Sfora zgłodniałych psów zaatakowała kozy koczujące przy wiadukcie na trasie S3

Alicja Bogiel 68 324 88 46 abogiel@gazetalubuska.pl
Kozy były już stałym elementem krajobrazu S 3. Od miesięcy kierowcy dzwonili w ich sprawie na policję, do strażników, urzędu...
Kozy były już stałym elementem krajobrazu S 3. Od miesięcy kierowcy dzwonili w ich sprawie na policję, do strażników, urzędu... fot. Wojciech Waloch
Kozy koczowały przy wiadukcie na trasie S3 blisko rok. Zajmowali się nimi urzędnicy, specjaliści od zwierząt, weterynarz, strażnicy, a nawet prezydent... Aż w końcu w sobotę kózki zaatakowała sfora psów.

- To temat na scenariusz komedii - komentowali Czytelnicy historię kóz koczujących miesiącami przy głównej szosie regionu. Ale komedia zamieniła się w horror. W sobotę po południu kozy zaatakowała wataha zgłodniałych psów. Na oczach przypadkowych świadków. - Jechaliśmy z rodziną na wesele i zauważyliśmy przy wiadukcie spore psy - opowiada pani Elżbieta (nazwisko znane redakcji).

Koza nie pies, nie chce do ludzi

- Postanowiliśmy zjechać w bok i sprawdzić, co z kózkami. Było tam już kilka agresywnych, dużych zwierzaków. Jedna koza, atakowana, uciekała gdzieś w las, druga już była zagryziona. Widok straszny...
Mąż pani Elżbiety krzyczał i rzucał kamieniami w psy. Ale te nie przestraszyły się ludzi. - Zadzwoniliśmy po straż pożarną, potem po policję, skierowano nas do straży ochrony zwierząt - opowiada Czytelniczka. - Przyjechali dość szybko, ale dla kozy było już za późno.

Pani Elżbieta systematycznie śledziła losy zwierząt w "GL". I teraz komentuje: - Tyle osób zajmowało się zwierzakami, a źle skończyły. Smutne. I straszne, bo przecież te psy mogą zaatakować człowieka...
Nie byłoby ataku psów i rozszarpanego zwierzęcia, gdyby kozy spod wiaduktu trafiły do domu. Tak już dawno miało być. Przypomnijmy, że zwierzęta koczują przy ruchliwej trasie blisko rok. Zmieniał się wtedy ich właściciel i uciekły nowemu z transportu. Pod wiadukt. Tam przetrwały nawet srogą zimę. Karmione przez ludzi dobrej woli. A także przez byłego właściciela, który figurował wciąż w rejestrach, bo transakcji nie zarejestrowano.

Pod mostem na S3 koczują... kozy

Kózkami zajmowała się policja (wzywana przez kierowców), straż miejska i gminna (bo kozy raz biegały po terenie gminy, a raz po miejskim), urzędnicy gminni i miejscy, straż ochrony zwierząt, Inicjatywa dla Zwierząt... Ale ludzie wciąż ze zdziwieniem obserwowali, że kozy biegają koło szosy. W końcu wiosną zdenerwował się prezydent Janusz Kubicki i kazał zwierzęta wyłapać.
- Zadanie zleciliśmy odpowiednim służbom - mówią teraz urzędnicy. Sprawa trafił m.in. do zakładu komunalnego. - Ale my mieliśmy tylko pomóc w prowadzeniu akcji i zapłacić jej koszty - zastrzega dyrektor zakładu Wojciech Janka. - Problemem rzeczywiście zajmowało się schronisko dla zwierząt.

Akcje prowadziła straż ochrony zwierząt, która jako jedyna ma w naszym regionie specjalny sprzęt z nabojami usypiającymi zwierzęta. - Co najmniej sześć razy próbowaliśmy złapać kozy, ale środek usypiający nie zadziałał - tłumaczy szef straży Igor Ziętal. - Jesteśmy wolontariuszami, a mamy mnóstwo zgłoszeń o krzywdzonych zwierzętach, musieliśmy się więc zająć pilnymi sprawami.
Szefowa schroniska dla zwierząt Lidia Aleksandrowicz mówi, że kolejna, ósma już akcja łapania kóz, była zaplanowana na niedzielę. Ale w sobotę zwierzęta zaatakowała sfora. - Jedna koza przeżyła atak, nie wygląda na ranną, będziemy próbowali ja złapać - obiecuje.

Jednak przez rok się nie udało... - Proszę nas nie krytykować, bo to naprawdę trudna sprawa. - przekonuje L. Aleksandrowicz. - To jest bardzo trudny teren, obok biegnie trasa szybkiego ruchu, kozy są zdziczałe i nie da się przewidzieć ich zachowania. Tylko w filmach wygląda to tak prosto...
Jaka jest gwarancja, że uda się pozostałą kozę złapać i uratować? Nie ma żadnej. Słyszymy jednak, że wszyscy będą się starać.

KOMENTARZ

Bajka o kozie

Niewiarygodne. Łatwiej złapać lwa czy słonia niż kozę. Tak przynajmniej wynika z opowieści wszystkich tych, którzy kozami się zajmowali. A że jest ich wielu, więc i takich opowieści jest dużo. O tym, jak w deszczu i słońcu czatowali na kozy, robili im zdjęcia, szukali w rejestrach... Jak wystrzeliwali naboje usypiające, a zwierzęta nic. I jak bali się, by kozy nie uśpić na amen..

Wszyscy mówią z takim przekonaniem, że już prawie uwierzyłam, że dwóch kóz nawet przez rok nie da się złapać. Ale po chwili oprzytomniałam. W dobie lotów w kosmos, wyprawy na Marsa, operacji maluszków w łonie matki, satelitów prawie na każdym rogu - słowem w dobie nauki i techniki - kozy nie powinny być mądrzejsze od ludzi. A przynajmniej nie przez rok. No może do trzeciego razu...

Coś mi się wydaje, że po prostu kozy zostawiono na pastwę losu. Skoro przeżyły taką zimę, to co im może jeszcze zaszkodzić... A okazało się, że może.

Była już o tym pewna bajka. Wśród serdecznych przyjaciół psy zająca zjadły...

Alicja Bogiel
68 324 88 46
abogiel@gazetalubuska.pl

Teraz możesz czytać "Gazetę Lubuską" przez internet już od godziny 4.00 rano.
Kliknij tutaj, by przejść na stronę e-lubuska.pl

Wideo

Komentarze 29

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

j
jurkas
Mamy Schronisko i moim skromnym zdaniem wyłapywania zwierząt to zadanie pracowników tegoż schroniska tam powinni pracować ludzie przeszkoleni i wyposażeni w odpowiedni sprzęt. Nie wyobrażam sobie żeby Policja czy Straż Miejska biegała za kozami. Te formacje powinny zlecić wyłapanie kóz i zabezpieczyć bezpieczeństwo i humanitarny przebieg akcji.

ZGADZAM SIE Z PRZEDMÓWCĄ CAŁKOWICIE!

Dlaczego organizacje, biorące pieniądze z kasy miasta ( patrz NASZYCH podatków) nie wypełniają swojej roli ochrony zwierząt?. Jak to możliwe, zeby przez rok nie udało im się złapać kóz? Co z tą żyjącą kozą?

Czy ktoś mi może powiedzieć, czy planowana ( rzekomo na niedzielę) ponowna akcja wyłapywania miała miejsce? czy już się nikomu nie chce, bo czekają na "wykończenie" i tej ostatniej kozy przez wygłodniałe psy?

OD czego jesteście szanowne organizacje i ludzie ze schroniska dla zwierząt? od płakania, ze nie ma miejsc w schronisku i nie macie pieniędzy? ZRÓBCIE W KOŃCU COŚ!!!! Psy bezpańskie biegały i biegają po Zielonej Górze, z dzieckiem normalnie nie można wyjść! STRACH!

Kto poniesie teraz odpowiedzielność, jak napadnie mieszkańca ta sfora dzikich psów?

Znów powiecie, że właśnie miała być jutro akcja wyłapywania, ale nie zdążylicie, a komuś dzieciaka zagryzły?
B
BUREK
W TAKIM RAZIE DO ROBOTY INICJATYWA DLA ZWIERZĄT, KOWBOJE I KOWBOJKI Z PĘTLAMI?
SŁYSZYSZ LIDKA, DO ROBOTY, ŁAPAĆ PSY I TĄ RESZTKAMI DYSZĄCĄ KOZE, BO ZARAZ JĄ TE PSY WSUNĄ!!!
JAK RATUJESZ ZWIERZĘTA HIPOKRYTKO? I KŁAMCZUCHO? kiedy to byłas i łapałaś kozy? przypomnij?

Mamy Schronisko i moim skromnym zdaniem wyłapywania zwierząt to zadanie pracowników tegoż schroniska tam powinni pracować ludzie przeszkoleni i wyposażeni w odpowiedni sprzęt. Nie wyobrażam sobie żeby Policja czy Straż Miejska biegała za kozami. Te formacje powinny zlecić wyłapanie kóz i zabezpieczyć bezpieczeństwo i humanitarny przebieg akcji.
j
jasne!

co tu się wypowiada Lidia ALeksandrowicz, jak ona niedawno nawet nie wiedziała o jakich kozach się mówi?
NIGDY NAWET NIE POMOGŁA W ICH PRÓBACH ŁAPANIA, A TERAZ MA CZELNOŚĆ SIĘ ODZYWAĆ?

I JUŻ PLANOWALI AKCJĘ ICH WYŁAPYWANIA? a tu nieszczęście bo psy kozę zjadły- jak w opowiadaniu...

żenada, i kłamstwo!!! Wyłapywali ludzie z TOZ i SOZ, nikt wiecej!!! tym bardziej liderka IDZ w tym nie uczestniczyła, ona tylko wskazywać palcem umie! i gadać do znudzenia jakieś chore przypowieści. BABO DO ROBOTY SIĘ BIERZ, bo dzikie psy trzeba złapać!!!!
PRZYPOMINAM ŻE MACIE POLE DO POPISU, BO ZOSTAŁA JESZCZE JEDNA KOZA, ALE JAK PSY JĄ JUZ WYCZUŁY, TO JĄ WKRÓTCE ZJEDZĄ, WIĘC RUUUUUUUUUCHYYYYYYYYYYYYY!!!

G
Gość
Hyclu straz nie będzie ci odbierała pracy. Do roboty rakarz łapać psy !!!!!!!!!!!

W TAKIM RAZIE DO ROBOTY INICJATYWA DLA ZWIERZĄT, KOWBOJE I KOWBOJKI Z PĘTLAMI?
SŁYSZYSZ LIDKA, DO ROBOTY, ŁAPAĆ PSY I TĄ RESZTKAMI DYSZĄCĄ KOZE, BO ZARAZ JĄ TE PSY WSUNĄ!!!
JAK RATUJESZ ZWIERZĘTA HIPOKRYTKO? I KŁAMCZUCHO? kiedy to byłas i łapałaś kozy? przypomnij?
G
Gość
To ja teraz wiem od czego jest straż miejska,
od nicnierobienia

Hyclu straz nie będzie ci odbierała pracy. Do roboty rakarz łapać psy !!!!!!!!!!!
G
Gość

Bardzo mi przykro że biedna koza zgineła. Ale powiedzmy sobie szczerze, że całą winę za to ponoszą ludzie!!!. Najpierw debile bez zastanowienia kupują psa, a potem jak się znudzi to won na ulicę!!! Zastanawiam się ilu takich mamy na tym forum. Wygłodniałe psy należy wyłapać jest to bezsporne. Ale tak długo jak będą kreatury wyrzucające psy z domu tak długo będziemy mieli problem i nawet eliminacja bezpańskich zwierząt tego nie załatwi. Jedy sposób to eliminować ze społeczeństwa tych, którzy do tego doprowadzają. Czyli debili, którzy traktują psa jak zabawkę, którą można wyrzucić jak się znudzi. To właśnie oni stwarzają to zagrożenie. To własnie oni są winni smierci tej kozy i to ich powinniśmy raz na zawsze wyeliminować ze społeczeństwa.

G
Gość

to nie byly psy to byli glodni fanatycy falubazu z myszami na klacie

d
dziadek
Panie Kubicki, rok minął od kiedy kózki zamieszkują pod wiaduktem. Pan jako Prezydent miasta w Zielonej Górze nie poradził sobie z zadaniem by kózki przenieść z niebezpiecznego miejsca. Przedmówca ma rację. Nieudolność lub niechęć włodarzy miasta. Wstyd i hańba!

Skąd Ty kobieto spadłaś?
Pan prezydent był bardzo zajęty kastrowaniem rzeźby,
by się przypadkiem nie rozmnożyła.
Po tym ciągłe wywiady, zapewnienia;
Nie zgadzam się...
No dobra, niech będzie...
Nie pozwolę!
Pozwalam...

Czy Ty zdajesz sobie sprawę, jak bardzo marginalne są takie duperele z kozami?
g
galon

Gdyby nie psy to i tak zjadłby je człowiek Dobrze się stało, koniec kabaretu przy S3.

d
dziadek
Dzięki "bohaterskiej" kozie wiemy, ze mamy większy problem - biegające wygłodniałe kundle, które nie boją się ludzi - może nawet będą na tyle odważne i zaatakują ludzi. Mam nadzieję, że znajdzie się odważny (urzędnik/prezydent/premier czy ktokolwiek inny) i zleci odstrzał zwierzaków nim stanie się nieszczęście.

No co Ty? Do piesków chcesz strzelać?
Przecież to takie miłe i dobrze ułożone zwierzaczki,
jedyny przyjaciel człowieka...
Prędzej Tobie każą odstrzelić klejnoty za takie pomysły.
p
pablo

Dzikie psy powinni odstrzelic! I niech nawet nie podskakuje zadna organizacja zwierzeca, ze to niehumanitarne. Jesli chca je lapac i szukac im domow, to niech zabieraja do swoich domow! A Inicjatywa dla zwierzat zamiast robic - tylko gada a pani L. napuszona udziela wywiadow z ktorych nic pozniej nie wynika. Niech sie teraz zabiera do roboty i wylapuje te psy zanim stanie sie kolejne nieszczescie!

P
Pablo

bardzo przykry finał łapanki kóz , to bardzo smutne że tak sie stało , kozy miały niezwykle silną wolę przeżycia , koczowały pod tym mostem przez całą zimę , podczas najwiekszych mrozów , kilka razy zatrzymywałem sie , dawałem im cos do jedzenia , dzwoniłem nieraz do odpowiednich służb w sprawie łapanki , oczywiscie wszyscy mówili że robia co w ich mocy , jak mozna przez rok niemoc złapac kóz ??? śmiech na sali , przeciez to tylko kozy !!!!

dwa razy widziałem tą sfore psów , watacha liczy od 5-10 psów , są w mniej psy przeróznych rozmiarów , wilczury i małe psiaki ,

nie dzwoniłem nigdzie , nie sądziłem ze mogą one aż tak zaszkodzić, teraz bardzo załuje

to co sie stało jest naprawdę przykre

G
Gość
Skąd się wzięły te psy? Czy zostały wyłapane, czy spacerowicze ze swoimi pupilami mogą trafić na nie?

jak skąd się wzięły?

Ludzie wywalają agresywne psy, bo schronisko nie przyjmuje, a uśpić im ich szkoda, czy ich "nie stać" i stąd sie biorą. Żywią sie w śmietnikach, na poboczach dróg znajdują padlinę, potem uczą sie atakować sarny i inne zwierzęta, słabe psy puszczane luzem i koty, a potem zabiorą się za ludzi. I tak to będzie!

na 100%
Z
ZielGor

Skąd się wzięły te psy? Czy zostały wyłapane, czy spacerowicze ze swoimi pupilami mogą trafić na nie?

Z
Zielonogórzanka

Panie Kubicki, rok minął od kiedy kózki zamieszkują pod wiaduktem. Pan jako Prezydent miasta w Zielonej Górze nie poradził sobie z zadaniem by kózki przenieść z niebezpiecznego miejsca. Przedmówca ma rację. Nieudolność lub niechęć włodarzy miasta. Wstyd i hańba!

Dodaj ogłoszenie