Techno w Garbiczu jest tylko dla... Niemców?

Renata Hryniewicz
Renata Hryniewicz
Przez pięć dni uczestnicy w cenie 250 euro mają zapewnione posiłki oraz alkohol.
Przez pięć dni uczestnicy w cenie 250 euro mają zapewnione posiłki oraz alkohol. Archiwum organizatora
Przeciwnicy: Co to za segregacja narodowościowa, jesteśmy przecież w Polsce! I niszczą naturę. Zwolennicy: Wziąć udział może każdy, a impreza jest naprawdę ekologiczna.

Festiwal muzyki techno w Garbiczu w gminie Torzym odbył się już po raz trzeci. Bez wielkich ogłoszeń, reklam w mediach. Jak komentuje nasz Czytelnik, na dobrą sprawę nikt o nim nie słyszał, tak jakby była to impreza tylko dla wtajemniczonych. Bilet kosztował od 250 do 300 euro. Czyli impreza tylko dla bogatych, przynajmniej według polskich standardów. W tym roku organizatorzy zgłosili 5,5 tys. uczestników. Na tylu zgodziły się władze gminy. Jednak świadkowie wydarzeń uważają, że było ich znacznie więcej.

- Zarezerwowanych było 120 pełnych autobusów, a gdzie ci, którzy przyjechali własnymi samochodami? My naliczyliśmy grubo ponad 10 tysięcy - mówią przeciwnicy festiwalu.

Jednak nie na liczbę uczestników narzekają niektórzy miejscowi. Pierwszy problem jest natury... patriotycznej. - Nie zauważyliście czegoś? - pyta jeden z niezadowolonych. - Przecież tutaj byli sami Niemcy, których przywożą autokarami. Polaka nie uświadczysz. Czy to nie skandal, jakaś segregacja? Co oni, robią sobie niemieckie spędy na polskiej ziemi?

- To bzdura - mówi Zibi (prosi, aby tak go przedstawiać), jeden z organizatorów festiwalu. - Sam rozdałem 900 biletów, a kolejny tysiąc kupili Polacy z całego kraju. Dlaczego proporcjonalnie niewielu? Nie wiem, może sprawia to cena, ale uważam, że za pięć dni pobytu z dojazdem, wyżywieniem i alkoholem to nie jest jakaś wygórowana kwota... Na naszej stronie internetowej zapraszamy gości w trzech językach: po polsku, niemiecku i angielsku... Niemcy najszybciej wykupują uczestnictwo.

Okazuje się, że festiwal to owoc spotkania właściciela klubu muzycznego w Berlinie i właściciela ziemi w Garbiczu. Postanowili razem coś zrobić.

Garbicz to maleńka popegeerowska wioska - ma raptem dwustu mieszkańców i piękne otoczenie. - Jak jest festiwal, to coś się dzieje, jest wesoło. Mamy pracę. Ja tam obierałam ziemniaki, pieczarki, cebulę. Pracowałam sześć dni za stawkę 10 zł za godzinę- mówi Magdalena Nowicka. - Tutaj jest lepiej niż na Woodstocku. Większość z uczestników to Niemcy, ale widziałem też Szwedów i innych. Polaków też nie brakuje. Mieszkańcy mają pracę, sklepy zarabiają. Jednym słowem, wieś ma same korzyści - dodaje Mariusz Sobczak.

Nawet na festiwal mieszkańcy mają wejście darmowe. Jednak te bonusy nie sprawiły, że cała wieś pokochała techno. Bo jest także problem natury... ekologiczny.

- Włożyłem wszystkie oszczędności w to miejsce. Kupiłem dom, zainwestowałem w agroturystykę. Jeziora, lasy, cisza… Pięknie jest. A tu nagle wyskakuje festiwal techno. Przecież odbywa na obszarze Natura 2000. To jest impreza masowa. Gdzie jest ekologia? Nie chcą rozgłosu, nie zapraszają mediów, wszystko ma być po cichu. O co chodzi? - pyta Zbigniew Smoliński, który od dziesięciu lat mieszka przy samym festiwalowym terenie. - Niemcy chętnie tutaj przyjadą, bo u nich nikt by na to nie pozwolił - dodaje.

- A co przeżywają żyjące tu ptaki? To jest obszar, który stanowi miejsce lęgów cennych gatunków. Dla nich ta muzyka jest jak wojna. Nie odlecą, bo tu jest ich dom - mówi pasjonat ptaków Tomasz, przyjaciel pana Smolińskiego.

Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska nie musi wystawiać oceny oddziaływania festiwalu na naturę. - Jeżeli burmistrz na podstawie przepisów stwierdzi, że nie ma szkodliwego wpływu na środowisko,wydaje zezwolenie na jego organizację - mówi Wincenty Piworun, zastępca RDOŚ i regionalny konserwator przyrody.

Organizator festiwalu początkowo nie chciał z nami rozmawiać, twierdząc, że media słuchają tylko przeciwników festiwalu i stawiają imprezę w złym świetle...

- Teren, na którym odbywa się festiwal, został objęty planem zagospodarowania przestrzennego - tłumaczy Zibi.- Chcieliśmy zbudować tu kilkanaście domów i hoteli, ale zmieniła się koniunktura. Po kilku latach obszar ten, mimo naszego sprzeciwu i sprzeciwu gminy, został objęty obszarem Natura 2000. Wszystko to stało się w zadziwiających okolicznościach - dodaje. Festiwal odbywa się na 27 hektarach należących do spółki. I jak zapewniają organizatorzy, robią wszystko, aby festiwal był prawdziwie ekologiczny. Nad-zorują to właściwe służby.

- Przeciwników festiwalu jest kilku, a ich głównym argumentem jest to, że ptaki nie są szczęśliwe - dodaje organizator. - Ale festiwal trwa kilka dni w roku, daje pracę kilkudziesięciu osobom, współpracujemy z wieloma dostawcami i producentami. Teren jest już posprzątany, a na przysłowiowej łące nadal rośnie trawa.

W tym roku sołectwu w Garbiczu organizatorzy przekazali 4 tys. zł. Gmina twierdzi, że nie korzysta finansowo z festiwalu.

I na zakończenie... W trakcie kontroli autokarów, które wiozły uczestników na festiwal, polscy celnicy znaleźli znaczną ilość środków odurzających. Celnicy niemieccy nie pozostali w tyle, również przeprowadzili kontrolę. Jak pisze niemiecka prasa, u 467 osób znaleziono łącznie kilogram marihuany, 270 gramów haszyszu i znaczne ilości amfetaminy, tzw. kryształu, LSD i kokainy.

- Nie możemy sprawdzać, czy uczestnik ma narkotyki. Od tego jest policja, z którą ściśle współpracujemy. Narkomania to problem globalny. Sam działam lokalnie przeciw narkomanii. Tutaj, w regionie, też jest z tym problem. I nie ma znaczenia, czy jest to festiwal, czy zwykły festyn na wsi. Narkotyki pojawiają się wszędzie... - kończy Zibi.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Strona festiwalu jest tylko po niemiecku i angielsku! Zajęcia typu joga i inne są prowadzone po niemiecku zatem skoro jest to niemiecki festiwal to niech u siebie go organizują

z
zwykły realista
W dniu 23.08.2016 o 10:16, reece napisał:

W Niemczech by nie pozwolili na taką imprezę? Ktoś tu ewidentnie nie zna świata... Imprez, nawet większych od tej, dojczom nie brakuje.

 

Raczej komuś dupsko z zazdrości ściska, że komuś się miało czelność udać.

r
reece

W Niemczech by nie pozwolili na taką imprezę? Ktoś tu ewidentnie nie zna świata... Imprez, nawet większych od tej, dojczom nie brakuje.

Dodaj ogłoszenie