowcy z wrocławskiej firmy budowlanej, która robi tutaj remont. Właśnie skończyli asfaltowanie nitki z Górczyna do centrum, teraz robią drugą stronę. Potrwa to nieco ponad tydzień. - I to mi się podoba. Nie ma tak, że 15.00 i fajrant, tylko robią do późnego popołudnia - mówi z uznaniem Henryk Jasik (tankuje na pobliskiej stacji). Podkreśla: remonty są nie-zbęd-ne. - Jeszcze dwa, trzy lata i trzeba by robić to skrzyżowanie od nowa - ocenia.

Coś za coś

Jednak remont krzyżówki, choć potrzebny, daje w kość: ul. Walczaka w godzinach szczytu jest zakorkowana, na głowie stoi komunikacja miejska. Jedne linie autobusowe jeżdżą dookoła, drugie przeciskają się osiedlowymi uliczkami. Na Wróblewskiego na naszych oczach wtacza się przegubowiec. - Przecież ta droga już jest rozwalona! Przez te objazdy będzie jeszcze podlejsza! - macha ręką pan Kazimierz, który wychodzi z wnukiem Jankiem z marketu Berti.

Do rozmowy wtrąca się kierowca z zaparkowanego obok golfa. - A jak mają zrobić remont? Z helikoptera? Teraz przynajmniej da się normalnie przejechać - krzyczy przez okno. Faktycznie - nitka do ronda Piłsudskiego jest równa jak stół. Od piątku jeżdżą po niej auta, choć brakuje jeszcze pasów. Ale będą namalowane lada dzień.

To nie koniec

Tak samo wyglądała w piątek odremontowana krzyżówka Staszica - Fredry: czarny asfalt, żadnych pasów, popołudniem przejechały tędy pierwsze samochody. Teraz na os. Staszica (koszt remontu - 2,6 mln zł) drogowcy przenieśli się ze sprzętem nieco dalej. - Będą remontować odcinek ul. Fredry w kierunku Słowiańskiej. Mają na to czas do końca roku - powiedział naczelnik wydziału inwestycji Władysław Żelazowski.

Choć listopad za pasem, to miasto wcale nie kończy remontów dróg. Do końca roku czeka nas jeszcze łatanie i wyrównywanie najbardziej zniszczonych odcinków ul. Sikorskiego, nowy asfalt pojawi się też na ulicach: Koniawskiej, Poznańskiej i Myśliborskiej. Przetarg na te ostatnie roboty ma być rozstrzygnięty za dwa tygodnie. Budowlani będą mieli miesiąc na zakończenie pracy.
- Nie rozumiem, jak można narzekać na remonty. Przecież one są dla nas, kierowców - mówi Paweł Dębiński z centrum

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

z
zibi49

Balaganu nie brakuje na jezdniach to fakt ,,ale prosze spojrzec bacznym okiem redaktora na chodnik i wejscie do bankow po dawnych delikatesach ,to wejscie blizej apteki ,,okaz dorodnych chwastow na wejsciu do banku w samym centrum Gorzówka...ta plantacja warta uwiecznienia na foto

Dodaj ogłoszenie