Wierzbniczanki są perełką Ziemi Lubuskiej

Jakub Nowak 68 387 52 87 [email protected]
W skład zespołu wchodzą: Ewelina Gałąszczak (kierownik), Julia Gałąszczak, Agnieszka Korzeniweska, Halina Gał, Magda Małąszczuk, Elżbieta Suprynowicz-Malesza, Helena Ogrodniczuk, Martyna Ogrodniczuk, Alicja Witasik, Bolesława Bereś, Katarzyna Podgórna, Beata Maćkowiak, Eugenia Nowak, Klaudia Pieńkosz, Stanisław Nowak, Halina Włodarek, Jerzy Włodarek (fotograf), Jan Chmielarski (kierownik kapeli), Romuald Płuchator, Kazimierz Reba, Mariusz Lazarek, Stanisław Kokot, Tadeusz Winsławski
W skład zespołu wchodzą: Ewelina Gałąszczak (kierownik), Julia Gałąszczak, Agnieszka Korzeniweska, Halina Gał, Magda Małąszczuk, Elżbieta Suprynowicz-Malesza, Helena Ogrodniczuk, Martyna Ogrodniczuk, Alicja Witasik, Bolesława Bereś, Katarzyna Podgórna, Beata Maćkowiak, Eugenia Nowak, Klaudia Pieńkosz, Stanisław Nowak, Halina Włodarek, Jerzy Włodarek (fotograf), Jan Chmielarski (kierownik kapeli), Romuald Płuchator, Kazimierz Reba, Mariusz Lazarek, Stanisław Kokot, Tadeusz Winsławski fot. Jerzy Włodarek / Wierzbniczanki
- Ponad pół wieku nam strzeliło, ale my tak naprawdę się nie starzejemy. Bo nie mamy na to czasu - śmieją się członkowie zespołu Wierzbniczanki z Bytomia Odrzańskiego. Pełni energii, zapału, uśmiechu... Są prawdziwą "perełką" Ziemi Lubuskiej.

Bytom Odrzański, piątek, godz. 20.00. Parkuję swój samochód przy alei Złotej Jesieni. Gdy tylko otwieram drzwi domu kultury, witają mnie piękne, góralskie melodie...

Kie przydzie cas odpocąć, to przyjedź w góry,
uwidzis piykne scyty, nad nimi zaś chmury...

Zespół Wierzbniczanki ćwiczy właśnie swój repertuar na zbliżającą się 20. Biesiadę Zespołów Ludowych i Grup Śpiewaczych w Bytomiu Odrz. Wchodzę na górę, siadam z boku i... słucham.

Ślebodne nutki lecom z dymu kiściami,
Poć se haf, siedni tutok, pośpiywoj se snami...

- Witamy, witamy - uśmiechają się do mnie serdecznie wszyscy, po skończeniu piosenki. Przysiadam się do stołu. - To co pan chce o nas wiedzieć? - pytają. - Wszystko - odpowiadam szczerze... Bo Wierzbiczanki, to zespół wyjątkowy. Są najstarszą tego typu kapelą w województwie lubuskim - niedługo stuknie im 51 lat. W ubiegłym roku, z okazji swojego półwiecza, otrzymali odznakę honorową "Zasłużony dla Kultury Polskiej". - Zespół został założony przez Stefanię Furtas, rodowitą góralkę. Na początku panie spotykały się w Wierzbnicy, stąd nasza nazwa - Wierzbniczanki. Później dołączały kolejne osoby z różnych miejscowości w powiecie - opowiada Ewelina Gałąszczak, która jest dziś kierownikiem zespołu. - I wbrew temu, co mówią niektórzy, wciąż gramy, wciąż śpiewamy i wciąż mamy się znakomicie - dodaje. Sama występuje od ponad 32 lat... Wielopokoleniowość Wierzbniczanek jest ich największym wyróżnikiem i atutem. - Od lat jesteśmy po prostu jedną, wielką rodziną - zaznacza E. Gałąszczak. - No i każdy wie, że śpiewamy z jajem - śmieje się.

- Łączymy muzykę góralską z folkową. Staramy się mieć jednak urozmaicony repertuar - tłumaczy Jan Chmielarski, kierownik kapeli. W zespole jest od 18 lat, w ubiegłym roku, podczas jubileuszu, otrzymał indywidualne odznaczenie "zasłużonego dla kultury polskiej". - O góralskie rytmy dbamy szczególnie, bo pamiętamy o naszych zagórzańskich korzeniach - dodaje z kolei Tadeusz Winsławski, który gra na skrzypcach.
- Nasi chłopacy są niesamowici - komentuje E. Gałąszczak. - Zresztą, gdyby nie kapela, to byśmy nie istniały. A oni grają za "Bóg zapłać", poświęcają swój czas, energię... - opowiada.

Zobacz też: [ Pamiętacie śpiewającego księdza? Zobaczcie jego kolejny wspaniały występ podczas ślubu (wideo)](http://www.gazetalubuska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20140415/SWIAT/140419679 "śpiewający ksiądz, Ray Kelly")

Ważnych postaci jest jednak więcej. - Stasiu Nowak trzyma np. naszą kasę. Osobne podziękowania należą się też Monice Włodarczyk, która pomaga nam pisać różne projekty o dofinansowanie - wylicza Ewelina. Pomimo różnych przeciwności losu członkowie zespołu wciąż idą z uśmiechem przed siebie. A po drodze dołączają kolejni... Od około dwóch lat w składzie Wierzbniczanek jest m.in. rodowita góralka. - Odnalazłam tu swój maleńki skrawek Podhala... - opowiada z uśmiechem Halina Gał, która dziś mieszka w Głogowie. - Choć tęsknota i tak jest w sercu cały czas... - dodaje.

W sumie zespół liczy około 20 osób. Każda z nich to osobna historia... Agnieszka Korzeniewska śpiewa od dwóch dekad. - Wciągnęła mnie babcia, która razem z panią Stefanią Furtas założyła ten zespół - wspomina. Katarzyna Podgórna wstąpiła za namową poprzedniej kierowniczki, Celiny Domagały. - Powiedziała do mnie: Kaśka, no weź, spróbuj - wspomina. - Spróbowałam. I... jestem do dziś - śmieje się.

Pani Celina była postacią szczególną w historii zespołu. Zmarła dwa lata temu, po ciężkiej walce z chorobą. - Nigdy nie zapomnimy Celinki. Była wspaniałym człowiekiem - wspomina m.in. Eleonora Nowak. - Dziś z pewnością patrzy na nas tam, z góry i nas wspiera... - dodaje Ewelina, która kontynuuje dzieło mamy. - Pomimo różnych przeciwności losu nasz zespół był, jest i będzie - zaznacza jednak zdecydowanie.

O tym, że Wierzbniczanki mają się dobrze świadczy choćby to, że niedawno zapisał się... młody mężczyzna. - Przekrój wiekowy jest u nas duży - opowiadają członkowie. - Najmłodsza, sześcioletnia Martynka, zna wszystkie nasze piosenki na pamięć - śmieją się. Z kolei jeśli chodzi o te nieco starsze pokolenie, to np. Halina i Jerzy Włodarkowie, będą w tym roku świętować... 50-lecie małżeństwa! - Wiek naprawdę nie gra u nas żadnej roli, w większości mówimy do siebie po imieniu, są ciotki, są babcie - opowiada Ewelina. Są też miłości. - Podczas festiwalu w Wolinie nasza koleżanka z zespołu poznała swojego przyszłego męża - wspomina pan J. Chmielarski. - A nasza Klaudusia poznała się tu z Dawidem i kto wie, może kiedyś zaśpiewamy też na ich weselu? - uśmiechają się inni...

Minuty podczas mojej rozmowy z zespołem lecą szybko... - To co, może przerwa na piosenkę? - proponuje w pewnym momencie pan Tadeusz. Spoglądam na zegarek. Zbliża się 22.00. - Eee, to jeszcze nic - odpowiada na mój pytający wzrok E. Gałąszczak. Dzięki uprzejmości Ryszarda Ryczkowskiego, kierownika domu kultury, zdarzały się próby, podczas których siedziałyśmy tu do rana - opowiada.
- Do rana?! A co na to Wasi mężowie? - pytam.
- Mój mąż wychodząc za mnie, wyszedł też poniekąd za Wierzbniczanki. Wiedział na co się pisał - śmieje się.
- No, dość gadania, śpiewamy! A pan redaktor z nami! - rekomenduje T. Winsławski. - Chyba potrafi pan zanucić "la, la, la"? - pyta.
Potrafię. Śpiewamy więc razem... A góralskie melodie krążą mi po głowie jeszcze długo po wyjściu ze spotkania...

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie