Zielona Góra. Szpital idzie na rekord. Udało się skrócić czas podania leku pacjentom z udarem. Tu liczy się każda minuta!

Redakcja

Wideo

Zobacz galerię (5 zdjęć)
Kto chorował lub ma w rodzinie osobę, która dostała udaru, wie, że liczy się każda minuta. Szpital Uniwersytecki w Zielonej Górze może pochwalić się sukcesem w tym zakresie. W placówce udało się z 2 godzin do zaledwie 27 minut skrócić czas, w którym taki pacjent może otrzymać odpowiedni leki. A to wpływa na jego rekonwalescencję.

- Staramy się poprawić nasze czasy reakcji, w przypadku pacjentów, którzy zgłaszają się do szpitala z objawami świeżego udaru mózgu - mówi lek. med. Szymon Michniewicz, szef SOR-u w zielonogórskim szpitalu uniwersyteckim. - Dzięki naszym zmianom organizacyjnym, współpracy z oddziałem neurologii i pracowni diagnostyki obrazowej udało nam się skrócić czas do takich, jakie są uzyskiwane w Europie.

Ostatnio udało się podać lek fibrynolityczny pacjentowi z udarem już po 27 minutach od momentu jego przybycia na oddział ratunkowy.

- Większość tych działań to działania organizacyjne - wyjaśnia S. Michniewicz. - To zmiana naszych wewnętrznych procedur i świadomości całego personelu.

W przypadku leczenia pacjenta z udarem każda minuta ma znaczenie. Jeszcze do 1 października fibrynoliza była wykonywana dopiero na oddziale neurologii. Traciło się w ten sposób czas na transport.

- Dzięki dobrej współpracy z naszym zielonogórskim pogotowiem udaje się to, że pacjenci są wcześniej zapowiadani - mówi Piotr Rozpędowski, zastępca pielęgniarki oddziałowej SOR, ratownik medyczny. - Od momentu informacji, że taki pacjent na fibrynolizę przybywa, zaczynają się już pierwsze działania, gdzie powiadamiamy lekarza SOR-u, neurologii, tomografię komputerową, laboratorium i przygotowujemy się na takiego pacjenta.

Potem jest czas na badania, jeżeli pacjent spełnia pierwsze kryteria, wyjeżdża na tomografię komputerową.

- Ten czas udało nam się osiągnąć dzięki temu, że jesteśmy w stanie podłączyć fibrynolizę na etapie tomografii komputerowej - wyjaśnia Piotr Rozpędowski. - Gdzie neurolog kwalifikuje tego pacjenta. I daje pozwolenie na podłączenie do leku.

No dobrze, ale jak ten lek działa w przypadku pacjenta, który ma objawy niedokrwienia centralnego układu nerwowego?

- Walczymy o otoczenie ogniska martwiczego w udarze - wyjaśnia dr n. med. Szymon Jurga, kierownik klinicznego oddziału neurologii. Leczona jest tkanka, która otacza ognisko martwicze. A lek może rozpuścić skrzep. - Sukces rośnie, im krótszy jest czas jego podania. Bo z biegiem czasu lek działa coraz słabiej.

Wciąż jednak trzeba podkreślać, że ważne przy udarze jest jak najszybsza reakcja osób z naszego otoczenia. Co może nas zaniepokoić, by można było podejrzewać udar?

- Asymetria twarzy, kwestia osłabienia kończyn, zaburzenie mowy - mówi S. Jurga.

Czas reakcji ma znaczenie. Warto reagować! Tym bardziej że rocznie do szpitala z udarem trafia 400-500 osób.

- Ukłon w stronę fundacji Angels, która nam pomogła zdefiniować nasze problemy - dodaje jeszcze Piotr Rozpędowski. - Przeprowadziliśmy w naszym szpitalu symulację medyczną, a potem wzięliśmy się ostro do pracy. Teraz procedura jest wymuskana i działa.

Pacjentowi-rekordziście, któremu udało się podać lek poniżej 30 minut, od chwili dotarcia na zielonogórski SOR, ustąpiły wszystkie objawy.

ZOBACZ TEŻ: ZIELONA GÓRA: Brawo! Jesteśmy liderem w leczeniu kamicy u dzieci!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie