Zabrali im dzieci, bo ktoś anonimowo zgłosił, że rodzice o...

    Zabrali im dzieci, bo ktoś anonimowo zgłosił, że rodzice o nie nie dbają

    Zdjęcie autora materiału

    Renata Hryniewicz

    Gazeta Lubuska

    Aktualizacja:

    Gazeta Lubuska

    Jugendamt w piątek zabrał trójkę dzieci rodzicom mieszkającym w Berlinie. Powodem było anonimowe zgłoszenie o rzekomym biciu dzieci i nadużywaniu alkoholu. Rodzice twierdzą, że nigdy żadnego dziecka nie uderzyli, a matka dzieci nie pije alkoholu w ogóle.


    Piotr Kostrz z Koszalina i Irena Kulka z Sulęcina od 8 lat mieszkają razem w Berlinie. Mają trójkę dzieci w wieku od 10 miesięcy do 3,5 lat. Kiedy zabierano im dzieci, nie wiedzieli, co się dzieje. Jak twierdzą, kochają je nade wszystko i nigdy by ich nie skrzywdzili.

    Bo było zgłoszenie...

    - W poniedziałek przyszły do nas dwie kobiety. Syn się bawił, córka oglądała telewizję, a żona karmiła najmłodsze dziecko. Zapytały, czy mogą wejść - opowiada pan Piotr. - Wpuściłem je do mieszkania. Okazało się, że są z Jugendamtu. Powiedziały nam, że dostały anonimowe zgłoszenie o tym, że w domu są bite dzieci i nadużywany alkohol. Kazano w środę stawić się do ich placówki - dodaje.

    Zgodnie z poleceniem rodzice stawili się w środę w Jugendamcie. - Kazano nam coś podpisać, coś, czego nawet tłumaczka nie mogła przetłumaczyć. Nie podpisaliśmy. Dla nas to wszystko było jednym wielkim nieporozumieniem - mówi pan Piotr. W piątek panie przyszły z policją i dzieci zabrano. - Płakały dzieci, płakaliśmy my - mówi nam pani Irena. - Teraz dzieci na pewno tęsknią i płaczą po cichutku, bo się boją. Nawet nie mam siły o tym myśleć. Boże, jak to się mogło stać?! - dodaje z płaczem.

    Szukają pomocy

    Rodzice z prośbą o pomoc zwrócili się do międzynarodowego stowarzyszenia przeciw dyskryminacji dzieci w Niemczech. - Jestem przekonany, że wyrwiemy te dzieci ze szponów Jugendamtu, bo zarzut jest budowany na podstawie anonimowych donosów - mówi Marcin Gall ze stowarzyszenia. - Mamy do czynienia z anonimowym donosem, czyli brakiem potwierdzonego zarzutu. Sprawa jest rozwojowa. Jak twierdzi M. Gall, sprawę w swoje ręce wziął adwokat Stefan Nowak, dzięki któremu już wiele dzieci wróciło z rąk Jugendamtu swoich rodziców. Powiadomiona jest także ambasada RP w Berlinie.

    Rodzice zwrócili się także do nas o pomoc w nagłośnieniu tematu. Liczą na to, że rozgłos pomoże w odzyskaniu dzieci zarówno im, jak i innym rodzicom w podobnej sytuacji.

    Czytaj treści premium w Gazecie Lubuskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    GazetaLubuska.pl poleca:

    Pracuj u nas - Seco Warwick zaprasza!

    Pracuj u nas - Seco Warwick zaprasza!

    Tu znajdziesz kandydatów w wyborach samorządowych 2018

    Tu znajdziesz kandydatów w wyborach samorządowych 2018